Wiadomości
Na zdjęciu groszek wielkoprzylistkowy (Fot. Radio Gdańsk/Tomasz Gdaniec)

niedziela,

30 czerwca 2019

19:20

Leśnicy na Kociewiu próbują uratować dwie rzadkie rośliny. Jedna przybyła na Pomorze w XVII wieku

Kociewscy leśnicy i biolodzy walczą o uratowanie populacji dwóch rzadkich roślin. Groszkowi wielkoprzylistkowemu zagrażają zmieniające się warunki w lesie, a miłkowi letniemu opryski stosowane na polach.

- Groszek wielkoprzylistkowy rośnie w widnych ciepłych lasach, które kiedyś były wypasane. Po zaniechaniu wypasu leśnego, wszystkie polanki zaczęły zarastać. Wtedy też wszystkie gatunki światłolubne wyginęły. Jedynie utrzymał się groszek migrując na skraj lasów - wyjaśnia prof. Jacek Herbich z Uniwersytetu Gdańskiego.

MNIEJ NIŻ 30 MIEJSC

Badacze szacują, że w całej Polsce jest mniej niż 30 miejsc, gdzie Groszek wielkoprzylistkowy występuje. Szacunkowo w kraju żyje około 1 100 osobników, z czego 42 procent w rezerwacie przyrody w Opaleniu. Roślina ta jest jednak zagrożona ze względu na zarastające łąki leśne. Są one naturalnymi siedliskami groszku.

RATUJĄ GROSZEK WIELKOPRZYLISTKOWY

Jak mówi Karol Skonieczny ze starogardzkiego nadleśnictwa, Lasy Państwowe miały duży wkład w ratowanie groszku wielkoprzylistkowego. - Przygotowaliśmy grunt do przesiedlenia roślin w nowe miejsce. Wycięliśmy zbędne drzewa, nawoziliśmy glebę wapnem i wykosiliśmy rośliny, które przeszkadzają w uprawie groszku. Intensywne prace prowadzimy od 4 lat - dodaje leśnik.

STATKAMI DO GNIEWU 

Naukowcy zaobserwowali, że w okolicach Gniewu występuje również roślina zwana miłkiem letnim. Jest to pospolity chwast zbożowy, który występuje głównie na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej. Lubi kwaśne, wapienne i przewiewne gleby. Dlatego zupełnie nie pasuje do Doliny Dolnej Wisły, gdzie gleby są zakwaszone, ale ciężkie i mokre. Jego resztki ani pozostałości nie pojawiały się również w wykopaliskach archeologicznych. Dlatego badacze zachodzili w głowę, jak, dlaczego i kiedy dotarł na Pomorze. Propozycję wyjaśnienia daje kartografia.

- Nałożyliśmy mapę występowania miłka letniego na nowożytne szlaki handlu zbożem. Uzyskaliśmy prawie całkowitą korelację. Jeśli do tego dodamy, że w Gniewie w XVII wieku był duży rzeczny port zbożowy, to mamy zagadkę rozwiązaną - dodaje profesor Herbich.

W 2006 roku miłek letni trafił na karty Czerwonej Listy Roślin i Grzybów Polskich. Oznaczono go jako gatunek zagrożony wyginięciem.

Tomasz Gdaniec/mkul