Wiadomości
Od lewej: wiceprzewodnicząca Rady Miasta Gdańska z PO Agnieszka Owczarczak, kandydat Koalicji Obywatelskiej na prezydenta Gdańska i europoseł PO Jarosław Wałęsa, posłanka Nowoczesnej Ewa Lieder i urbanistka Anna Golędzinowska. Fot. Radio Gdańsk/Rafał Mrowicki

poniedziałek,

13 sierpnia 2018

13:15

Jarosław Wałęsa domaga się wyjaśnień ws. prac na kanale Raduni. Stwierdzono, że były niezgodne z prawem. Wiceprezydent Bielawski odpowiada

Kandydat Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej na prezydenta Gdańska Jarosław Wałęsa domaga się od władz Gdańska wyjaśnień ws. niezgodnych z prawem prac na kanale Raduni. W zeszłym tygodniu stwierdzono ich nieważność. Radni PO przeciwni dostosowaniu planu miejscowego na terenie Forum Gdańsk do sprzecznych z prawem decyzji konserwatorskich.

W zeszłym tygodniu Generalny Konserwator Zabytków przy ministrze kultury orzekł, że pozwolenia na prace na zabytkowym kanale Raduni zostały wydane niezgodnie z prawem. Wydał je Miejski Konserwator Zabytków. Koalicja Obywatelska domaga się wyjaśnień od władz Gdańska. Jej politycy spotkali się z mediami na terenie Forum Gdańsk.

- Znajdujemy się na terenie największej inwestycji ostatnich lat. Walory estetyczne niech każdy ocenia według własnej wrażliwości. Nowoczesna inwestycja w tym miejscu była potrzebna, ale powinna spełniać pewne kryteria i nie powinna niszczyć naszego dziedzictwa, a już na pewno nie powinna odbywać się z rażącym naruszeniem prawa - mówił Jarosław Wałęsa. - W ubiegłym tygodniu dowiedzieliśmy się, że podczas budowy tego centrum zostało złamane prawo. Jako mieszkańcy mamy prawo zapytać i żądać odpowiedzi, kto zawinił i dlaczego tak długo nie byliśmy poinformowani jak inwestycja będzie finalnie wyglądać. Zwracamy się, by inwestor i magistrat odpowiedzieli na te zarzuty, bo chcemy mieć odpowiedź na to, co się stało, że nie zachowano planu zagospodarowania przestrzennego, że plany budowy były zmieniane. Trzeba dostosować ten budynek do planu miejscowego, a nie odwrotnie - podkreślił kandydat na prezydenta Gdańska.
 
PYTANIA DO PREZYDENTA O KONSEKWENCJE

Posłanka Ewa Lieder złożyła u prezydenta Gdańska pismo, w którym domaga się wyjaśnień. - W czasach, gdy PiS łamie standardy państwa prawa, urzędujący prezydent Gdańska uzurpuje sobie prawo obrony wartości europejskich i trójpodziału władzy, a równocześnie łamie prawo lokalne - mówiła posłanka Nowoczesnej Ewa Lieder. - Inwestycja przy samym Urzędzie Miejskim powstała z naruszeniem prawa. Najważniejsi urzędnicy wydali decyzje z rażącym naruszeniem prawa. Nikt nie poniósł konsekwencji. To jest oczywiste od dawna, że kanał Raduni jest pod opieką konserwatora zabytków. Zadałam panu prezydentowi pytania na piśmie, kiedy zostaną wyciągnięte konsekwencje wobec osób odpowiedzialnych, szczególnie wobec wiceprezydenta Wiesława Bielawskiego. Zadałam również pytanie, jakie działania zostaną podjęte przez władze w związku ze stwierdzeniem nieważności pozwoleń konserwatorskich - dodała posłanka Nowoczesnej.
 
"NIE ROZWAŻAMY DOSTOSOWANIA PLANU DO INWESTYCJI"

Wiceprzewodnicząca Rady Miasta Gdańska z PO Agnieszka Owczarczak zapowiedziała, że radni PO będą przeciwni dostosowaniu planu miejscowego na terenie Forum Gdańsk do sprzecznych z prawem decyzji konserwatorskich. - Pojawiają się wypowiedzi i artykuły, że jednym z rozwiązań może być swoista legalizacja wybudowanej już inwestycji przez zmianę planu zagospodarowania przestrzennego, który obowiązuje od 2005 roku. Chcemy stanowczo wyrazić swój sprzeciw takim tezom - mówi. - Radni Miasta Gdańska z PO niejednokrotnie wypowiadali się na temat tej inwestycji. Nie rozważamy dostosowania planu do inwestycji. Oczekujemy dostosowania inwestycji, która została wybudowana do istniejących przepisów prawa, a nie odwrotnie.

Dopytywana o wcześniejszy brak działań przez radnych PO odpowiedziała: - Jest obowiązujący plan zagospodarowania przestrzennego, który ma sprecyzowane zapisy. Na jego podstawie zostało wydane pozwolenie na budowę. Rada Miasta nie jest ciałem biorącym udział w wydawaniu decyzji administracyjnych. Nie mamy możliwości kwestionowania ich. Możemy podać ją do sądu lub odpowiednich instancji, co zostało zrobione. Wojewódzki konserwator zaskarżył decyzję miejskiego - dodała wiceprzewodnicząca Rady Miasta.

- Miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego są rodzajem umowy społecznej. Taka umowa powinna być zawarta i realizowana w oparciu o szacunek i dialog - mówiła urbanistka Anna Golędzinowska. - Mamy wrażenie, że w przypadku tak kluczowego miejsca te kryteria nie zostały spełnione. Oczekujemy odpowiedzi od prezydenta Gdańska oraz dalszych kroków. Pewnych rzeczy nie cofniemy, na przykład braku konkursu architektonicznego dla tego miejsca. Ufamy, że to miejsce uda się przekształcić godząc szacunek do mieszkańców oraz do dziedzictwa kulturowego miasta - dodała specjalistka.

Przedstawiciele inwestora nie komentują na razie decyzji Generalnego Konserwatora Zabytków. Jak ustaliliśmy inwestor planuje odwołać się od niej.

WICEPREZYDENT ODPIERA ZARZUTY

Do zarzutów Koalicji Obywatelskiej odniósł się wiceprezydent Gdańska Wiesław Bielawski, odpowiedzialny za politykę przestrzenną w mieście. - Kwestie prawidłowości wydawanych decyzji wyjaśniono jednoznacznie na upublicznionym na naszej stronie internetowej audycie, który wyraźnie stwierdził, że wszystkie decyzje zapadły zgodnie z prawem - mówił w rozmowie z Radiem Gdańsk wiceprezydent. - Nie nastąpiło rażące naruszenie prawa. Spór toczy się w sferze konserwatorskiej. Mowa o uchyleniu decyzji miejskiego konserwatora, w kontekście kanału wydał tę decyzję po pozytywnej opinii wojewódzkiego konserwatora. Logiczną konsekwencją jest wydanie na podstawie tego dokumentu pozwolenia na budowę. Prawo nigdzie nie zostało złamane. Generalny Konserwator stwierdził, że nastąpiło rażące naruszenie prawa w kwestii wydania decyzji konserwatorskiej, bo w jego ocenie mamy do czynienia ze sprzecznością z prawem. Myślę, że tę kwestię rozstrzygnie sąd administracyjny, do którego odwoła się inwestor i tam tak naprawdę dojdzie wreszcie do rozstrzygnięcia tego problemu, czy decyzja była zgodna z prawem. W decyzji Generalnego Konserwatora nie ma słowa na temat naruszenia zabytku. Mówi się tylko o kwestiach niezgodności z planem, do czego chyba Generalny Konserwator przygotowany nie jest - podkreśla Wiesław Bielawski.

"ZABYTEK TYLKO NA PAPIERZE"

Zdaniem wiceprezydenta Gdańska zarzut o "naruszeniu dziedzictwa kulturowego" padający ze strony Jarosława Wałęsy jest "nietrafiony". - Inwestor odwołując się do Generalnego Konserwatora złożył dwie opinie ekspertów w dziedzinie ochrony zabytków, między innymi  prof. Kamila Zeidlera, Mirosława Zeidlera i dr. Artura Kostarczyka. Wskazali, że od strony prawnej i architektonicznej, nie ma żadnych argumentów do tego typu stwierdzeń. Pytanie dlaczego Generalny Konserwator do tych opinii się nie odniósł? - pyta Wiesław Bielawski. - Zabytek, o którym mowa w kwestiach formalnych, funkcjonuje na papierze. Nastąpiła całkowita jego przebudowa, na odcinku, który jest przedmiotem sporu, w latach 90. ubiegłego wieku. Tam z pierwotnej struktury nie pozostało nic. Nie ma tego zabytku w sensie faktycznym - podkreśla.

Zastepca prezydenta Gdańska do spraw polityki przestrzennej odniósł się również do zapowiedzi radnej Agnieszki Owczarczak o braku poparcia radnych PO dla ewentualnych prób dostosowania planu miejscowego do powstałej inwestycji. - Nie wiem o jakich próbach mowa, bo ja takiej próby nie podejmuje, bo nie ma takiej potrzeby. Nikt nie będzie się do rady z takim zamiarem zwracał. Nie wiem skąd taki pomysł - dziwi się wiceprezydent Wiesław Bielawski.

Rafał Mrowicki