Wiadomości
Funkcjonariusze z ziemi i śmigłowców przeczesywali teren. Na drogach zarządzono blokady i kontrolowano wszystkie przejeżdżające samochody (Fot. Agencja KFP/Mateusz Ochocki)

sobota,

03 sierpnia 2019

07:44

Uprowadzone przez ojca dziecko całe i zdrowe. Antyterrorystom udało się odnaleźć chłopca i uwolnić go

Antyterroryści uwolnili dziecko, które jego ojciec uprowadził w gminie Trąbki Wielkie. 5-letni chłopiec jest cały i zdrowy, ale trafił do szpitala na kontrolne badania. Policja potwierdziła nieoficjalne informacje naszego reportera. 23-latek został zatrzymany, prawdopodobnie jeszcze w sobotę zostanie przesłuchany.
W piątek późnym popołudniem mężczyzna zabrał dziecko z domu, wsiadł do samochodu i odjechał. Nieoficjalnie wiadomo, że swojej partnerce miał wysyłać SMS-y, z groźbami. Kobieta powiadomiła policję.

POSZUKIWANIA Z ZIEMI I POWIETRZA

W powiecie gdańskim zorganizowano obławę. Funkcjonariusze z ziemi i śmigłowców przeczesywali teren. Na drogach zarządzono blokady i kontrolowano wszystkie przejeżdżające samochody. Akcja zakończyła się sukcesem. W lesie niedaleko Trąbek Wielkich znaleziono poszukiwanych.

OBEZWŁADNIONY I ZATRZYMANY

23-latek zamknął się z dzieckiem w samochodzie. Został otoczony przez antyterrorystów - na miejsce przyjechał policyjny negocjator. Mediacje nie przyniosły jednak rezultatu. Policjanci wykorzystali nieuwagę mężczyzny, wybili szybę w samochodzie i obezwładnili 23-latka. Piotr L. został zatrzymany, na razie nie wiadomo, jakie usłyszy zarzuty.

- Od matki dziecka otrzymaliśmy informację, że około 16:00 jej partner zabrał syna i dlatego zaczęły się poszukiwania. Gdy udało nam się ich odnaleźć, dziecko spało. Wyglądało na to, że chłopcu nic nie było i mógł spokojnie wrócić do matki. Policja zbiera dowody i jeszcze w sobotę wstępnie przesłucha mężczyznę - powiedział oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Pruszczu Gdańskim, st. sierż. Karol Kościuk.

Chłopiec nie miał widocznych obrażeń na ciele - został jednak przewieziony do szpitala na badania. Fiat punto mężczyzny został zabezpieczony. Nieoficjalnie wiadomo, że nie było w nim żadnych niebezpiecznych przedmiotów.
 
Grzegorz Armatowski/mk