Wiadomości
Fot. Radio Gdańsk/Jacek Klejment

wtorek,

13 listopada 2018

15:20

Centrum Wrzeszcza. Mieszkańcy notorycznie oblewani przez jadące auta. "Ktoś musi się tym zająć" [FILM]

Jeden deszczowy dzień wystarczy, by zepsuć humory ludziom idącym wzdłuż alei Grunwaldzkiej. Na jezdni jest mnóstwo wody i zbyt szybko jadące auta, wjeżdżając w kałuże, oblewają przechodniów. Szczególnie można zauważyć ten problem na wysokości przystanku tramwajowego Miszewskiego.
Problem był dostrzegany od zawsze, ale teraz zdecydowanie się nasilił. To efekt postawienia w tym miejscu słupków uniemożliwiających zaparkowanie samochodu na chodniku. Miało to udogodnić życie pieszym, ale - jak niektórzy zwracają uwagę - tylko utrudniło. Po deszczu trudno w tym miejscu przejść, żeby nie zostać ochlapanym przez przejeżdżające samochody. 
 
Z DALA OD ULICY


- Bardzo mi to przeszkadza, staram się chodzić z dala od ulicy. Dwie osoby przede mną zostały oblane, dlatego staram się trzymać na uboczu - mówi nam gdańszczanka. - Jesteśmy bardzo temu przeciwni. Dostałem wodą kilka razy i uważam, że ktoś powinien się tym zająć - zrobić jakieś odpływy prawidłowe albo karać kierowców - dodaje przechodzień.

Żeby zauważyć skalę problemu wystarczy na chwilę zatrzymać się w tym miejscu. Gdy tylko na pobliskim skrzyżowaniu zapalą się zielone światła, samochody ruszają i przejeżdżają przez kałuże. Niektórzy przechodnie próbują przeczekać ten moment, inni - bardziej doświadczeni - korzystają z pobliskich schodów. Duża część jednak wciąż nie zdaje sobie sprawy, czym może skończyć się przejście tego krótkiego odcinka. Na poniższym filmie można zobaczyć między innymi, jak taksówkarz ochlapuje przechodnia:

 

Autor: Radio Gdańsk/Jacek Klejment 

 

- Zdecydowanie trzeba chodzić daleko od ulicy. Przed chwilą ochlapał mnie jeden samochód, mógł trochę zwolnić. Spotyka mnie to któryś raz z rzędu - zaznacza starsza kobieta.

 
"STARAM SIĘ CHRONIĆ PIESZYCH"


- Miasto powinno coś z tym zrobić. Ja sam jeżdżę samochodem i staram się chronić pieszych. Taki jest stan polskich dróg, że w wielu miejscach się to niestety zdarza - dodaje mieszkaniec Gdańska. - Powinno się coś zrobić z tą drogą, żeby auta nie ochlapywały ludzi, bo to jest ciąg komunikacyjny.


GDAŃSKI ZARZĄD DRÓG I ZIELENI ODPOWIADA

Magdalena Kiljan, rzecznik prasowy Gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni podkreśla, że są lokalizacje, w których zamontowano bariery z pełnym wypełnieniem. Mają one chronić pieszych przed ewentualnym ochlapaniem. - Dotyczy to przystanków, gdzie pasażerowie oczekują na komunikację miejską. Jednak zastosowanie barier nawet w szerokim spektrum, nie wyeliminuje wszystkich lokalizacji, w których może dojść do ochlapania. Stale eliminujemy powód, a nie skutki. Modernizowane są nawierzchnie, dokładamy starań aby zapewniać ich odpowiedni stan - mówi.

BARIERY OGRANICZAJĄ WIDOCZNOŚĆ

Należy jednak zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt. - Pełne bariery ograniczają widoczność, a gdy są przybrudzone, co jest naturalne w okresie jesiennym i zimowym, widoczność niemal wykluczają. Większość dróg w mieście to drogi ze zjazdami, połączone są z innymi ulicami etc. Stosowanie barier w takich rejonach jest wykluczone właśnie z uwagi na konieczność zapewnienia widoczności dla kierowców. A to przekłada się na bezpieczeństwo wszystkich uczestników ruchu, w tym pieszych - dodaje.

MODERNIZACJA ULIC

- Od lat realizowany jest program modernizacji ulic. Ulice uwzględnione w tym programie są modernizowane w tempie zależnym od dostępności środków w budżecie miasta. Do czasu kompleksowej modernizacji, ulice są utrzymywane przez GZDiZ - w ramach środków przeznaczonych na bieżące utrzymanie ulic. Wykonywane są naprawy bieżące nawierzchni jezdni, by zapewnić bezpieczne korzystanie z ulicy - podsumowała Magdalena Kiljan.

Problem z kałużami w tym miejscu istnieje od wielu lat. Zajmował się nim między innymi nasz dziennikarz w swoim felietonie. 

 

pOr