Wiadomości
Fot. Agencja KFP/Mateusz Ochocki

czwartek,

12 kwietnia 2018

14:22

Prokuratura wnioskuje o uchylenie immunitetu szefowi klubu PO. "Jeśli wpłynie taki wniosek, to się zrzeknę"

Prokurator generalny wystąpił w czwartek - na wniosek Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze - do marszałka Sejmu o uchylenie immunitetu szefowi klubu PO Sławomirowi Neumannowi. Śledczy chcą postawić mu zarzut przekroczenia uprawnień w czasie, kiedy był wiceministrem zdrowia. - Zrzeknę się immunitetu, jeśli wpłynie wniosek - zapowiedział Sławomir Neumann

Jak podano w komunikacie Prokuratury Krajowej, efektem działań Neumanna w resorcie zdrowia było "osiągnięcie korzyści majątkowych w wysokości 13,5 miliona złotych przez warszawską klinikę medyczną, która bezprawnie pobierała od pacjentów opłaty za zabiegi finansowane w rzeczywistości przez Narodowy Fundusz Zdrowia".

"Mimo wykrytych nieprawidłowości Narodowy Fundusz Zdrowia - wskutek nacisków wiceministra Neumanna - wycofał się z wypowiedzenia klinice kontraktu i przedłużył go na kolejny rok" - czytamy w komunikacie PK.

RZECZNIK PO: "SPRAWA JEST POLITYCZNA"

W rozmowie z Radiem Gdańsk sprawę skomentował rzecznik partii poseł Jan Grabiec. - Sprawa na pierwszy rzut oka jest polityczna. Dotyczy sprawy, w której było prowadzone postępowanie wyjaśniające. Dziś gdy PiS ma problemy szuka się jakiejś przeciwwagi, nie udało się z nagrodami dla naszych prezydentów i marszałków, więc partia próbuje odgrzewać dawne sprawy - powiedział nam poseł Jan Grabiec.

Zdaniem rzecznika Platformy Obywatelskiej "sprawa jest wyjaśniona". - To tego typu zarzut co w przypadku Jacka Kapicy.  To są tak wydumane zarzuty, że prawnicy uśmiechają się na sam dźwięk tego sformułowania. Sprawa jest szyta grubymi nićmi - powiedział Jan Grabiec.

"ZRZEKNĘ SIĘ IMMUNITETU"

Poseł Sławomir Neumann, pytany w czwartek przez dziennikarza TVP Info o stawiane mu zarzuty, odpowiedział, że sprawa została "wcześniej zbadana przez niezależną prokuraturę i wyjaśniona, nie znaleziono żadnych uchybień". - Nie mam z tym najmniejszego problemu - zrzeknę się immunitetu, kiedy ten wniosek wpłynie. Uważam ten zarzut za absurdalny - dodał.

Pomorski polityk pytany przez dziennikarza o zarzut wywierania nacisków, odpowiedział: - Nie było żadnych nacisków, wszystko było czytelne, jasne, zgodnie z procedurami.

Dopytywany o zarzut korupcji powiedział, że według jego informacji "ten zarzut nie dotyczy korupcji, tylko przekroczenia uprawnień". - Człowiekiem, który mnie dzisiaj pomawia donosząc do prokuratury, jest osoba zatrzymana za próbę przyjęcia łapówki przez CBA, która wychodząc z aresztu napisała ten donos - tłumaczył szef PO na Pomorzu. - Ta sama osoba kilka lat wcześniej składając zeznania pod przysięgą w sądzie w tej sprawie, kiedy wytoczyłem pozew cywilny, absolutnie mnie ze wszelkich spraw oczyściła - mówił szef klubu PO.

Pytany, dlaczego ówczesna prezes NFZ Agnieszka Pachciarz straciła stanowisko odpowiedział: "Proszę pytać tego, kto ją odwołał".

Dopytywany o doniesienia, według których Pachciarz została zwolniona, ponieważ nie chciała się zgodzić na podpisanie umowy z warszawską kliniką medyczną, powiedział, że "to jest nieprawda". - Nie ja odwoływałem panią prezes - podkreślił.

DAWNY KONFLIKT MIĘDZY MINISTERSTWEM A FUNDUSZEM

W grudniu 2013 r. doszło do sporu między resortem zdrowia a NFZ. Fundusz złożył wówczas do sądu administracyjnego skargę, w której domagał się zobowiązania ministra zdrowia do zapłaty z tego tytułu 836 mln zł. Ówczesna wiceprezes NFZ Wiesława Kłos tłumaczyła, że do 2012 r. dotacja z budżetu państwa na świadczenia dla osób niezgłoszonych do ubezpieczenia wynosiła ok. 200 mln zł rocznie, ale po tym, gdy z początkiem 2013 r. zaczął funkcjonować system eWUŚ, "jest większa identyfikacja tych osób".

Z wyliczeniami Funduszu nie zgodziło się ministerstwo zdrowia, w którego ocenie NFZ zawyżył liczbę nieubezpieczonych. Niewłaściwa - zdaniem MZ - weryfikacja nieubezpieczonych po wprowadzeniu systemu eWUŚ stała się powodem odwołania ówczesnej prezes NFZ Agnieszki Pachciarz, o co wnioskował Bartosz Arłukowicz, który kierował wtedy resortem.

W 2014 r. do Prokuratury Okręgowej w Warszawie wpłynęło anonimowe zawiadomienie, że ówczesny wiceminister zdrowia Sławomir Neumann przyjął 50 tys. zł łapówki od prezesa centrum medycznego. Informator sugerował, że w zamian Neumann miał wpływać w NFZ na decyzje, które będą korzystne dla tej palcówki medycznej przy kontraktowaniu usług na okulistyczne leczenie.

To postępowanie Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła w grudniu 2014 r. Po przeanalizowaniu akt sprawy prokurator okręgowy w Jeleniej Górze zdecydował o ponownym podjęciu śledztwa w tej sprawie. Ponowne podjęcie śledztwa Neumann uznał za "absolutnie polityczne" zaznaczając, że wcześniej prokuratura umorzyła śledztwo po tym, gdy przez rok badała sprawę, sprawdzała jego "maile, smsy, billingi, rozmowy, rachunki i stwierdziła, że nie ma nic".
Rafał Mrowicki/PAP