Wiadomości
Fot. Radio Gdańsk/Aleksandra Nietopiel

piątek,

14 września 2018

13:03

Dziurawy dach, zagrzybione pomieszczenia i spór z miastem o remont. Problemy mieszkańców Oruni

Dom w fatalnym stanie, obok kontener, w którym mieszkają lokatorzy i spór z miastem o remont. To wszystko na Oruni w Gdańsku.  Właściciel twierdzi, że miasto utrudnia mu remont domu.

Nieruchomość na ulicy Zawiejskiej 12 na Oruni w Gdańsku to ponad stuletni piętrowy dom z piwnicą. 36 proc. powierzchni budynku należy do miasta i na tę część składa się mieszkanie komunalne na poddaszu zajmowane przez lokatorów. Pozostałe 64 proc. jest własnością prywatnego właściciela, który nabył nieruchomość w kwietniu tego roku. W mieszkaniu jednak nie mieszka, bo budynek jest w bardzo złym stanie. Przy domu postawił kontener, w którym tymczasowo mieszka z rodzicami, żoną i dzieckiem. Sytuacja jest ciężka - matka właściciela jest po poważnej operacji i teraz dochodzi do siebie. Niestety warunki, w jakich odbywa rekonwalescencje, są złe.


MIASTO BLOKUJE REMONT?

Właściciel chce wyremontować dom i wiedział, że będzie musiał to zrobić w momencie nabycia nieruchomości. Nie wiedział natomiast, że będzie mieć kłopot z miastem, które, jak twierdzi właściciel, uniemożliwia mu przeprowadzenie remontu. Dodatkowo odkrył, że gmina nie wnosiła opłat za swoją część nieruchomości przez 3 lata.

DOM NIE DO ZAMIESZKANIA

- Dom nie nadaje się do zamieszkania. 6 września odbyła się ekspertyza, którą zleciliśmy. Wykazała, że fundamenty są niestabilne, piwnica wymaga osuszeń, ściany pękają, a dach wygląda jak szwajcarski ser - mówi Robert Szewczyk, brat właściciela większej części budynku. Mężczyzna dotarł do dokumentów, według których w 1996 roku sanepid wydał decyzję dotyczącą budynku. Wynika z niej, ze dom nie nadaje się do mieszkania ze względu na duże zagrzybienie. Po tej ekspertyzie nie wykonano żadnych prac, a lokatorzy ciągle tam mieszkali - zarówno ci zajmujący mieszkanie komunalne, jak i wcześniejszy właściciel - większościowy udziałowiec nieruchomości.

Żeby wyremontować dom potrzebne są zgody miasta i właściciela prywatnego. I tu nie ma porozumienia. - Miasto nam wszystko utrudnia i nie zezwala na wykonanie remontu dopóki nie będzie ekspertyzy – mówi pan Robert. Wiadomo, że taka ekspertyza w porozumieniu z miastem została zlecona.

BEZ DECYZJI

Właściciel nieruchomości w sprawie remontu interweniował w urzędzie miejskim. Doszło też do spotkania z wiceprezydentem Gdańska Piotrem Grzelakiem i Ewą Sienkiewicz z Gdańskich Nieruchomości. Jednak żadne decyzje nie zapadły. – Powiedzieliśmy przede wszystkim, żeby miasto wyremontowało dach i swoją część, bo my chcemy przeprowadzić remont. Usłyszeliśmy, że to nie jest takie proste, że miasto nie ma zamiaru łożyć zbyt wiele na tę nieruchomość, ponieważ jest ona dla nich niewygodna – opowiada Robert Szewczyk.

REMONT ZALEŻNY OD MIEJSCA?

Mirosława Rogowska, która od 63 lat mieszka w domu przy ul Zawiejskiej 12 w mieszkaniu komunalnym przyznaje, że nie pamięta, żeby kiedykolwiek przeprowadzano tam remont. – Osobiście byłam w BOM-ie i pytałam, kiedy remont zostanie przeprowadzony. Urzędnik powiedział, że jeśli mieszkałabym przy głównej ulicy, od razu idziemy robić, a jeśli mieszkam tu w głębi, to żadnych remontów nie będzie – mówi pani Mirosława.

Dodatkowo – jak twierdzi pan Robert, miasto nie wnosiło opłat za swoją część nieruchomości przez trzy lata.

MIASTO ODPIERA ZARZUTY

- To nieprawda, że nie chcemy zgodzić się na remont tego domu – mówi Aleksandra Strug rzecznik, Gdańskich Nieruchomości. Na wniosek obu właścicieli, czyli właściciela prywatnego i Gminy Miasta Gdańska, zlecona została ekspertyza Jej wynikiem ma być określenie warunków i zakresu remontu. - Jest to pierwszy krok do tego, by stan techniczny tego budynku mógł ulec poprawie – zaznacza.

WCZEŚNIEJSZY WŁAŚCICIEL

Zaniedbanie budynku i brak remontów przez lata, Gdańskie Nieruchomości tłumaczą brakiem zainteresowania ze strony wcześniejszego właściciela większej części budynku. – Wcześniejszy właściciel nie wyrażał zgody na podniesienie stawki na fundusz remontowy, co uniemożliwiało przeprowadzenie jakichkolwiek prac. To mała wspólnota mieszkaniowa, a takie decyzje odnośnie remontu części wspólnych budynku wymagają jednomyślności właścicieli. Tutaj tej jednomyślności nie było.

UREGULOWANE ZALEGŁOŚCI

Co do zaległości w opłatach za mieszkanie komunalne, te rzeczywiście miały miejsce, ale zostały uregulowane. - Takie opłaty są uiszczane na podstawie zawiadomień od zarządcy nieruchomości o wysokości opłat i, jeżeli takie zawiadomienie wpływa, zostaje uiszczane. Tutaj takich zawiadomień w ciągu kilku ostatnich lat nie było. Zawiadomienie zostało wystawione i wpłynęło do Gdańskich Nieruchomości 5 września. To zawiadomienia począwszy od 2015 roku, które zostały uregulowane – zapewnia A. Strug.

Mieszkańcy domu przy Zawiejskiej boją się, że w takich ciężkich warunkach przyjdzie im spędzić jesień i, co gorsza, zimę. - Boimy się też braku odpowiedzialności i zaangażowania ze strony miasta. Bo, jakby nie było, miasto doprowadziło do tej sytuacji – mówi Robert Szewczyk.


Aleksandra Nietopiel/pOr


Zobacz Galerię