Wiadomości
Jak mówią mieszkańcy, na skrzyżowaniu często dochodzi do kolizji. Fot. kartuzy.info

piątek,

08 marca 2019

11:41

Mieszkańcy Kiełpina walczą o rondo. "Po południu nie da się włączyć do głównej drogi". Władze zapowiadają zmiany, ale inne

Drogowcy proponują światła, ale oni chcieliby rondo - mieszkańcy Kiełpina koło Kartuz walczą o poprawę bezpieczeństwa na skrzyżowaniu wojewódzkiej 224 z Kartuz do Egiertowa z prowadzącą od strony Borowa ulicą Długą. Jak mówią, pisk opon słychać tam za często. Korki są zaś codziennością.
- W godzinach popołudniowego szczytu - zatory są tak duże, że nie da się włączyć do głównej drogi. Trzeba liczyć na litość innych kierowców. Dwa razy w miesiącu zawsze jest tu kolizja. Przyczyną wypadków jest pochylona jezdnia przez którą nie widać, co się dzieje na dalszym jej ciągu. Wielu przeocza skrzyżowanie i przejeżdża w ciemno na drugą stronę - mówią.

- Jesteśmy przekonani, że to, w co się zaangażowaliśmy będzie zrealizowane, bo wydaje nam się, że nie ma innego rozwiązania. Na świecie buduje się w takich miejscach ronda - mówi Irena Flisikowska ze Stowarzyszenia Mieszkańców Kiełpina. W sieci ruszyła zbiórka podpisów. Łącznie z papierowymi jest ich prawie 1200.


WŁADZE MAJĄ INNY PLAN

Grzegorz Stachowiak z Zarządu Dróg Wojewódzkich potwierdza, że skrzyżowanie jest niebezpieczne. Decyzja o zmianach, jak mówi, zapadła już cztery lata temu. Plan jest taki, by wspólnie z gminą i powiatem jeszcze w tym roku wybudować sygnalizację świetlną. Koszt takiej inwestycji to około 300 tysięcy złotych. - Rozwiązanie jest nie gorsze, niż skrzyżowanie o ruchu okrężnym, a 10 krotnie tańsze - uważa Stachowiak. - Jest moda na ronda, każdy chciałby mieć takie ale nie zawsze jest to możliwe. W budżecie nie ma takich pieniędzy - podkreśla.

Mieszkańcy nie zamierzają odpuszczać. - Jeżeli nas władze nie wysłuchają, my to skrzyżowanie będziemy blokować do skutku, aż coś drgnie - mówi jeden z kiełpinian.

- Jeśli zablokują inwestycję, wezmą na siebie odpowiedzialność za bezpieczeństwo - odpowiada Grzegorz Stachowiak.

Wojewódzką 224 przejeżdża w ciągu doby przejeżdża prawie 9 tysięcy aut. Policyjne statystyki, jak mówią mieszkańcy, nie oddają poziomu niebezpieczeństwa skrzyżowania. W ciągu ostatnich dwóch lat doszło tam do 13 zdarzeń, w tym czterech wypadków.

Sebastian Kwiatkowski/mar


Zobacz Galerię