Wiadomości
Funkcjonariusze Morskiego Oddziału Straży Granicznej podjęli w poniedziałek w przed północą w porcie w Gdańsku siłową interwencję na żaglowcu Rainbow Warrior, należącym do Greenpeace Fot. Greenpeace

wtorek,

10 września 2019

07:22

Aktywiści Greenpeace zatrzymani przez Straż Graniczną. Próbowali zablokować wpłynięcie statku z Mozambiku do Gdańska

Dwie osoby formalnie zatrzymane po nocnej akcji Straży Granicznej na żaglowcu Greenpeace w porcie w Gdańsku. Funkcjonariusze podjęli siłową interwencję, ponieważ jednostka blokowała statek z transportem węgla z Mozambiku. Protest Greenpeace miał zwrócić uwagę polskiego rządu na pilną potrzebę działań na rzecz ochrony klimatu i konieczność odejścia od węgla do 2030 roku.

Zatrzymani to kapitan żaglowca Rainbow Warrior, obywatel Hiszpanii oraz jedna z działaczek, obywatelka Austrii, która płynęła na pontonie. Pozostałe 20 osób zostało doprowadzonych do placówki Straży Granicznej. - Cały czas ustalana jest ich rola w sprawie - mówił Tadeusz Gruchalla z Morskiej Straży Granicznej. Żaglowiec, którym płynęli działacze, został odholowany "w bezpieczne miejsce".

"NIE REAGOWALI NA WEZWANIA"

Funkcjonariusze Morskiego Oddziału Straży Granicznej podjęli w poniedziałek w przed północą w porcie w Gdańsku siłową interwencję na żaglowcu Rainbow Warrior, należącym do Greenpeace. Gruchalla wyjaśnił, że kilka godzin wcześniej członkowie Greenpeace, używając trzech pontonów, podpłynęli pod samą burtę statku z węglem z Mozambiku, zmierzającego do portu w Gdańsku.

- Dwa pontony próbowały skutecznie nie wpuścić statku do portu. Członkowie Greenpeace nie reagowali na wielokrotne wezwania funkcjonariuszy straży granicznej do poddania się kontroli - dodał.

 


"ABSURDALNA SKALA INTERWENCJI"

Przedstawiciele Greenpeace poinformowali media, że podczas akcji protestacyjnej na burcie statku, płynącego z Afryki, namalowali napis "Węgiel stop".

- Absurdalna skala interwencji Straży Granicznej budzi zdziwienie - mówił Marek Józefiak, koordynator kampanii Klimat i Energia w Greenpeace Polska. - Gdyby nasze władze reagowały na kryzys klimatyczny z taką siłą, jak pacyfikowały wczoraj pokojowy protest byłbym o naszą przyszłość spokojny. Niestety spokojni być nie możemy, ponieważ import węgla dalej galopuje. Mamy tylko 11 lat na zatrzymanie katastrofy klimatycznej, co jest potwierdzone naukowo. Nasz rząd ignoruje apele naukowców, aby odchodzić od węgla. Cała unia powinna z niego zrezygnować do 2030 roku, a nasz rząd robi na odwrót, stawia na węgiel i inwestycje węglowe - mówił.


- Odnawialne źródła energii są pomijane, a analizy eksperckie pokazują, że tylko w ten sposób jesteśmy w stanie budować naszą niezależność energetyczną. Już dzisiaj, co czwarta tona węgla jest węglem z importu. W zeszłym roku zaimportowaliśmy 20 mln ton węgla, który kosztował nas 8 mld złotych. Zamiast budować zieloną energetykę, która dałaby pracę, nasz rząd wysyła pieniądze za granicę, płacąc importerom czarnego złota - dodał Józefiak.

 

Grzegorz Armatowski/Julia Rzepecka/PAP/mk