Wiadomości
Fot. Archiwum Rodzinne

czwartek,

09 sierpnia 2018

10:54

Większość życia spędził w szpitalach. Teraz usłyszał, że ma białaczkę. 14-letni Mateusz potrzebuje Waszej pomocy

Potrzebna pomoc dla 14-letniego Mateusza chorego na białaczkę przewlekłą. Chłopiec pochodzi z Garczyna w Gminie Liniewo w powiecie kościerskim i codziennie przyjmuje chemioterapię.

Mateusz ma 14 lat. Interesuje się komputerami, we wrześniu pójdzie do ósmej klasy szkoły podstawowej. Od czwartego roku życia choruje na małopłytkowość immunologiczną. Od tamtej pory znaczną część swojego życia spędził na oddziałach szpitalnych. Pomimo trudności starał się jednak normalnie chodzić do przedszkola i do szkoły.

- Musieliśmy regularnie kontrolować wyniki jego badań - mówi Monika Kozłowska, mama Mateusza. - Przez 4 lata było spokojnie. Dwa lata temu z dnia na dzień jego stan stał się bardzo groźny, bo liczba płytek krwi spadła do tysiąca. Trafiliśmy na oddział w Gdańsku, na którym spędziliśmy 8 miesięcy.

mateusz2
Fot. Archiwum Rodzinne

BIAŁACZKA SZPIKOWA

Rok temu lekarze podjęli decyzję o usunięciu śledziony. - Mieliśmy nadzieję, że wszystko będzie w porządku - mówi mama Mateusza. - Kontrolna biopsja w lipcu niestety wykazała, że Mateusz ma przewlekłą białaczkę szpikową. Zaczęliśmy chemioterapię lekami. Mateusz może ją brać w domu i nie musi wracać w tym celu na oddział, bo to jest dla niego trauma. Mateusz codziennie co 24 godziny musi brać tabletki, musimy kontrolować jego tętno, ciśnienie, musimy sprawdzać ilość wypitych płynów, żeby wiedzieć czy nerki dobrze pracują. 2-3 razy w tygodniu musimy pojawiać się w Gdańsku na badaniach kontrolnych. Jeśli wyniki są przyzwoite możemy wrócić do domu, ale jeżeli są gorsze musimy zostać nawet tydzieć na oddziale - dodaje Monika Kozłowska.

Mama Mateusza żeby móc stale nadzorować kurację syna musiała zrezygnować z pracy, rodzinę utrzymuje jej mąż i tata Mateusza. - Musiałam poświęcić się synowi całkowicie. Tylko mąż w tej chwili pracuje i nas utrzymuje - mówi Monika Kozłowska.
 
ZBIÓRKA PIENIĘDZY

Chłopiec trzy razy w tygodniu musi kursować do Gdańska na badania kontrolne, co oznacza jednorazowe pokonanie blisko stu dwudziestu kilometrów w dwie strony. Rodzina potrzebuje pomocy. - Mateusz potrzebuje dodatkowych leków, bo chemia jest refundowana. Potrzebujemy dodatkowych leków na nerki, na nadciśnienie. Musieliśmy zakupić ciśnieniomierz, którym musimy kilka razy w ciągu dnia badać ciśnienie syna. Potrzebny nam jest nowy materac, bo ten który Mateusz ma jest wysłużony, ciężko mu się na nim śpi, a jest obolały, bo chemia ma różne skutki uboczne. Gdy wracamy na oddział to Mateusz trochę się buntuje, ale liczy się z tym, że jadąc do Gdańska musi mieć plecak spakowany na kilka dni. Lekarze mówią, że z białaczką szpikową przewlekłą czasami żyje się do końca życia. Są przypadki, że po paru latach leczenia można odstawić chemię całkowicie i wszystko jest w porządku. Każdy organizm jest inny. Zobaczymy jak Mateusz będzie sobie radził z tą chemią. Jesteśmy dobrej myśli. Razem z mężem oraz naszą córką zarejestrowaliśmy się w bazie dawców, w razie gdyby Mateusz potrzebował szpiku, ale mamy nadzieję, że jego leczenie nie będzie tego wymagać - dodaje mama Mateusza.

Rodzice nastolatka utworzyli zbiórkę pieniędzy na portalu zrzutka.pl. Potrzebują pomocy by móc kupić synowi dodatkowe leki, nowy materac czy móc pokryć koszty częstych podróży do szpitala w Gdańsku. Wspomóc rodzinę Mateusza może każdy.
Rafał Mrowicki