Wiadomości
Fot. Pixabay.com

niedziela,

15 kwietnia 2018

13:17

Nocleg w parkowej chacie i kilka tysięcy mandatu za potrącenie renifera. Jak tanio podróżować po Skandynawii i nie stracić pieniędzy przez nieuwagę?

Skandynawia uchodzi za jeden z najdroższych regionów w Europie. Wielu ludzi, kiedy myśli o podróży w tamte strony, zakłada, że zostawi tam ogromne sumy pieniędzy. Jaki jest sposób na to, aby poznać uroki Skandynawii i po powrocie nie zgrzytać zębami, bo nie ma się za co żyć? Opowiada Paulina Marchwica z bloga Marchewkowa Skandynawia.


Blogerka opowiadała o tanim podróżowaniu do skandynawskich krajów podczas pierwszej edycji Nordic Talking. Spotkaniu, na którym zebrali się internetowi twórcy i influencerzy, którym bliska jest tematyka nordycka. Do Sztuki Wyboru w Gdańsku przyjechało ponad 40 blogerów.

KIEDY NAJLEPIEJ WYJECHAĆ?

- Najlepiej udać się w podróż, kiedy jeszcze się nie zaczęły lub już skończyły wakacje Skandynawów - zaczyna blogerka. Wtedy jest mniejszy tłok i nie jest aż tak drogo. - Im wcześniej zaczniemy rezerwować bilety, tym więcej zaoszczędzimy pieniędzy, a także czasu. - Trzeba też zwrócić uwagę na mapę. Może nam się wydawać, że przebycie 300 kilometrów nie zajmie nam aż 6 godzin. Jednak ze względu na ukształtowanie terenu, jest to możliwe - dodaje.

SAMOLOTEM ALBO SAMOCHODEM

Jeśli będzie to długa podróż, najlepiej wybrać się swoim samochodem. Jeżeli jedziemy tylko na weekend, warto wybrać samolot. A co, gdy zechcemy wynająć pojazd już na wycieczce? - Wynajem samochodu w Skandynawii jest bardzo drogi - to ok. 150 zł za dobę - mówi Paulina Marchwica. - Jeżeli natomiast jedziemy swoim autem, warto zrobić jego przegląd. W krajach skandynawskich części i produkty samochodowe są bardzo drogie. Za olej zapłacimy od 400 do 500 złotych, podczas gdy w Polsce wyniesie nas to 10 razy mniej - tłumaczy. - Opłaty drogowe z kolei, nie są duże. Od 11 SEK do 35 w Szwecji. W nocy nikt już opłat nie pobiera

NOCLEG W CHACIE

Kiedy wybieramy nocleg, możemy skorzystać z hosteli, AIRBNB czy WIMDU, ale są też ciekawsze opcje. - W parkach narodowych są chaty, w których można nocować za darmo. Dobrym wyjściem jest karta kempingowa. Obowiązuje w całej Europie, a jest ważna przez cały rok - tłumaczy blogerka.

KOMBINOWANIE Z PROMEM

Do Skandynawii codziennie wyrusza 10 turystycznych promów. Najkrócej popłyniemy linią TT Line ze Świnoujścia do Trelleborg w Szwecji, bo w około 7 godzin. - Trzeba sprawdzić ceny biletów, bo nie zawsze ten w jedną stronę opłaca się najbardziej. Może kosztować 108 Euro, a bilet w dwie strony już 94 Euro. Całodniowy kosztuje 90 Euro. Warto go kupić, nawet jeśli tego samego dnia nie zamierzamy wracać - mówi Paulina Marchwica.

KARTĄ CZY GOTÓWKĄ?

Jak się okazuje, w Skandynawii wiele miejsc odchodzi już od płatności gotówką, np. muzeum ABBY w Szwecji czy tanie linie autobusowe z lotniska do miast. Są jednak miejsca, w których lepiej o możliwość płatności kartą nie pytać. - Aby wziąć prysznic na kempingu, trzeba wrzucić monety, aby mieć ciepłą wodę - opowiada blogerka. - Jeżeli płacimy gdzieś kartą, to pamiętajmy, żeby płacić w walucie danego kraju. Gdy wybieramy płatność w złotówkach, bank nalicza ceny podwójnie.

ZWIEDZAMY? TAK, ALE BEZ ZNIŻEK

W Finlandii polscy studenci nie mają zniżek, tam ich legitymacja nie ma żadnego znaczenia. Zniżki nie sprawdzą się również, kiedy posiadamy legitymację ISIC. Na wyjeździe warto zaopatrzyć się w kartę, która pozwala wchodzić do wielu muzeów. - W Szwecji, młodzież przed 18 rokiem życia ma łatwiej, bo do większości muzeów może wchodzić za darmo. Poza okresem wakacyjnym, muzea oferują darmowe środy - opowiada autorka. - Jeśli chcemy coś na wycieczce zjeść, to warto zajrzeć do restauracji RASTA. To miejsce, w którym płacimy raz za posiłek i jemy, ile chcemy - dodaje.

A ZA TO BĘDZIE MANDAT

Jeżeli poruszamy się po Skandynawii samochodem, w niektórych miejscach możemy dostać spory mandat. - Za potrącenie owiec czy reniferów zapłacimy nawet do kilku tysięcy złotych ich właścicielom. Musimy się też trzymać na baczności, jeśli chodzi o prędkość. Za przekroczenie jej o 15 km/h zapłacimy aż 200 Euro - podsumowuje Paulina Marchwica.

Patrycja Oryl