Wiadomości
Fot. Radio Gdańsk/Aleksandra Nietopiel

środa,

08 sierpnia 2018

07:55

Biznesmen chce mieć hotel, mieszkańcy muszą odejść. Lokatorka kamienicy w Sopocie czuje się zastraszana

Stało się, pierwsi lokatorzy będą musieli opuścić kamienicę przy Bitwy pod Płowcami 35 w Sopocie. W marcu informowaliśmy, że dom kupił przedsiębiorca, który zamierza zmienić mieszkania w apartamenty na wynajem. Sopocki radny znalazł prawnika, który pomaga mieszkańcom za darmo. Nie zamierzają się poddać.
Pewnego dnia w drzwiach mieszkania pojawił się mężczyzna. Przedstawił się jako nowy właściciel kamienicy. Pani Ania patrzyła na niego nieufnie. Nie pokazał jej dokumentów czy aktu notarialnego. Po tygodniu udała się do Zrzeszenia Właścicieli i Zarządców Domów w Sopocie. Administratorzy budynku podobno także nie wiedzieli o tym, że kamienica została sprzedana.


Od mieszkających w Niemczech sióstr, kupił ją Mirosław Makurat, znany w okolicach Trójmiasta przedsiębiorca. Jego biznesplan zakłada stworzenie apartamentów na wynajem. Powiedział o tym na spotkaniu z lokatorami już na początku roku. Teraz pierwsza rodzina będzie musiała się wynieść. Mają czas do końca sierpnia.

ZEGAR TYKA, CZAS OPUŚCIĆ SOPOT?

Wypowiedzenie dostała pani Regina, matka pani Anny Siwek, która ma podpisaną umowę z Zrzeszeniem Właścicieli i Zarządców Domów w Sopocie. Jest to umowa bezterminowa. A właściwie, jak się okazuje, była. Pan Makurat twierdzi, że matka pani Anny nie mieszka pod wskazanym adresem przy Bitwy pod Płowcami 35, zatem tak naprawdę nie robi jej krzywdy.

Lokatorka jest zdruzgotana. W Sopocie się wychowała i dorastała. Ma poczucie, że z dnia na dzień ktoś każe opuścić jej rodzinny dom. Dodatkowo w piśmie, które otrzymała, jest napisane, że "osoby zajmujące lokal bez tytułu prawnego są zobowiązane do dnia opuszczenia lokalu co miesiąc uiszczać odszkodowanie". Ile wynosi takie odszkodowanie, komu ma je zapłacić i właściwie dlaczego, tego nie wie. Wydaje jej się, że to raczej próba zastraszenia.

W OBRONĘ DO RADNEGO

Jej sąsiedzi mają problemy ze spłatą czynszu, ale ona nie ma długów, a to, że mieszka od lat u swojej mamy, wydaje jej się czymś najbardziej naturalnym na świecie. Kto ma rację, ona czy pan Makurat, który zainwestował kilka milionów złotych w ziemię i dom? Biznesmen mówi, że chce pomóc lokatorom w znalezieniu nowych mieszkań, chociaż, jak podkreśla, to nie jest jego obowiązkiem.

Ci jednak mają teraz prawnika poleconego im przez radnego Wojciecha Fułka. Radny interpelował, ale miasto miało umyć ręce. Wiceprezydent Sopotu Marcin Skiwerawski mówi, że to nieprawda i gdy tylko mieszkańcy kamienicy poprosili o pomoc, otrzymali stosowne pismo, w którym poinstruowano ich, gdzie mogą zgłosić się po darmową pomoc prawną.

ROZGŁOS MOŻE ZASZKODZIĆ?

Co będzie, gdy stracą mieszkania? Staną w kolejce do mieszkań socjalnych lub komunalnych albo tych, które musieliby samemu wyremontować. Radny Fułek twierdzi, że wysyłanie pism to w tym przypadku zbyt mało. Przypomina, że kurort się wyludnia, a "każdy mieszkaniec, który naprawdę jest związany z miastem, jest na wagę złota".

Kiedy w marcu o sprawie informowała nasza reporterka, usłyszała od rzeczniczki urzędu, że medialna wrzawa "nie do końca może pomóc". Anna Siwek mówi jednak, że nie ma już nic do stracenia. Kładzie na stół pismo od właściciela kamienicy i zaczyna opowiadać. Jest zdeterminowana.

Posłuchaj materiału Piotra Puchalskiego:


Piotr Puchalski

Napisz do autora: p.puchalski@radiogdansk.pl