Wiadomości
Fot. Radio Gdańsk/Przemysław Woś

wtorek,

12 lutego 2019

11:48

Dwa razy próbowała zaatakować nożem. Policja przyjechała dopiero po ponad godzinie. Pomogli strażacy i ratownicy

Ponad godzinę policja jechała w Łebie do kobiety, która dwukrotnie chciała zaatakować mężczyznę nożem. Napastniczkę powstrzymali wspólnie strażacy i załoga pogotowia.

Okazało się, że w minioną niedzielę w Łebie miejscowy posterunek policji był nieczynny i patrol musiał dojechać z Lęborka. To 30 kilometrów.

INTERWENCJA STRAŻAKÓW

Zanim radiowóz dotarł do Łeby, pogotowie i straż pożarna już odjechały do innych zadań, a kobieta została w mieszkaniu sam na sam z mężczyzną, którego wcześniej próbowała ugodzić nożem. Komendant Ochotniczej Straży Pożarnej w Łebie Sebastian Kluska podkreśla, że pierwsze zgłoszenie w tej sprawie dotyczyło mężczyzny z zatrzymanym krążeniem.

- Na miejscu nie mogliśmy dostać się do mieszkania, z którego przyszło zgłoszenie. W końcu, po negocjacjach pani nam otworzyła. Była prawdopodobnie pod wpływem alkoholu. Najpierw chciała zażyć jakieś leki, potem wyjęła nóż i rzuciła się w kierunku mężczyzny, z którym przebywała w mieszkaniu. Udało mi się ją zatrzymać i odebrać nóż. Potem przyjechało pogotowie i zajęło się lokatorami. Wezwaliśmy też policję, ale informacja była taka, że mają tyle pracy, że patrol będzie za godzinę - opisuje.

DRUGI ATAK

Ratownicy powstrzymali kolejny atak kobiety, bo okazało się, że ma drugi nóż. Udało się sytuację uspokoić. - Pani lokatorka powiedziała, że nie życzy sobie naszej obecności, my mieliśmy inne zadania, pogotowie też. Została więc w mieszkaniu z tym panem, którego wcześniej próbowała zaatakować, ale była już spokojna. Na miejscu byliśmy godzinę, policja w tym czasie nie dotarła - mówi strażak.

POLICJA: "DOJECHALIŚMY NAJSZYBCIEJ, JAK TO MOŻLIWE"

Komisarz Krzysztof Wojtas z Komendy Powiatowej Policji w Lęborku tłumaczy, że patrol dojechał najszybciej, jak to możliwe. - To jest spora odległość. Trzeba brać też pod uwagę warunki atmosferyczne. Policjanci mieli interwencję wymagającą obecności dwóch patroli na drodze krajowej numer "6" i zaraz po jej zakończeniu radiowóz pojechał do Łeby. Pierwsze zgłoszenie z tego miejsca dotyczyło zatrzymania krążenia. Dyżurny był w kontakcie z innymi służbami, które były na miejscu. Sytuacja była pod kontrolą - tłumaczy policjant.

Nasz reporter dopytywał, czy w Łebie w weekendy miejscowy komisariat jest nieczynny? - Jest czynny, na stałe jest tam zatrudnionych ośmiu policjantów. Jeśli chodzi o obsadę służb, nie ma tam zachowanej ciągłości z uwagi na obsadę etatową i zdarza się, że Łebę obsługują policjanci z Lęborka. Reagujemy najszybciej, jak to możliwe - komisarz Krzysztof Wojtas.

Kobieta została zatrzymana do wyjaśnienia. Policja zdecydowała o założeniu tak zwanej niebieskiej karty - stosuje się ją wobec rodzin, w których dochodzi do przemocy domowej. W ciągu ostatnich dwóch lat policja interweniowała w tym mieszkaniu kilka razy.

 

Przemysław Woś/mili