Wiadomości
Fot. Radio Gdańsk

niedziela,

13 stycznia 2019

21:38

Atak na prezydenta Gdańska. Tak to wyglądało [RELACJE ŚWIADKÓW I NAGRANIA Z ZAJŚCIA]

Prezydent Gdańska jest operowany w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym. Paweł Adamowicz został zaatakowany ostrym narzędziem podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Sprawca został zatrzymany. To 27-letni mieszkaniec Gdańska. Miał przy sobie plakietkę z napisem "Media". Ze sceny miał krzyczeć, że siedział w więzieniu i był "torturowany przez PO". Teraz już wiadomo, jak wyglądało całe zajście.

Na Targu Węglowym, w okolicach Katowni przy scenie WOŚP jest coraz spokojniej. Scena odgrodzona jest bramkami i nie ma do niej dostępu, przed bramkami natomiast pojawiają się pojedynczy ludzie, nie ma tłumów. Nasz reporter zapytał obecnych, czy udało się im uchwycić moment ataku na prezydenta Pawła Adamowicza. Niestety, większość o zdarzeniu jedynie słyszała.

- Rozmawiałem z tymi osobami, które były najbliżej sceny, które także były na scenie. To moi koledzy dziennikarze i oni byli absolutnie wstrząśnięci. Nie tylko samym wydarzeniem, ale też tym, co działo się po ataku. Mężczyzna, który zaatakował prezydenta, chodził jeszcze przez dobre 20 sekund po scenie i wymachiwał ostrym narzędziem. W pewnym momencie wrócił do leżącego Pawła Adamowicza i jeszcze się nad nim pochylił. To też potwierdzają filmiki. Następnie chwycił za mikrofon i zaczął mówić, że siedział w więzieniu za niewinność, że wsadziła go tam Platforma Obywatelska i że "dlatego zginął Paweł Adamowicz". Te słowa padły ze sceny, prezydent Gdańska jest cały czas operowany. Dopiero po kilkudziesięciu sekundach doszło do osób osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo, co tak naprawdę się stało. Ktoś zaczął machać w kierunku ochroniarzy, żeby złapali tego mężczyznę. Wtedy on poddał się bez próby walki i został obezwładniony - relacjonuje nasz reporter.

Mieszkanka Gdańska, która widziała zdarzenie twierdzi, że napastnik był dwa razy na scenie. - Raz wpadł, zakręcił się, prawdopodobnie podskoczył do prezydenta. Wrócił się, panu prowadzącemu wyrwał mikrofon, miał w ręku czarny sztylet, ja bym go tak nazwała. Ochrona mu go wyrwała. Nóż upadł mi pod nogi, potem ochrona na niego nadepnęła. Nie było policji, mówi mieszanka Gdańska - mówiła.

POTWIERDZONE PRZEZ SŁUŻBY

 

Podinspektor Joanna Kowalik-Kłosińska przyznaje, że "z informacji które posiada wynika, że tuż przed godziną 20:00, na scenę wszedł mężczyzna, który ugodził prezydenta nożem". - Impreza była zabezpieczana przez firmę ochroniarską i to ci mężczyźni zatrzymali napastnika. Napastnik to 27-letni mężczyzna, mieszkaniec Gdańska. Obecnie przebywa w komendzie miejskiej policji w Gdańsku. Tam jest przesłuchiwany. Będziemy ustalali, co go pchnęło do tak dramatycznych krok - mówiła.


"MAŁO KTO REAGOWAŁ"

Muzyk wokalista Etna kontrabande - Łukasz Godlewski - naoczny świadek zdarzenia mówił na antenie Radia Gdańsk, że "mało kto zareagował na to, co się stało na scenie". - Chyba nikt się nie spodziewał, że ten atak się odbył. Ten człowiek cały czas przebywał na tej scenie z tym nożem. To było dla wszystkich szokiem, bo nikt nie był w stanie zareagować. Na początku myślałem, że był to wypadek związany z pirotechniką - mówił.

- Później tego człowieka zwlekli ze sceny. Na zło zareagowano złem. Potem przy mnie ochrona niszczyła tego człowieka. Z zespołem śpiewamy o tym, że się na takie rzeczy nie godzimy, a byliśmy w epicentrum zła - podsumowuje muzyk.

 

 

- W pierwszym momencie nie było widać, że był to atak nożownika. Dopiero później, kiedy prezydent usiadł na podwyższeniu, które stało na scenie. Wtedy nastąpiła akcja reanimacyjna. Zupełne zaskoczenie dla wszystkich. Ta osoba, która wtargnęła na scenę... Na pewno nie miał żadnego identyfikatora, który pozwoliłby mu wejść. Na pewno nic takiego nie miał. Jestem w szoku. Nie mogę sobie w głowie tego poukładać. Sprawnie zaraz kilku sanitariuszy pojawiło się na scenie, zaraz podjechała karetka, organizatorzy sprawnie poodsuwali ludzi, żeby odsunęli się od sceny. Módlmy się za pana prezydenta, bo naszej modlitwy teraz potrzebuje, Pawle musisz żyć dla nas i dla Gdańska - mówił Krzysztof Nowotarski, który w momencie ataku był na scenie z Pawłem Adamowiczem.

rg


Zobacz Galerię