Wiadomości
W wypadku zginął por. pil. Krzysztof Sobański Fot. 22. Baza Lotnictwa Taktycznego/Radio Gdańsk

środa,

07 listopada 2018

18:48

"Pilot mógłby żyć". Nieoficjalne ustalenia w sprawie katastrofy Miga-29 w okolicach Pasłęka [POSŁUCHAJ ROZMOWY]

Pilot z Bazy Lotniczej w Malborku nadal mógłby żyć, gdyby nie wadliwie przeprowadzony remont samolotu - tak wynika z ustaleń portalu Onet dotyczących lipcowego wypadku Miga-29. Informacje te nie dziwią eksperta lotniczego, Roberta Zawady, z którym rozmawiał nasz reporter.

Odrzutowy samolot wojskowy rozbił się na początku lipca w okolicach Pasłęka, w katastrofie zginął pilot pochodzący z okolic Pruszcza Gdańskiego. 33-latek nie przeżył, mimo że katapultował się z samolotu.

Według Onetu, zawinić mogły w tej sytuacji Wojskowe Zakłady Lotnicze w Bydgoszczy, które odpowiadały za stan techniczny maszyny i zamontowały wykonaną ze złego materiału część, która jest elementem systemu katapultującego. To pierścień, który - w wyniku eksplozji niewielkiego ładunku wybuchowego zamontowanego w fotelu - uwalnia spadochron, który pozwala następnie pilotowi bezpiecznie opaść na ziemię. W tej sytuacji spadochron się nie otworzył, co doprowadziło do śmierci pilota.

 


OPINIA EKSPERTA

Tymi informacjami zdziwiony nie jest ekspert lotniczy i były pilot Robert Zawada. Jak twierdzi, jedyne co go dziwi to fakt, że... dopiero teraz te informacje ujrzały światło dzienne.

- Środowisko lotnicze wiedziało o tej sprawie od dawna, bo sam, osobiście, próbowałem nagłośnić ten temat. Dobrze, że sprawa wyszła w końcu na jaw. O tym, że przyczyną śmierci była awaria fotela katapultowego i że zawiniły wspomniane pierścienie, środowisko lotnicze wiedziało stosunkowo szybko. Musimy sobie uświadomić, że te fotele były uważane za jedne z najbezpieczniejszych na świecie do czasu, aż przedłużaniem ich resursów nie zajął się WZL Bydgoszcz - mówi Robert Zawada.

Cała rozmowa naszego reportera z ekspertem lotniczym do odsłuchania tutaj:

Sylwester Pięta/jK


Zobacz Galerię