Wiadomości
Centralne Archiwum Wojskowe

środa,

15 sierpnia 2018

00:00

Udział Pomorza w Bitwie Warszawskiej: "Starogardzki Pułk mógł się pochwalić największą liczbą krzyży Virtuti Militari"

Po zakończeniu Wielkiej Wojny przez kontynent przetoczyła się fala rewolucyjnego wrzenia. I to właśnie Bitwa Warszawska ją zatrzymała. - A Pomorze miało w tym swój udział – mówi Zbigniew Potocki z Muzeum Ziemi Kociewskiej.

Województwo pomorskie, choć samo nie objęte działaniami wojennymi, dzięki milionowi mieszkańców stanowiło rezerwuar siły wojskowej. W lipcu 1920 roku Józef Piłsudski wydał odezwę o zagrożeniu Państwa Polskiego. W efekcie na Pomorzu zaczęły powstawać punktu werbunkowe. Szacuje się, że dzięki nim do wojska trafiło w ciągu miesiąca około tysiąca ludzi. Łącznie w całej wojnie polsko-bolszewickiej wzięło udział ok. 10 tys. Pomorzan. Prawie 1,2 tys. z nich zginęło w walce.

DOCENIONY PUŁK STAROGARDZKI

- Mniej znaną kartą jest historia 65. Pułku Piechoty, który stacjonował w Starogardzie. Kilka dni przed uderzeniem na rosyjskie tyły jednostkę osobiście wizytował Józef Piłsudski. 65. pułk mógł się pochwalić największą liczbą krzyży Virtuti Militari nadanych w całym polskim wojsku za kampanię 1920 roku. Żołnierze otrzymali 134 medale – podkreśla historyk.

PROBLEMY Z WYPOSAŻENIEM

W czasie wojny polskiej armii brakowało przede wszystkim karabinów i amunicji, którą trzeba było importować z zagranicy. W 1920 roku do Polski trafiło około tysiąca wagonów z materiałami sanitarnymi, owsem, odzieżą i obuwiem. Z Włoch przesłano 100 tys. karabinów typu Mannlicher oraz 100 mln naboi. Pomoc szła również z USA. Kolejowe transporty wojskowe blokowane były na granicach przez Niemcy, Czechy, Austrię i Rumunię. Dlatego kierowano je drogą morską do Gdańska.

WŁADZE GDAŃSKA BLOKOWAŁY DOSTAWY

- Władze Wolnego Miasta robiły wiele, aby utrudnić Polsce obronę. Do portu nie został wpuszczony łotewski statek, który transportował polskich żołnierzy. A dodatkowo wybuchł strajk dokerów, którzy odmówili rozładunku holenderskiego statku z amunicją. Musieli tego dokonać angielscy marynarze – dodaje Potocki.

50 TYS. ŻOŁNIERZY W NIEWOLI

Na froncie wschodnim do polskiej niewoli trafiło około 50 tysięcy żołnierzy rosyjskich. Historycy przypuszczają, że około tysiąca z nich internowano na zamku w Gniewie, gdzie zorganizowano obóz jeniecki. Żołnierze, którzy tam przybywali często byli głodni, bosi i obdarci. Niektórzy wcale nie chcieli wracać do Rosji.

 

Tomasz Gdaniec