Wiadomości
płot został zamontowany, aby zabezpieczyć prywatny grunt (Fot. Radio Gdańsk/Marcin Lange)

poniedziałek,

09 września 2019

15:40

Betonowe ogrodzenie zasłoniło punkt widokowy na Kamiennej Górze. "Płot ma zabezpieczyć prywatny grunt"

Po kilkudziesięciu latach naturalny punkt widokowy na górnym tarasie Kamiennej Góry w Gdyni przestał istnieć. W piątek teren został ogrodzony betonowym płotem. W ten sposób spadkobiercy właścicieli wywłaszczonych w latach 60. ubiegłego wieku zabezpieczyli grunt, który miasto musiało im zwrócić zgodnie z wyrokiem sądu.

Ogrodzenie terenu oburzyło urzędników - uważają, że jest to samowola budowlana. Natomiast według spadkobierców gdyńscy urzędnicy nie znają prawa, które sami ustanowili.

SPRAWĘ WCIĄŻ ROZPATRUJE SĄD?

- Sprawa własności tego gruntu wciąż jest rozpatrywana przez sąd - twierdzi Agata Grzegorczyk, rzecznik gdyńskiego Ratusza. - Teren, na którym stanęło ogrodzenie, jest chroniony opieką konserwatorską. Każda budowla, łącznie z ogrodzeniem, powinna być uzgodniona z Miejskim Konserwatorem Zabytków. To ogrodzenie uzgodnień nie ma, więc jest samowolą budowlaną, którą zgłosiliśmy do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego. On ma kompetencje do tego, aby nakazać rozbiórkę ogrodzenia i ukarać wykonawcę grzywną - dodaje Grzegorczyk.

SPADKOBIERCY ZDUMIENI

Zdumiony twierdzeniami urzędników jest Zbigniew Wołowicz, jeden ze spadkobierców wywłaszczonych właścicieli.

- To nawet nie jest śmieszne, a przerażające, że urzędnicy w Gdyni nie znają prawa, które sami ustanowili - irytuje się Zbigniew Wołowicz. - Przede wszystkim, płot został zamontowany, aby zabezpieczyć prywatny grunt. Wszystko zostało wykonane w zgodzie z Ustawą o Prawie Budowlanym z 1994 roku oraz uchwalonym przez Radę Miasta Gdyni w czerwcu 2005 roku miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego Kamiennej Góry. Ogrodzenie spełnia wszelkie wymogi tych dokumentów - ma 205 centymetrów wysokości, a dopuszczalne jest 220 centymetrów. Zrobione jest z betonu - tradycyjnego materiału, czego wymaga plan zagospodarowania terenu. Wszystko wcześniej konsultowałem z prawnikami i jestem całkowicie pewien swoich racji - dodaje.

Zbigniewa Wołowicza oburzają też twierdzenia urzędników, że sprawa własności gruntu wciąż jest rozpatrywana przez sąd. Na dowód swoich racji przedstawia aktualny wyciąg z księgi wieczystej i dwa wyroki sądowe: Sądu Okręgowego w Gdańsku z 22 stycznia 2018 roku, nakazujący miastu wydanie działki przy ul. Mickiewicza spadkobiercom i kolejny - z Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z 8 stycznia br., oddalający apelację miasta w tej sprawie.

MIASTO NIE PODJĘŁO ŻADNYCH DZIAŁAŃ?

- Jeszcze dzisiaj konsultowałem się z naszym prawnikiem i miasto od momentu odrzucenia apelacji nie podjęło w tej sprawie żadnych kolejnych kroków prawnych. Wyrok sądu jest prawomocny - przekonuje Zbigniew Wołowicz.

Sprawą ogrodzenia terenu na Kamiennej Górze zajmie się Witold Barański, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Gdyni. Kiedy wyda on opinię w sprawie, nie wiadomo. Z kolei Zbigniew Wołowicz zapowiada, że jeśli zajdzie taka konieczność, kwestię płotu wyjaśni z miastem w sądzie.

 

Marcin Lange/pOr