Wiadomości
Fot. nieruchomoscigda.pl/Radio Gdańsk/Jacek Klejment

piątek,

08 marca 2019

18:50

Gdańskie Nieruchomości potwierdzają: "Były uchybienia". Radny Kacper Płażyński komentuje: "Ich raport jest porażający"

Dyrektor Gdańskich Nieruchomości potwierdził przedstawione przed tygodniem przez radnych Prawa i Sprawiedliwości informacje: w zakładzie były uchybienia. Osoba odpowiedzialna za nie poniosła konsekwencje - rozpoczęto procedurę zwolnienia jej z pracy. Trwa postępowanie naprawcze. Do raportu odnieśli się radni PiS - Kacper Płażyński i Andrzej Skiba.

Pod koniec lutego gdańscy radni Prawa i Sprawiedliwości przedstawili szczegóły przeprowadzonego w ubiegłym roku audytu w Gdańskich Nieruchomościach. Wynikało z niego, że niektóre remonty przeprowadzano bez umów, w dokumentacjach przetargowych były braki, a same Gdańskie Nieruchomości utrudniają radnym przeprowadzanie kontroli i uzyskiwanie informacji.

APEL O DYMISJĘ WICEPREZYDENTA

Od tamtej pory za pośrednictwem naszej anteny doszło do wymiany zdań między radnym PiS Andrzejem Skibą, a wiceprezydentem Piotrem Grzelakiem. Zastępca prezydenta skrytykował kontrole radnych, zarzucając jednocześnie utrudnianie pracy urzędnikom. Z kolei radny opozycji domaga się dymisji wiceprezydenta. Ten apel został powtórzony przed czwartkową sesją Rady Miasta Gdańska, podczas której wiceprezydent Grzelak przekazał radnemu Skibie zestaw do gry w piłkarzyki, by "radni mieli co robić, przesiadując w Gdańskich Nieruchomościach". Zestaw trafił do Domu im. Janusza Korczaka przy ulicy Abrahama.

POTWIERDZENIE ZARZUTÓW O BŁĘDACH

Radni PiS ujawnili informacje z audytu przeprowadzonego w pierwszej połowie 2018 roku. Jego celem było sprawdzenie funkcjonowania Działu Utrzymania Technicznego i Remontów. Ostateczne wyniki zostały opublikowane w piątek na stronie Gdańskich Nieruchomości. Analiza ryzyka wyniosła od 82 do ponad 96 proc.

- Informacje przedstawione przez radnych PiS stanowią tylko wycinek pracy, która została zapoczątkowana w połowie czerwca 2018 r. przez nas. Nie jest więc tak, że to ktoś inny wykrył u nas problemy i zmusił nas do reakcji. To ja w czerwcu zleciłem audyt, którego celem było sprawdzenie funkcjonowania Działu Utrzymania Technicznego i Remontów - powiedział dyrektor Przemysław Guzow. Dodał, że osoba, która przekazała radnym informacje, została negatywnie zweryfikowana przez firmę.

Dyrektor Guzow odniósł się także do kwestii pustostanów, które, zdaniem radnych PiS, powinny zostać zaadaptowane. -  To nie są pustostany, które nadają się do natychmiastowego wprowadzenia tam jakichkolwiek osób. Przyjmuje się, że około 3 - 5 proc. naszego zasobu, to właśnie "zasób pracujący": mieszkania, które nie mogą być od razu ponownie zasiedlone m.in. ze względu na niezałatwione formalności. Np. teoretycznie lokal jest pusty, bo nie ma mieszkańca, ponieważ zmarł. Natomiast formalnie, jeżeli nie mamy potwierdzenia nabycia bądź odrzucenia spadku, nie zawsze możemy wykonać czynności związane z przejęciem lokalu - mówił Przemysław Guzow.

UCHYBIENIA

Po ponad tygodniu od konferencji prasowej gdańskich radnych PiS do sprawy szerzej odniósł się dyrektor Gdańskich Nieruchomości Przemysław Guzow. Dyrektor zakładu potwierdził część zarzutów radnych opozycji o uchybieniach.

- Głównie polegały na tym, że wobec ustalonych w zakładzie procedur w konkretnych przypadkach okazywało się, że te procedury nie były dotrzymywane - mówił dyrektor. - Kwestie przekroczeń dotyczyły nie remontów lokali, a spraw konserwacyjnych. Wykrycie ich spowodowało, że wdrożono działania naprawcze. Uchybienia polegały na tym, że był usuwany zator, a dopiero potem była tworzona notatka. W sposób niewłaściwy były też ewidencjonowane przejazdy samochodami. To nie była kradzież paliwa, tylko brak właściwego prowadzenia karty drogowej. W przypadku stwierdzonego niedoboru osoba została tą kwotą obciążona - dodał Przemysław Guzow.

Konsekwencje dyscyplinarne poniosła jedna osoba. Trwa procedura zwolnienia jej z pracy. - Dotyczy kierownika komórki organizacyjnej. Na tę funkcję została powołana nowa osoba. Jeśli chodzi o pozostałych, ich uchybienia nie są na tyle poważne, żeby wyciągać konsekwencje służbowe. Największym problemem w mojej ocenie było to, że funkcjonowanie działu nie do końca było poprawnie zorganizowane - podsumował Przemysław Guzow.

PŁAŻYŃSKI: "RAPORT JEST PORAŻAJĄCY"

- Nie dziwi nas, że dyrektor Guzow częściowo potwierdził nasze zarzuty, wskazując na prawdziwość dokumentów i mówiąc, że nad tym pracują - mówi Kacper Płażyński, szef gdańskich radnych PiS. - Dowiedzieliśmy się, że w Gdańskich Nieruchomościach znalazł się kozioł ofiarny w postaci jednego z kierowników. Ani słowa nie było o głównej księgowej. Został za to zaprezentowany raport. A co czytamy w tym raporcie? Brak nadzoru nad postępowaniem kierownika TR ze strony zastępcy dyrektora do spraw techniczno-eksploatacyjnych, brak kontroli wstępnej ze strony głównego księgowego przy zatwierdzeniu wydatku do realizacji, brak nadzoru ze strony głównego księgowego pod kątem gospodarki magazynowej. Ten raport nie jest porażający tylko dla kierownika, on jest porażający dla dyrekcji, bo wyraża, że nie kontrolowali, co się w tej instytucji dzieje. Jest to zamiatanie sprawy pod dywan - dodaje radny.

- Zaskoczyło mnie, że dyrektor bagatelizuje fakt, że nie zgadza się kilometrówka. Raport wprost wskazuje, że według pracowników miało być przejechane np. 300 km, a w rzeczywistości te trasy miały 30-40 km. Jeśli to nie jest wystarczająco jaskrawy przykład tego, że dochodziło do kradzieży, to ja nie wiem, co mogłoby być. Ten raport pokazał, że te nieprawidłowości były i pokazał, że wiceprezydent Grzelak był za nie odpowiedzialny, jako osoba, która sprawowała kontrolę - skomentował Kacper Płażyński.

"UTRUDNIANIE ZDOBYWANIA INFORMACJI RADNYM"

Dyrektor Guzow odniósł się także do swojego zarządzenia ze stycznia tego roku, na mocy którego radni muszą zwracać się o informacje na piśmie, a na ich otrzymanie mają 14 dni.

- Skala i zakres pożądanych przez radnych danych była tak ogromna, że podawanie ich w sposób niekontrolowany mogłoby naruszać dane osobowe najemców lokali komunalnych - mówił dyrektor. - Po to, by ograniczyć to do informacji, które mogą być legalnie przekazywane, wprowadziliśmy stosowną procedurę. Po otrzymaniu wniosku pierwszą czynnością jest wystąpienie o opinię pełnomocnika do spraw ochrony danych osobowych, który dokonuje oceny, co powinno zostać ujawnione, a co nie. Nie można nam więc czynić zarzutu, że nie chcemy udzielać informacji kompleksowej i rzetelnej. Dostęp do informacji jest. My nic nie ukrywamy - uzasadnił.

- Wydane zarządzenie przez pana dyrektora ma utrudnić nam pracę i pozyskiwanie dokumentów - skomentował Kacper Płażyński. - Pan dyrektor Guzow wskazuje, jakoby doszło do kilkudziesięciu naszych odwiedzin w Gdańskich Nieruchomościach, co jest nieprawdą. Ja sam byłem tam 4 razy, a nie kilkadziesiąt. My reagujemy na sygnały, płynące od mieszkańców, którzy apelują do nas o posprzątanie tego, co się w tej instytucji dzieje - dodał radny.

"KONTROLA" RADNEGO SKIBY

Podczas konferencji Przemysław Guzow odniósł się też do niedawnej interwencji radnego Andrzeja Skiby w jednym z mieszkań w Brzeźnie. Radny umieścił na Facebooku nagranie video, w którym otwiera drzwi do opuszczonego mieszkania, które jego zdaniem było niezabezpieczone.

- Należy sobie zadać pytanie czy standardem jest wtargnięcie przez radnego Miasta Gdańska do mieszkania starszej schorowanej osoby? Nie można na to pozwolić. Wystarczy wykonać jeden krótki telefon do Gdańskiego Centrum Kontaktu, można było zadzwonić do nas. Tu mamy do czynienia z jedną konkretną sytuacją, w której lokal, określany przez pana radnego jako nieruchomość niepilnowana przez Gdańskie Nieruchomości, formalnie nie jest wolny. Jeżeli ktoś podaje jeszcze adres... nie potrafię do końca tego określić - mówił Przemysław Guzow.

- Przedstawione informacje potwierdzają, że w Gdańskich Nieruchomościach dochodziło i być może wciąż dochodzi do nieprawidłowości - odniósł się radny Andrzej Skiba. - Jeżeli chodzi o zarzuty, które mi zostały postawione, to są one bezpodstawne. W przeciwieństwie do Gdańskich Nieruchomości ja działam zgodnie z prawem. Dbam o naszą gdańską własność. Pewna pula lokali z miejskiego zasobu nie jest do zamieszkania? Proszę powiedzieć dwóm tysiącom gdańskich rodzin, że to są tylko kwestie techniczne, że ok. 800 lokali stoi pustych. Jestem w stanie pokazać konkretne adresy pracownikom gdańskich nieprawidłowości, tj. Gdańskich Nieruchomości, że są lokale gotowe do zamieszkania, np. w Nowym Porcie. W najbliższym czasie odniesiemy się do manipulacji spółki - dodał.

Przemysław Guzow poinformował, że wystąpił do wiceprezydenta do spraw mieszkalnictwa Piotra Grzelaka o zlecenie dodatkowego audytu. Radni PiS nie wykluczają zgłoszenia zawiadomienia do prokuratury ws. nieprawidłowości w zakładzie.

Rafał Mrowicki