Wiadomości
Fot. Radio Gdańsk/Wojciech Stobba

środa,

13 marca 2019

16:22

Ktoś ukradł zabawki z grobu małego Jasia. "To musiała być osoba bez jakichkolwiek uczuć"

Bulwersująca kradzież na cmentarzu w Tczewie. Z grobu małego chłopca ktoś zabrał jego ulubione zabawki. Sprawę wyjaśni policja.

W walkę o życie małego Jasia z Tczewa zaangażowali się ludzie z całej Polski. Chłopiec urodził się z zespołem Arnolda-Chiariego. Zbierano pieniądze na operację, która miała go uratować. Większą część swojego krótkiego życia maluch spędził w szpitalu. Zmarł pod koniec stycznia.

ULUBIONE ZABAWKI ZACZĘŁY ZNIKAĆ

– Krótko po pogrzebie na grobie naszego syna zaczęliśmy zostawiać jego ulubione zabawki. Kładliśmy tam te maskotki, na które wcześniej zawsze reagował – mówi pani Agnieszka, mama Jasia. Zabawki zaczęły jednak znikać. – Najpierw ktoś zabierał pojedyncze maskotki, jakby sprawdzał na ile może sobie pozwolić. Któregoś dnia poszłam na cmentarz i zobaczyłam, że na grobie Jasia stoją tylko znicze – opowiada pani Agnieszka.

– To musiała być osoba bez jakichkolwiek uczuć. Na pewno się na tym nie wzbogaci – komentuje jedna z osób odwiedzających cmentarz przy ulicy Gdańskiej. – Każdy z nas przychodzi na groby swoich bliskich i chce, żeby wyglądały one jak najładniej. Staramy się, a potem ktoś przychodzi i bezczelnie kradnie. Nie potrafię pojąć jaką osobą musi być taki złodziej – mówi mama Jasia.

CMENTARZ BEZ MONITORINGU

Jak mówią mieszkańcy, do kradzieży na tczewskim cmentarzu ma dochodzić regularnie, bo nie jest on objęty monitoringiem. – W policyjnych statystykach cmentarne kradzieże nie pojawiają się jednak często, bo zwykle nie są zgłaszane – mówi asp. sztab. Dawid Krajewski z tczewskiej policji. – Pewnie niektórzy bagatelizują takie sytuacje, dlatego prosimy o reakcję w momencie gdy widzimy na cmentarzu podejrzanie zachowującą się osobę – dodaje.

TRAFIĆ DO SUMIENIA

– Latem kładłam na grobie żywe kwiaty. Zwykle kolejnego dnia już ich nie było – mówi jedna z mieszkanek Tczewa. – Parę lat temu ginęły mi kwiaty. Teraz nie giną, bo zostawiłam na grobie karteczkę „Nie kradnij, złodzieju" i najwidoczniej trafiłam do czyjegoś sumienia – dodaje kobieta odwiedzająca grób swojego męża.

Działalność cmentarnych hien nie zawsze pozostaje bezkarna. W ostatnich latach tczewscy policjanci zatrzymali 39-latka, który kradł mosiężne krzyże z nagrobków i sprzedawał je jako złom. – Sprawca usłyszał kilka prokuratorskich zarzutów i stanął przed sądem – mówi Dawid Krajewski. Za kradzież z miejsca pochówku grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat więzienia.

 

POSŁUCHAJ MATERIAŁU WOJCIECHA STOBBY:

 


Wojciech Stobba/pOr