Wiadomości
Pani Hanna od 9 lat opiekuje się mężem fot. Joanna Matuszewska

wtorek,

12 lutego 2019

09:06

Dwa miliony Polaków opiekują się swoimi obłożnie chorymi krewnymi. "To zajęcie na pełen etat"

Ponad 2 miliony Polaków opiekują się swoimi obłożnie chorymi członkami rodzin. 12 lutego po raz pierwszy obchodzony jest Ogólnopolski Dzień Opiekuna. Rolę opiekunki pełni m.in. pani Hanna Garncarek z Gdańska, której mąż 9 lat temu zapadł w śpiączkę.

- To zajęcie na cały etat. Opiekunem może być każdy, trzeba tylko chcieć, nie bać się, lubić ludzi, mieć cierpliwość i troszeczkę "serca". Ktoś, kto nie ma cierpliwości do zdrowych osób, nie będzie jej miał tym bardziej do chorych, gdzie potrzeba jej dwa razy więcej. To jest praca żmudna, wymaga też serdeczności i otwartości w kontaktach z człowiekiem. Jeśli tego nie lubimy, to raczej nie zabierajmy się za to sami - mówi pani Hanna.

TRZEBA LUBIĆ LUDZI

Opowiada, że bardzo kocha swojego męża Andrzeja. - W tym roku przeszedłby na emeryturę, kończy 65 lat. Kiedy 9 lat temu miał zawał, zachłysnął się podczas jedzenia. Syn go reanimował, potem ja i ratownicy z pogotowia. Mimo tego doszło do niedotlenienia mózgu i mąż od tego czasu jest w śpiączce. Nie oddałabym go nigdy do zakładu opieki.

Pani Hanna dodaje, że jej zdaniem człowiek w śpiączce żyje w innym świecie. - Nam się wydaje, że on widzi, że słyszy, że czuje. W ten sposób ja podchodzę do mojego Andrzeja. Rozmawiam z nim. Gdy mówię głośniej czy zawołam, to on płacze. Jest też skupienie, odwracanie oczu w jedną stronę i tak jakby słuchanie. Więc coś tam się na pewno w jego głowie dzieje - tłumaczy.

20190207 172203 1549754680121 resizedfot. Joanna Matuszewska

Pani Hanna jest emerytowaną pielęgniarką, pracuje obecnie w Hospicjum imienia Św. Judy Tadeusza w Gdańsku. - Musiałam "przemeblować" całe moje życie, w przenośni i w rzeczywistości. Nasz salon stał się pokojem prawie szpitalnym, do opieki nad mężem. Wyrzuciłam większość mebli, żeby było miejsce na specjalistyczne łóżko. Mąż ma problemy z przełykaniem, mamy więc tu specjalistyczną aparaturę do odsysania. Ponieważ nie połyka, jest karmiony dojelitowo - opowiada.

OPIEKUN NIE POWINIEN SIĘ BAĆ

Osoba, która opiekuje się chorym, niewstającym z łóżka, musi nauczyć się wielu rzeczy. - Przede wszystkim nie może się bać pacjenta. Musi wykonywać tylko te czynności, które umie. Powinna być delikatna, żeby nie zrobić mu krzywdy, np. podczas przewracania z boku na bok. Pozostałych rzeczy, jak zmiana pościeli czy bielizny osobistej u osoby leżącej, to są czynności, których można szybko się nauczyć. Wystarczy, że ktoś pokaże - tłumaczy pani Hanna.

W Pomorskiem, by umieścić obłożnie chorą osobę w zakładzie opiekuńczo-leczniczym, tzw. ZOL, trzeba czekać od sześciu miesięcy do nawet dwóch lat. Placówek jest za mało, bo kontrakty z NFZ są nisko wyceniane i szpitalom nie opłaca się ich otwierać. We wszystkich takich oddziałach w regionie jest łącznie około tysiąca miejsc. Tymczasem liczba osób oczekujących i potrzeby są wielokrotnie większe.

CHORY W DOMU

Wiele rodzin nie może lub nie chce umieszczać swoich bliskich w zakładach opiekuńczo-leczniczych. Tak jak pani Hanna, wolą się nimi opiekować w domu. - W placówkach opiekuńczych personel nie jest w stanie odpowiednio zająć się moim mężem. Ja jestem przy nim całą dobę, z przerwami na moją pracę, kiedy opiekują się nim zaprzyjaźnieni wolontariusze. W takim ośrodku on by po prostu umarł, nie tyle z niedbalstwa, a z niemożliwości. Ja wstaję często w nocy, przewracam męża na drugi bok, odsysam, przekładam poduszki, przekładam nogi. Dzięki temu, mimo że od 9 lat mąż nie wstaje z łóżka, nie ma odleżyn. W domu ma cały czas opiekę - opowiada kobieta.

Rola opiekuna jest niezwykle trudna. To żmudna praca, długo nie widać jej efektów. Poza tym chory leżący jest całkowicie uzależniony od opiekuna. Ta konieczność stałego nadzoru, rezygnacja z wielu zajęć i aktywności powodują, że wielu opiekunów jest przemęczonych. - Nie byłam na urlopie od 9 lat, ale nie zostawię mojego męża. Jakoś musimy sobie dać radę - mówi pani Hanna.

Rehabilitację pana Andrzeja można wesprzeć przekazując darowiznę na rzecz Gdańskiej Fundacji Terapii i Rozwoju
Nr konta: 50 1750 0012 0000 0000 2110 5724 z dopiskiem Andrzej Garncarek

Osoby, które opiekują się chorymi krewnymi, mogą skorzystać ze szkoleń, które prowadzi m.in Fundacja Hospicyjna. Informacje można znaleźć >>> TUTAJ.

Joanna Matuszewska
Napisz do autorki: j.matuszewska@radiogdansk.pl