Wiadomości
Związku z dodatkowymi robotami, koszt remontu drogi wzrośnie o kilka milionów złotych. Fot. Radio Gdańsk/Sebastian Kwiatkowski

piątek,

15 marca 2019

10:00

Droga Wojewódzka 222 będzie zamknięta w kilku miejscach. Zobacz objazdy i trasy autobusów [GRAFIKA]

Z Gdańska do Starogardu Gdańskiego tylko przez krajową 91 albo autostradę A1. Od połowy kwietnia drogowcy pracujący na drodze wojewódzkiej 222, zamkną w kilku miejscach przejazd na tej trasie. Jej remont trwa już od dwóch lat.


Anna Mątewska z Zarządu Dróg Wojewódzkich tłumaczy, że po dodatkowych badaniach okazało się, że nośność gruntów w kilku miejscach jest za słaba, by nowa droga była stabilna.

- Po to, by wybudować bezpieczny korpus drogi na torfach, konieczne jest palowanie lub zabijanie ścianek szczelnych. Pale betonowe i kolumny żwirowe będą musiały sięgać głębokości 8 metrów, gdzie znajdują się grunty nośne - mówiła Anna Mątewska.


W Kleszczewie już obowiązuje ruch wahadłowy na wybudowanym tymczasowym objeździe. - To jedyne miejsce, gdzie udało się wprowadzić "bajpas" - tłumaczą drogowcy. W połowie kwietnia w Gołębiewie Wielkim i Siwiałce droga będzie całkowicie zamknięta, a lokalne objazdy gruntowymi drogami dostępne jedynie dla mieszkańców i komunikacji miejskiej. Zamknięcia potrwają do czterech miesięcy.

 

 

- Zamykamy drogę w trosce o bezpieczeństwo. Tych robót nie da się wykonać w czasie ruchu wahadłowego. Objazdy są odległe, ale nie mamy innej możliwości - tłumaczą drogowcy.

Dodatkowe roboty zwiększą koszt remontu o kilka milionów złotych. Prace, które miały potrwać do końca sierpnia, zakończą się prawdopodobnie pod koniec roku lub dopiero wiosną. Drogowcy deklarują, że poinformują o zamknięciach z kilkudniowym wyprzedzeniem.

ODNIESIENIE ZDW

Zarząd Dróg Wojewódzkich odniósł się też do wątpliwości kierowców dotyczących głębokich rowów po obu stronach remontowanej drogi. Jak tłumaczy Anna Mątewska, to efekt wydanych przez starostów obostrzeń dotyczących głębokości przepustów i odwodnienia trasy. Drogowcy zapewniają jednak, że po obsadzeniu skarp i wyposażeniu drogi w bariery, rowy nie będą już tak groźnie wyglądać.

Sebastian Kwiatkowski/mkul