Wiadomości
Fot. Agencja KFP/Krzysztof Mystkowski, Radio Gdańsk/Martyna Kasprzycka

czwartek,

17 maja 2018

17:14

"Pompy nie pracowały, a ten myślał, że jest dobrze". Energa ujawnia szokującą rozmowę z pracownikiem Saur Neptun Gdańsk [POSŁUCHAJ]

Szukanie winnych, spychologia i wzajemne oskarżenia. Wszyscy są ciekawi, kto jest odpowiedzialny za awarię przepompowni, co poskutkowało koniecznością zrzutu ścieków do Motławy. Przedstawiciele Saur Neptun Gdańsk poinformowali, że do unieruchomienia przepompowni miały przyczynić się dwa następujące po sobie krótkie zaniki napięcia. Energa Operator odpiera zarzuty i przedstawia silne dowody, mające udowodnić niewinność spółki.

Podczas konferencji prasowej w czwartek rzecznik Energi Adam Kasprzyk powiedział, że SNG szuka "kozła ofiarnego".

- Pozwoliliśmy sobie poprosić fachowców i specjalistów, którzy na co dzień zajmują się przesyłem sieci i na ten temat wiedzą wszystko, by przeanalizowali sytuację. Mamy wszystkie nagrania, wszystkie dowody, w postaci wykresów. Tego się nie da podważyć. Przedstawiciele SNG, nie przedstawiając dowodów, a wychodząc i mówiąc, że "prawdopodobnie", "być może", powodem awarii były zaniki napięcia, rzucają na nas cień, a my sobie na to nie chcemy pozwolić. Nikt z Saur Neptun Gdańsk nie poprosił nas o komentarz czy faktycznie doszło do awarii, czy zanotowaliśmy podobną sytuację, tylko od razu powiedziano, że to jest nasza wina - mówił.

ZANIKU NAPIĘCIA NIE BYŁO

Zdaniem ekspertów nie doszło do zaniku napięcia, a jedynie do jego chwilowego spadku, co nie mogło doprowadzić do tak dramatycznej sytuacji, bo istnieje jeszcze drugi, zapasowy dopływ energii.

- Stacja transformatorowa jest zasilona dwiema liniami średniego napięcia, czyli zasilaniem podstawowym i zasilaniem rezerwowym. Wszystkie linie pracowały bez żadnego zakłócenia, więc przepompownia ścieków wciąż miała napięcie. Oczywiście trzeba przyznać jedną rzecz, że na jednej sekcji był przysiad napięcia z uwagi na awarię, zlokalizowaną w zupełnie innym miejscu, co mogło się odbić kilkusekundowym przysiadem - mówił Krzysztof Kurt, dyrektor Departamentu Zarządzania Majątkiem Sieciowym Energi Operator.

- Oczywiście przysiad napięcia, to nie jest jakieś nadzwyczajne zjawisko, a powszechne i często mające miejsce, również w tym obszarze. Poprzednie takie miało tam miejsce 24 i 18 kwietnia oraz 21 marca - dodał Andrzej Czarnobaj, dyrektor Departamentu Centralnej Dyspozycji Mocy Energi Operator.

SĄ TWARDE DOWODY


- Próbowaliśmy rozmawiać, kontaktować się z przedstawicielami tej firmy. Udało nam się bardzo późnym wieczorem porozmawiać z rzecznikiem tej firmy, który powiedział, że mamy słać im pisma. I będziemy je słać, jeśli będzie taka potrzeba, ale rościmy sobie również prawa do tego, by informować o faktach, więc przedstawiamy dowody, nagrania, wykresy, które świadczą o tym, że nie mieliśmy nic wspólnego z tą awarią - mówił Adam Kasprzyk.

Podczas konferencji wyświetlono materiały, mające potwierdzić słowa specjalistów. Dodatkowo ujawniony został fragment nagrania rozmowy dyspozytora Energi z pracownikiem Saur Neptun Gdańsk, z której wynika, że osoba będąca w przepompowni, czyli na miejscu awarii, była niedoświadczona.

- Mieliśmy pecha, że obsługa, która tam jest, była akurat dzisiaj nowa, świeża, niedoświadczona, no i wyszło, jak wyszło. Ścieki napływały, napięcie oczywiście było cały czas, to tylko był chwilowy ten przysiad, a pompy nie pracowały, a ten sobie myślał, że wszystko jest dobrze. Takiego pecha jeszcze nie mieliśmy, a straty będą tak duże, że się w pale nie mieści. Szlag by to trafił, mówię panu. Tak źle, jak pracuję 46 lat, to jeszcze nie było, naprawdę źle, bardzo źle. Może będziemy w telewizji. Zobaczymy czy będziemy  - tłumaczył w rozmowie telefonicznej pracownik SNG.

POSŁUCHAJ:

 


"PODEJMIEMY ODPOWIEDNIE KROKI"


- My to nagranie przedstawimy specjalnej komisji, która, jak twierdzą władze Gdańska, ma być powołana i liczymy bardzo, że taka niezależna komisja wyjaśni tę sprawę. Liczymy też na to, że prokuratura odpowie na pytanie "co się stało?", a my, wszystko, co mamy, prokuraturze przekażemy. Służymy informacją, zabezpieczonymi nagraniami - mówił Adam Kasprzyk.

Rzecznik nie wyklucza także, że, jeżeli ta sytuacja odbije się na wizerunku firmy, sprawa trafi do sądu.

- Będziemy wszystko analizować. Jeżeli okaże się, że dobre imię naszej firmy zostało naruszone, to nie wykluczamy, że podejmiemy odpowiednie kroki. Poczekamy jednak, jak to się wszystko będzie odbywało w przestrzeni publicznej. Jeżeli SNG dalej będzie prowadzić taką niesprawiedliwą dla nas narrację, jaką prowadził dotychczas, będziemy analizować, jakie straty ponieśliśmy - tłumaczył.


NIE MA POROZUMIENIA

Nie doszło do bezpośredniej konfrontacji między Energą Operator a Saur Neptun Gdańsk. Przedstawiciele SNG poinformowali i nadal utrzymują, że do unieruchomienia przepompowni miały przyczynić się dwa następujące po sobie krótkie zaniki napięcia. Za pierwszym razem wszystko zadziałało prawidłowo: pompy wyłączyły się, a zasuwy zamknęły. Za drugim razem jednak instalacja nie poradziła sobie z naporem ścieków.

- Awarię czterech silników i pomp spowodowały najprawdopodobniej dwa krótkotrwałe zaniki napięcia - powiedział Stanisław Mikołajski, dyrektor ds. technicznych Saur Neptun Gdańsk.


My natomiast całą sytuację śledzimy i relacjonujemy na bieżąco. Relację na żywo można znaleźć tutaj - https://radiogdansk.pl/relacje-live/relacja-na-zywo-16-05-2018


Martyna Kasprzycka