Wiadomości
Fot. Michał Romański

piątek,

13 lipca 2018

13:39

To jednak nie były pyłki lipy... Wyniki badań są jednoznaczne. "Kanał Juranda w Malborku zanieczyszczono ściekami"

Wracamy do sprawy zanieczyszczania wody w Malborku. Wyniki badania, przeprowadzonego przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, nie pozostawiają wątpliwości – do Kanału Juranda trafiają ścieki. Przypomnijmy, na przełomie maja i czerwca opublikowaliśmy nagranie z drona, na którym widać nieczystości, wpływające do Nogatu z Kanału Juranda.

W rozmowie z Radiem Gdańsk władze Malborka przyznały początkowo, że mogło dojść do zaniedbań w utrzymaniu sieci kanalizacyjnej, przez co ścieki komunalne dostały się do rzeki razem z deszczówką. Kilka dni później urzędnicy wycofali się jednak z tej deklaracji i ogłosili, że wodę zanieczyściły… pyłki roślin.

– Obecnie nie ma już tego problemu, dlatego nie możemy pobrać próbek do analizy. Zrobimy to, gdy tylko sytuacja się powtórzy. Wtedy sprawą zajmie się też Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska – zapewniała wówczas Krystyna Babirecka, prezes Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji.

NIEPRZYJEMNY SPACER

Kanał Juranda daje się we znaki mieszkańcom Malborka od kilkunastu lat. Smród, który doskwiera szczególnie w upalne dni, jest nie do zniesienia. Nie widać poprawy sytuacji, mimo że kanał przepływa przez reprezentacyjną część miasta, tuż przy zamku krzyżackim i Wałach von Plauena, gdzie latem odbywają się imprezy masowe. Spacer wzdłuż kanału, uchodzącego do Nogatu na wysokości mostu kolejowego, nie należy do przyjemności. Nie tylko z powodu fetoru, ale i nieciekawych widoków. Na kamieniach i roślinności napotykamy zużyte chusteczki, patyczki higieniczne i bliżej nieokreślone włókniste substancje.

 

kanal3

Fot. Michał Romański

 

"NIECZYSTOŚCI SPOZA MIASTA"

Idąc w górę kanału można dotrzeć do miejsca, w którym widać, że woda, trafiająca do niego z kanalizacji deszczowej, jest mętna i ma wyraźnie inny odcień.

– Monitoring starej, piętrowej części sieci kanalizacyjnej nie wykazał, aby ścieki przedostawały się do kanalizacji deszczowej – zapewnia Marek Charzewski, burmistrz Malborka. – Kanał Juranda ma około trzydziestu kilometrów, z czego tylko trzy kilometry są na terenie Malborka. Nieczystości mogą przypływać spoza miasta. Nie odpowiadamy za to – mówi.

Za chwilę dodaje jednak, że ścieki mogą trafiać do kanalizacji deszczowej (a przez nią do Kanału Juranda) w tych częściach Malborka, które nie są jeszcze podłączone do kanalizacji sanitarnej.

 

kanal6

Fot. Michał Romański

 

Od momentu naszej pierwszej publikacji na ten temat, malborski ratusz miał ponad miesiąc na znalezienie źródła zanieczyszczeń. Czy cokolwiek zrobiono w tej sprawie? – Monitorujemy te miejsca, z których do kanału mogłyby dostawać się ścieki – odpowiada burmistrz. – W tej chwili nie widzimy takich miejsc – dodaje po chwili. Nie wiadomo więc, w jaki sposób urzędnicy typują monitorowane miejsca.

GRZYB POŚCIEKOWY

Mimo wcześniejszych zapowiedzi, urzędnicy nie zgłosili sprawy możliwego zanieczyszczenia wody do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Zrobiliśmy to za nich. Inspektorzy WIOŚ dokonali oględzin terenu i pobrali próbkę wody do analizy. – Kanał Juranda został zanieczyszczony ściekami komunalnymi. Jednoznacznie wskazuje na to poziom azotu amonowego oraz chemiczne zapotrzebowanie na tlen, które jest ogólnym wskaźnikiem zanieczyszczenia wody – mówi Beata Cieślik z wydziału inspekcji WIOŚ.

Inspektorzy stwierdzili też obecność grzyba pościekowego, czyli charakterystycznego nalotu na kamieniach i roślinności w kanale. – Stopień zanieczyszczenia nie jest bardzo wysoki, ale z całą pewnością możemy stwierdzić, że w wodzie znajdują się ścieki komunalne, co nie powinno mieć miejsca. Najprawdopodobniej doszło do zrzutu ścieków komunalnych do kanalizacji deszczowej – mówi Beata Cieślik.

SĄ INNE ŹRÓDŁA?

Możliwe, że ścieki, trafiające do Kanału Juranda, nie są jedynym źródłem zanieczyszczeń wody w Nogacie. Podejrzenia mieszkańców Malborka padają też na miejscową oczyszczalnię ścieków. Do naszej redakcji zgłosił się słuchacz, który wykonał zdjęcia gęstej zawiesiny, pojawiającej się regularnie na powierzchni rzeki.

– Widoczna na fotografii ciemnobrązowa plama pojawiła się przy lewym brzegu, po stronie oczyszczalni. Potem wiatr zniósł ją w kierunku przystani – opowiada nasz słuchacz. – Lubimy spędzać z rodziną czas na wodzie, pływamy na czym się da, ale akurat w tym miejscu jest to niemożliwe. Woda śmierdzi i widać, że jest brudna. Wpadnięcie do niej nie byłoby niczym przyjemnym – dodaje.

- Widzę na zdjęciach pływającą zawiesinę i tylko tyle mogę stwierdzić. Możliwe, że trafiła ona do rzeki z Kanału Juranda – odbija piłeczkę Wojciech Zegarek, prezes przedsiębiorstwa "Nogat", miejscowej oczyszczalni. – Nie było awaryjnego zrzutu nieoczyszczonych ścieków z oczyszczalni do Nogatu – przekonuje.

 

nogat

Fot. Słuchacz RG


NIEWYSTARCZAJĄCA WYDAJNOŚĆ

Wizyta przy rurze zrzutowej z oczyszczalni przypomina spacer wzdłuż Kanału Juranda. Nie śmierdzi, jak nad kanałem, ale na roślinach widać charakterystyczny osad. Są też zużyte środki czystości. Woda ma tu około metra głębokości. Pod nią jest kilkumetrowy muł. Nie wiadomo, z czego się składa, ale wędkarze mówią, że zamiast ryby, zdarza im się tu wyciągnąć zużytą podpaskę.

Dotarliśmy do pracownika oczyszczalni, który twierdzi, że wydajność malborskiej oczyszczalni jest niewystarczająca. – Ta sytuacja trwa od około trzech lat. Wcześniej nie było tego problemu. To nie jest tak, że ktoś przekręca zawór i celowo spuszcza ścieki do Nogatu. Po prostu na którymś etapie jest ich za dużo i się przelewają – mówi anonimowo pracownik oczyszczalni.

"SPORADYCZNE SYTUACJE"

– W ciągu doby jesteśmy w stanie oczyścić 3,5 tys. metrów sześciennych ścieków. Dodatkowo mamy zbiorniki retencyjne o takiej samej objętości. Przy wyjątkowo dużych opadach atmosferycznych następuje jednak przepełnienie oczyszczalni. Nadmiar przepływa wtedy przez nią, jako rozcieńczone ścieki, do Nogatu. Są to jednak sporadyczne sytuacje. Nie pamiętam, żeby zdarzyło się to w ostatnich tygodniach – tłumaczy Wojciech Zegarek.

 

oczyszczalnia1

Fot. Michał Romański

 

Urząd Miejski w Malborku ma teraz miesiąc na odniesienie się do wyników kontroli wody w Kanale Juranda. Dalsze kroki Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w tej sprawie będą zależały od reakcji władz. Niewykluczone, że WIOŚ skontroluje także malborską oczyszczalnię ścieków.

Wojciech Stobba/mk