Wiadomości
Fot. Materiały prasowe

sobota,

26 stycznia 2019

10:00

Ktoś otruł 2,5 miliona pszczół z jego pasieki. Pan Rafał jednak się nie poddaje

- W naszej pasiece było 66 rodzin pszczelich. Pszczoły produkowały miód wielokwiatowy. W 2019 roku planowałem dalszy rozwój pasieki. Jednak plany musiałem radykalnie zweryfikować - opowiada Rafał Szela, pszczelarz z miejscowości Chmielnik na Podkarpaciu. We wrześniu 2018 roku ktoś otruł 2,5 miliona pszczół z jego pasieki.

W rozmowie z Eweliną Potocką pszczelarz Rafał Szela wspomina feralną środę 19 września 2018 roku. - Pszczoły z terenu wracały niezwykle intensywnie. Nie miały siły. Osiadały na przedniej ścianie ula lub lądowały na ziemi tuż przed ulem. Jak się okazało, doszło do celowego zatrucia pasieki. Badania wykazały, że do zatrucia doszło w wyniku zastosowania substancji, która w Polsce nie ma zastosowania polowego. To specyficzna substancja używana do dezynsekcji zamkniętych pomieszczeń magazynowych.

STRATY NA 100 TYSIĘCY

Rafał Szela obliczył, że straty sięgają 100 tysięcy złotych. Nie udało się również połączyć pszczół, które ocalały, ponieważ okazały się zbyt słabe. Substancja, która została przyniesiona przez pszczoły do uli, ciągle była aktywna.

"TAK DLA PSZCZÓŁ"

Mimo ciężkiej sytuacji, Rafał Szela się nie poddaje. Uruchamia m.in. program „Tak dla pszczół". W jego ramach prowadzone będą zajęcia edukacyjne, organizowane będą wydarzenia. Wszystko po to, by uwrażliwiać społeczeństwo na sprawę pszczół. Rafał Szela chce również stworzyć rezerwę rodzin pszczelich zawsze gotowych, by wesprzeć pszczelarzy w kryzysowych sytuacjach.

A poniżej cała rozmowa Ewelina Potockiej z Rafałem Szelą.



Ewelina Potocka/mkul