Wiadomości
Oskarżeni zadawali pokrzywdzonemu ciosy pałką, nożem i maczetą. Fot. Radio Gdańsk/Wojciech Stobba

piątek,

05 kwietnia 2019

11:39

Znęcali się nad bezdomnym. Usłyszeli wyrok. "Nieczęsto zdarza się, żeby robić sobie z człowieka żywą tarczę"

Jest wyrok w głośnej sprawie dwóch mężczyzn, którzy ze szczególnym okrucieństwem znęcali się nad bezdomnym. W lutym 2017 roku zrobili sobie z niego żywą tarczę. Sąd Rejonowy w Starogardzie Gdańskim skazał ich w piątek na karę 4,5 roku więzienia.

Prokuratura oskarżyła 40-letniego Artura M. i 23-letniego Mateusza Ch. o psychiczne i fizyczne znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad znajomym bezdomnym Wojciechem H. Proces przed Sądem Rejonowym w Starogardzie Gdańskim trwał ponad rok.

Jak ustano w toku postępowania, oskarżeni zadawali pokrzywdzonemu ciosy pałką, nożem i maczetą. Karali go w ten sposób za nieposłuszeństwo, kiedy miał ich okłamywać lub kraść od nich pieniądze. W lutym 2017 roku Artur M. i Mateusz Ch. zrobili sobie z bezdomnego żywą tarczę, oddając w jego kierunku około dwudziestu strzałów z wiatrówki. Wówczas pokrzywdzony wezwał pomoc i doniósł na policję.

W swoich zeznaniach oskarżeni opowiadali, że dobrze traktowali bezdomnego. Zaoferowali mu schronienie, kupowali mu odzież, karmili go, a nawet chodzili z nim do kina. Artur M. i Mateusz Ch. nie przyznawali się do znęcania się nad bezdomnym.

UDERZYŁ GO KIJEM, BO NIE CHCIAŁ ZJEŚĆ KANAPKI

Wyrok w ich sprawie zapadł w piątek. Sąd Rejonowy w Starogardzie Gdańskim skazał Artura M. i Mateusza Ch. na karę 4,5 roku pozbawienia wolności. Pierwszy z mężczyzn odpowiadał za swoje czyny w warunkach recydywy. Drugi został dodatkowo skazany za posiadanie znacznej ilości narkotyków, do czego przyznawał się od początku procesu.

– Zachowanie oskarżonych wyczerpało znamiona zarzucanego im czynu znęcania się ze szczególnym okrucieństwem. Wyjątkowo odrażające było zachowanie Artura M., który uderzył pokrzywdzonego kijem w głowę za to, że ten nie chciał zjeść kanapki. Albo gdy w ramach kary za zatrzymanie kilku złotych z przeznaczonych na zakupy pieniędzy Artur M. i Mateusz Ch. strzelali z karabinka pneumatyczno-sprężynowego, każąc pokrzywdzonemu stać nieruchomo z wyciągniętą ręką. Dochodziło do eskalacji przemocy. Nie wiadomo, do czego mogłoby dojść, gdyby ten stan nie został przerwany – mówiła uzasadniając wyrok sędzia Izabela Piastowska.

SPRZECZNE ZEZNANIA

Jedynym świadkiem znęcania się był sam pokrzywdzony, który zrelacjonował trwający kilka tygodni koszmar. Sąd uznał jego zeznania za wiarygodne, choć mężczyzna zmienił je w trakcie procesu i wycofał się z obciążania oskarżonych.

– Powtórne zeznania zawierały wiele wewnętrznych sprzeczności, które nie pozwoliły na nadanie im waloru wiarygodności – mówiła sędzia. Pod uwagę w trakcie procesu wzięto też opinie biegłych psychologa i psychiatry, którzy ocenili zachowanie pokrzywdzonego.

Wobec każdego z oskarżonych sąd orzekł też karę 5 tys. złotych zadośćuczynienia na rzecz pokrzywdzonego, a także 5-letni zakaz zbliżania się do niego. W poczet kary pozbawienia wolności zaliczono ponad 2-letni areszt.

"ŁAGODNA KARA"

Prokuratura wnioskowała o karę 6,5 roku więzienia za psychiczne i fizyczne znęcanie się nad bezdomnym ze szczególnym okrucieństwem.

– Sąd potraktował oskarżonych łagodnie. Sprawa była nietypowa, nieczęsto zdarza się, żeby robić sobie z człowieka żywą tarczę – mówił Tomasz Garncarek z Prokuratury Rejonowej w Starogardzie Gdańskim.

– Nie zgadzam się z tym wyrokiem i samą kwalifikacją czynu. Jednorazowe strzelanie do pokrzywdzonego, do którego przyznawał się mój klient, nie wyczerpuje znamion znęcania się – skomentował wyrok obrońca Artura M., mecenas Aleksander Trzemecki, który zapowiedział apelację.

W tym samym procesie oskarżona była matka Mateusza Ch., Mirela Ch. Sąd skazał kobietę na karę 7 tys. złotych grzywny za posiadanie znacznej ilości wyrobów tytoniowych bez polskich znaków akcyzy.

 

Wojciech Stobba/mk