Wiadomości
Fot. Radio Gdańsk / Jacek Klejment

czwartek,

11 października 2018

12:00

Bez ciepłej wody, ogrzewania, ocieplonych ścian i z całą masą problemów. Tak żyje wiele rodzin na Witominie w Gdyni

Na remont czekali od lat. Tuż przed wyborami ktoś sobie o nich przypomniał. Mieszkańcy jednak już tego żałują. Rozkute ściany, cieknące rury, brak wody i chaos budowlany stał się dla nich złym snem. Rewitalizacja miała oznaczać zmiany, ale takich prac się nie spodziewali.


Gdynia, ul. Chwarznieńska, bloki nr 6 i 8 w samym centrum Witomina oddalone 2,5 km od Urzędu Miasta. Mieszkańcy od ponad 30 lat żyją tu bez ciepłej wody, ogrzewania i podstawowych remontów.  


Bloki, o których mowa, objęte są rewitalizacją. Zgodnie z tym, co przekazał nam Paweł Stolarczyk, przewodniczący radnych klubu PiS w Radzie Miasta Gdyni oraz kandydat w nadchodzących wyborach, rewitalizacja ruszyła już blisko rok temu, a problemy mieszkańców się wręcz powiększyły. - Tuż przed wyborami gmina zainteresowała się tym tematem i podjęła działania, które według mieszkańców są chaotyczne, niedokładne i budzące szereg pytań - mówi. 

GDYNIA XXI WIEKU

- Problem w tym, że procesy zachodzące na tym terenie, które są jak najbardziej pożądane, budzą wiele wątpliwości - tłumaczy radny. - Rewitalizacja tej części miasta jest potrzebna, ale do tej pory miasto ograniczało się jedynie do działań typu modernizacje ciągów komunikacyjnych, ścieżek rowerowych czy ścieżek zdrowia. Miasto skupiło się na rzeczach, można powiedzieć upiększających dzielnicę, zapominając o prawdziwych problemach mieszkańców - dodaje Stolarczyk.

witomino1

Fot. Radio Gdańsk/Jacek Klejment

 

Okazuje się, że w XXI wieku w Gdyni wciąż żyją ludzie bez ciepłej wody, ogrzewania w blokach, gdzie estetyka pozostawia wiele do życzenia. - Jest mi wstyd, że w Gdyni wciąż są takie miejsca. Mieszkańcy od lat borykają się z tymi problemami. Dziwi fakt, że pomimo naszych interwencji na przestrzeni ostatnich kilku lat, miasto dopiero w okresie wyborczym decyduje się zrealizować coś, co powinno być zrobione już lata temu. Zwłaszcza, że środki europejskie na tego typu działania miasto ma już od co najmniej 4 lat, ale uruchamia je dopiero teraz - podkreśla Paweł Stolarczyk.

CHAOS BUDOWLANY

Mieszkańcy powinni być zadowoleni - wreszcie coś się ruszyło. Na razie jednak mają więcej powodów do zmartwień. Prace rewitalizacyjne obejmują co prawda m.in. wymianę instalacji centralnego ogrzewania, stolarki okiennej, kanalizacji sanitarnej wraz z podłączeniem jej w lokalach. W planach jest też wykonanie indywidualnego przyłączenia na cele ciepłej wody i ocieplenie budynków z zewnątrz oraz izolacje fundamentów. Wszystkie prace są jednak wykonywane jednocześnie. W blokach panuje chaos budowlany. Z informacji mieszkańców wynika, że pracami zajmują się trzy odrębne firmy. Na miejscu nie ma kierowników. - To wygląda jakby remonty przebiegały na wyrywki, bez jakiejkolwiek kontroli. Mamy rozprute ściany, sufity, demontowane rur - opowiadają.

 

witomino2

Fot. Radio Gdańsk/Jacek Klejment


- Mieszkam tu od 10 lat i przez ten czas nie było ogrzewania, ciepłej wody i ocieplania, a sam budynek wymagał wiele remontów. Jednak te prace zaczynają się zbyt późno. To jest dramat, jedni mają bojlery, a inni nie wiem jak sobie radzą - mówi jeden z mieszkańców. - Nawet kiedy dostaliśmy informację, że dojdzie do remontów, wszystko było niejasne. Pierwszy przetarg z niewiadomych dla nas powodów został anulowany. Potem okazało się, że remont rozpocznie się w sierpniu, a zaczął się później. Teraz jest okres grzewczy, wszyscy mieszkańcy z bloków 6 i 8 dalej nie mają puszczonego ogrzewania, a rachunki są już wystawiane - żali się inny mieszkaniec.

- Tu jest ogromny bałagan. Wymieniają okna na dole, potem idą gdzieś indziej. Mieszkańcy, którzy mają wymienione rury, proszą o zamurowanie powstałych dziur w ścianach, bo sami chcieliby przeprowadzić remont, np. łazienki. Usłyszeli, że zamurują dopiero po odbiorach - mówi kolejny mieszkaniec. - Problem w tym, że mieszkańcy muszą funkcjonować przy rozkutych ścianach i nierzadko prowizorycznie zamontowanych instalacjach. W niektórych mieszkaniach rury montowane są pół metra pod sufitem, a następnie demontowane. To jest chaos - opowiadają mieszkańcy.

BEZ KONSULTACJI

Cały remont rozpoczął się w połowie sierpnia. O pracach mieszkańcy dowiedzieli się z obwieszczenia na ścianie. - Nikt z nami nic nie ustalał, nie konsultował ani nie przedstawiał planu prac - mówią. Dziś największym problemem jest to, że w całym bałaganie nie mają do kogo się zwrócić. Na terenie budowy nie ma kierownika. Pytając o kogoś, z kim można porozmawiać, mieli usłyszeć, że kierownik jest, ale nie musi być obecny na terenie budowy. Mieszkańcy mieli wielokrotnie słyszeć od pracowników po częściowo zakończonej pracy, że "teraz mogą sobie dziurę zamurować sami".

 

Witomino3

Fot. Radio Gdańsk/Jacek Klejment


CHAOS INFORMACYJNY

Mieszkańcy obawiają się, że kiedy przyjdzie zima, oni nadal będą mieszkać bez ogrzewania, z rozkutymi ścianami. Mówią, że są traktowani jak intruzi.

Na wywieszce informującej o remoncie, podany jest numer, pod którym mieszkańcy mają otrzymywać wszelkie informacje na temat prowadzonych prac. Jednak jak mówią, kontakt jest niemożliwy. Faktycznie, nam też, mimo wielokrotnych prób, nie udało się dodzwonić.

Paweł Stolarczyk podkreśla, że rewitalizacja - chociaż potrzebna - prowadzona jest za późno i w skandalicznych warunkach. Radny zapowiedział złożenie interpelacji do prezydenta Gdyni, w której zamierza zadać panu prezydentowi szereg pytań. Począwszy od terminów realizacji przez jej przebieg, kończąc na nieścisłościach związanych z pobieraniem opłat za "udogodnienia", których mieszkańcy wciąż nie mają.

To, czego dziś oczekują mieszkańcy, to nadzór nad pracami i konkretne informacje.

 

Jacek Klejment/mich


Zobacz Galerię