Wiadomości

Prowadzi: 

10:30

sobota,

12 stycznia 2019

To nie wataha wilków a jeden pies zagryzł kilkanaście danieli? Naukowcy nie mają wątpliwości

Stowarzyszenie dla Natury "Wilk" dementuje informacje o ataku tych drapieżników na fermę danieli w Zbychowie. W nocy 21 grudnia ubiegłego roku, właściciel gospodarstwa podał, że zagryzły 17 zwierząt.
Stowarzyszenie na prośbę Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska dokonało analizy materiału filmowego, przejętego przed RDOŚ w Gdańsku od właściciela danieli. Nagranie z kamer było dobrej jakości i trwało 4 godziny. Według ustaleń stowarzyszenia, sprawcą jednoznacznie był pies, w typie owczarka niemieckiego. Miał atakować daniele, zagryzać i polować na kolejne. Jak podają, na szyi miał także "fragment łańcucha lub sznura".

NIEBEZPIECZNY PIES?

Dr hab. Sabina Nowak wraz ze swoim współpracownikiem drem Mysłajkiem, obejrzeli nagranie z monitoringu posesji, przekazane przez jej właściciela, stwierdzając jednoznacznie i ze stuprocentową pewnością, że daniele zagryzł pies. Jeden pies – owczarek niemiecki, lub mieszaniec podobny do owczarka – w dodatku zaobrożowany.
 
 
 
- Na ponad trzygodzinnym filmie widać dużego psa, który przez cały czas ściga daniele. Nie ma tam żadnych innych drapieżników. Z upływem czasu danieli jest coraz mniej – zabijane są poza kadrem - informują pracownicy GDOŚ. Powołują się tutaj na analizę doktor Sabiny Nowak. - Na jednym z filmów wyraźnie widać, w jaki sposób pies zabija łanię – dotkliwie szarpie ją za gardło, co tłumaczy powyrywane tchawice. W innym miejscu pies, który miał być wilkiem atakuje i oszczekuje daniela…– czytamy w komunikacie GDOŚ zacytowaną wypowiedź dr Nowak.

O przypadku ze Zbychowa, wilkach i bezpańskich psach rozmawiamy w "Magazynie Ekologicznym" Radia Gdańsk z dr Maciejem Szewczykiem zajmującym się genetyką wilków, tropicielem i miłośnikiem tych zwierząt, członkiem Stowarzyszenia dla Natury "Wilk".


Maciej Szewczyk
Włodek Raszkiewicz (po prawej) rozmawia z dr Maciejem Szewczykiem (po lewej) Fot.RG

JAK NAJSZYBCIEJ ZNALEŹĆ

Obrońcy drapieżników podejrzewają jednocześnie, że w okolicach Zbychowa grasuje duży pies, który może w każdej chwili zaatakować kolejne zwierzęta gospodarskie. Radzą, aby został jak najszybciej odnaleziony, razem z właścicielem.
 
Paweł Drożdż/mili/raszk