Wiadomości
fot. Radio Gdańsk/Wojciech Stobba

czwartek,

08 listopada 2018

13:21

Kolejny etap remontu Mostu Tczewskiego. Tak wygląda "odchudzanie" stalowej konstrukcji [FILM]

Rozpoczął się demontaż powojennych przęseł Mostu Tczewskiego. Wykonawca musi najpierw "odchudzić" stalową konstrukcję o masie ponad 2 tys. ton. Wszystkie prace, obejmujące w tym etapie także odbudowę jednego z filarów oraz zachodniego przyczółka mostu, mają potrwać do końca przyszłego roku.
Dotychczas wykonawca przełożył już biegnącą pod mostem instalację gazową. Trwają przygotowania do przewiertu pod korytem Wisły, którym pobiegnie m.in. światłowód. Rozpoczęła się też rozbiórka drewnianych chodników na moście. Ich demontaż ma sprawić, że cała konstrukcja będzie lżejsza. Pozwoli też na dokładną inwentaryzację powojennych przęseł przed ich usunięciem. - Chodniki musimy rozebrać także z powodów bezpieczeństwa. Wiele desek jest spróchniałych. Nie chcemy, aby ktoś z naszych pracowników zrobił sobie krzywdę spadając do wody – mówi kierownik robót, Maciej Abramski.

KOLEJNY ETAP

W kolejnym etapie wykonawca będzie demontował część stężeń mostowych w celu dalszego odciążenia stalowej konstrukcji. Następnie wykona tymczasowe podpory w nurcie rzeki, które pozwolą rozpocząć usuwanie dwóch 120-metrowych przęseł. Najpoważniejsze prace planowane są na marzec przyszłego roku. Wiele będzie jednak zależało od poziomu wody w Wiśle. – Planujemy demontować przęsła za pomocą barek, które uniosą je i przeniosą je na brzeg. Jeśli jednak rzeka będzie za płytka, wbijemy podpory i podzielimy konstrukcję na mniejsze elementy, które zostaną przetransportowane barkami – tłumaczy Maciej Abramski.
 

Po demontażu przęseł wykonawca będzie mógł przystąpić do odbudowy filara nurtowego oraz zachodniego przyczółka mostu, a same przęsła zostaną zezłomowane. Tczewskie starostwo, do którego należy most, zyska w ten sposób około 2 mln złotych. Środki zostaną wydane na trwający etap remontu przeprawy.

ZACHOWANY ELEMENT
 

Zachowany zostanie jednak 17-metrowy fragment demontowanych przęseł. Tak zdecydował Pomorski Wojewódzki Konserwator Zabytków, który chce, by ekspozycja przedstawiała burzliwą historię mostu, dwukrotnie wysadzanego w powietrzę w trakcie II wojny światowej. Fragment przeprawy będzie eksponowany najprawdopodobniej przed wjazdem na most od strony Tczewa. Trwają jeszcze negocjacje z koleją, która jest właścicielem jednej z działek.

Zakończenie etapu IIa odbudowy mostu (ze względu na rosnące ceny na rynku budowlanym starostwo musiało podzielić drugi etap inwestycji) planowano na początek roku 2020. Już teraz wiadomo jednak, że prace potrwają krócej i zakończą się jeszcze w roku 2019. – Umożliwi nam to szybsze rozliczenie tego zadania i aplikowanie o środki na kolejny etap – mówi Marcin Stolarski ze Starostwa Powiatowego w Tczewie.

REKORDOWY BUDŻET
 
Koszt trwającego etapu odbudowy przeprawy wynosi ponad 35 mln złotych. 31 mln to środki pochodzące z Ministerstwa Infrastruktury, 2 mln przekazało miasto Tczew, 100 tys. powiat malborski, a 20 tys. gmina Nowy Staw. Pozostała część kwoty pochodzi z budżetu powiatu tczewskiego.

KŁOPOTLIWY OBIEKT

Wciąż nie wiadomo kto dofinansuje dalszą odbudowę mostu. Koszt dokończenia inwestycji szacuje się na 100 mln złotych. W październiku starostowie tczewski i malborski wysłali do Ministerstwa Infrastruktury pismo z prośbą o nadanie biegnącej przez most trasy kategorii drogi wojewódzkiej. W ten sposób powiat tczewski pozbyłby się kłopotliwego obiektu, który trafił w jego władanie po reformie administracyjnej w 1999 roku. Dziś to jedyna przeprawa na Wiśle, którą zarządza samorząd powiatowy. – Kwota 5 mln złotych wkładu własnego, pozwalająca na otrzymanie dofinansowania z ministerstwa, jest olbrzymim wyzwaniem. Wyczerpaliśmy już swoje możliwości w kwestii wkładu własnego. Teraz decyzje muszą zapadać na szczeblu centralnym – mówił Radiu Gdańsk starosta tczewski Tadeusz Dzwonkowski.

W odpowiedzi na pismo starostów Departament Dróg Publicznych resortu poinformował samorządowców, że właściwym adresatem prośby jest Zarząd Województwa Pomorskiego. Wkrótce podobne pismo powinno więc trafić do Urzędu Marszałkowskiego.

Wojciech Stobba/dr