Wiadomości
Fot. Radio Gdańsk/Aleksandra Nietopiel

środa,

25 kwietnia 2018

18:04

"Kruchy" Łukasz wrócił do Gdańska z USA. Rewelacyjne rezultaty leczenia i dalsza walka [JAK POMÓC?]

Dwunastoletni Łukasz Cabaj z Oruni 14 razy łamał kręgosłup. Z wrodzoną łamliwością kości, na którą cierpi, lekarze w Polsce nie umieli sobie poradzić. Mamie chłopca, przy dużym wsparciu innych osób, udało się załatwić leczenie w specjalistycznej amerykańskiej klinice w Delaware w Wilmington.
Wystarczyło siedem tygodni, by chłopiec z powrotem mógł stanąć na nogi. Na miejscu lekarze zdjęli chłopcu gorset (co trwało 3 godziny), rozpoczęła się bolesna rehabilitacja i przy okazji zoperowano mu nogi. Równocześnie Łukasz zaczął przyjmować duże dawki wapnia i witaminy D3, co jest niezbędne do odbudowy kości.


DUŻA RADOŚĆ

- To duża radość i szczęście móc widzieć Łukasza jak samodzielnie chodzi – mówi pani Anna, mama chłopca. - Zostało zrobione dużo więcej niż się spodziewaliśmy. Przez niecałe dwa miesiące udało się Łukasza spionizować i reaktywować jego mięśnie kręgosłupa. W międzyczasie trzeba było też zoperować nogi - wzmocnić je śrubami, by się nie połamały, kiedy Łukasz zaczął samodzielnie chodzić. W tej chwili plan jest taki, by wzmocnić organizm dziecka wapnem i witaminą D3 i wykonać wlewy, by polepszyć stan kości. Następnym krokiem będzie operacja kręgosłupa - mówi Anna Cabaj. Zabieg planowany jest za pół roku w klinice w Wilmington. Łukasz musi też przechodzić codzienną rehabilitację.

WRÓCIŁ SILNIEJSZY

Chłopiec wrócił ze Stanów silniejszy, ale pierwszy etap leczenia kosztował go sporo bólu. Jak przyznał, wciąż daje się mu we znaki kręgosłup. Wie, że mimo cierpienia musi codziennie ćwiczyć i chodzić, by odbudować mięśnie. Wciąż nosi gorset, ale może go ściągać na kilka godzin. Jeszcze nie może się schylać.  Przeszedł wiele, ale przed nim jeszcze długa droga do wyzdrowienia.

500 TYSIĘCY ZŁOTYCH NA OPERACJĘ

Jego leczenie potrwa 4-5 lat. Co cztery miesiące musi się stawiać w klinice w Wilmington. Celem najbliższego wyjazdu będzie wspomniana już operacja, co według szacunków wyniesie około 500 tysięcy złotych. Wciąż zbierane są środki na kontynuację leczenia dwunastolatka. Mama chłopca bardzo docenia zaangażowanie innych w pomoc i zbiórkę niezbędnych środków. Z optymizmem patrzy też w przyszłość. - Łukasz po zakończonym leczeniu do około 50. roku życia nie będzie się łamać. Zatrzymamy wrodzoną łamliwość kości typu V - mówi.

Szczegóły na temat leczenia chłopca i zbiórki pieniędzy na dalszą rehabilitację dostępne są na stronie internetowej Fundacji "Ratujmy Kręgosłup Łukaszka" (ratujmylukaszka.pl).

Aleksandra Nietopiel/pOr