Wiadomości
Fot. Radio Gdańsk/Anna Rębas

środa,

12 września 2018

16:49

Jacht "I love Poland" jest już w Gdyni. Ten projekt "to nowy etap w rozwoju polskich żeglarzy regatowych"

W Gdyni Polska Fundacja Narodowa zainaugurowała projekt "I Love Poland". Jacht PFN cumuje w Basenie Prezydenta. Jednostka miała wystartować w najbardziej prestiżowych regatach dookoła świata, w ramach projektu "Polska 100". Załoga, na której czele miał stanąć mistrz olimpijski Mateusz Kusznierewicz, miała ruszyć w rejs dookoła świata. Planowano, że w ciągu dwóch lat zawinie do 100 portów na pięciu kontynentach. Wszystko dla upamiętnienia setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Plan jednak nie doszedł do skutku.
Jacht "I love Poland" Polska Fundacja Narodowa kupiła w maju tego roku. W sierpniu trafił do Szczecina, gdzie zmieniono jego barwy i nazwę. Projekt, zainaugurowany w środę w Gdyni, ma połączyć wszystkie atuty i zbudować team, który będzie konkurować i zwyciężać z najlepszymi, by Polacy w kraju i na świecie byli dumni z kolejnych zwycięstw pod biało-czerwoną banderą. "I Love Poland", to "projekt w tworzeniu", otwarty dla wszystkich, którzy nie boją się ciężkiej pracy na morzu, gotowych na długie treningi i wyzwania żeglarstwa regatowego na najwyższym światowym poziomie.

- Celem projektu jest tworzenie warunków, do powstania polskiej szkoły żeglarstwa regatowego tak, by polska bandera była doceniona - mówi prezes PFN Filip Rdesiński.

Przed załogą "I Love Poland" wiele treningów i zwycięstw, czasem porażek, ale właśnie tak powstaje zespół mistrzów. Celem jest stworzenie profesjonalnej kadry polskich żeglarzy regatowych, którzy zdobędą doświadczenie i nawiążą wyrównaną  walkę  z najlepszymi  na  świecie. Później staną się liderami kolejnych projektów i specjalistami żeglarskimi.

"MUSIMY SIĘ GO NAUCZYĆ"
 
Skipperem jachtu "I Love Poland" został kapitan jachtowy Jarek Kaczorowski. Gdynianin jest specjalistą, łączącym doświadczenie kapitana jachtowego i motorowodnego, trenera żeglarstwa oraz sędzi żeglarskiego klasy państwowej. Brał udział zarówno w wieloosobowych wokółziemskich regatach, jak również w samotnych rejsach przez  Atlantyk oraz w prestiżowych światowych wyścigach żeglarskich. Posiada duże doświadczenie w dowodzeniu dużymi jachtami żaglowymi z wieloosobową załogą. Kaczorowski odnosił sukcesy w wielu międzynarodowych regatach. Jest laureatem głównej polskiej nagrody żeglarskiej Rejs Roku - Srebrny Sekstant (2007). W wolnym czasie pisze artykuły - na tematy żeglarskie i tłumaczy literaturę z języka angielskiego.

- Inwestujemy w doświadczenie i umiejętności naszych żeglarzy. Jednostka to Volvo 70 trzeciej generacji, zaprojektowana do regat Volvo Ocean Race. Nowoczesny bardzo szybki jacht - ocenił kapitan Kaczorowski. - To nowoczesny, szybki i bardzo trudny w prowadzeniu jacht. Jest piękny! I bardzo dzielny. Musimy się go nauczyć. Ten jacht uwielbia szybko żeglować. My też - dodał.

"CHCEMY STWORZYĆ TEAM"
 

Jednostka ma 21,5 m długości, a wysokość jej masztu to 34 m. Załoga liczy 8 osób. Cumuje obok ORP Błyskawica. W środę prezes PFN Filip Rdesiński i skipper J.Kaczorowski zaprezentowali jednostkę mediom.

- To ma być zupełnie nowy etap w rozwoju i kształceniu polskich żeglarzy regatowych - mówi Kaczorowski. - Na razie przed nami dużo pracy, kompletowanie i docieranie załogi. Mamy zapał i wiemy, że to duża rzecz, by przygotowywać przez lata polską załogę regatową tak, by była konkurencją dla światowej czołówki. Chcemy stworzyć narodowy team, który powalczy z najlepszymi - obiecuje Kaczorowski.

 


POWAŻNE ZMIANY

Jacht "I love Poland" znany był wcześniej jako "Polska100". W ciągu dwóch lat załoga jednostki pod dowództwem Mateusza Kusznierewicza miała odwiedzić 100 portów na pięciu kontynentach, pokonując ponad 40 tys. mil morskich. W maju tego roku Polska Fundacja Narodowa zakończyła współpracę przy tym projekcie z Fundacją Navigare i Mateuszem Kusznierewiczem na skutek "utraty zaufania PFN zarówno do Pana Kusznierewicza, jak i do związanej z nim fundacji". Jak poinformował zarząd PFN, "po otrzymaniu rozliczenia pierwszej transzy funduszy, które zostały przekazane Fundacji Navigare, okazało się, że pozycje, zawarte w tych dokumentach finansowych, wydatkowania tej dotacji budziłay bardzo poważne wątpliwości". Według PFN, okazało się także, że Fundacja Navigare nie zapłaciła części wynagrodzeń załodze, która pracowała przy budowie jachtu, a "opłaciła faktury wynagrodzeń przedsiębiorstw, należących lub powiązanych z Mateuszem Kusznierewiczem".

Jacht ma pozostać w Gdyni około 4 tygodnie.

 

Anna Rębas/mk


Zobacz Galerię