Wiadomości
Kładka była nieczynna od 2015 roku fot. Radio Gdańsk/Przemysław Woś

sobota,

17 marca 2018

11:27

Ustka pozywa wykonawcę kładki. Burmistrz: Budowę wykonano wadliwie

Miliona dwustu tysięcy złotych odszkodowania żąda Ustka od projektanta i wykonawcy zwodzonego mostu
nad kanałem portowym. Zdaniem samorządu 53-metrowej długości kładka została wykonana wadliwie i przez to była wyłączona z użytkowania prawie dwa lata.
Firma Hydro Naval nie komentuje sądowego pozwu. Burmistrz Ustki Jacek Graczyk podkreśla, że kwota jaką miasto chce odzyskać od firmy to koszt naprawy kładki w wysokości 400 tysięcy złotych oraz odszkodowanie za czas, gdy przeprawa był nieczynna, czyli 800 tysięcy złotych. - To jest finał tego sporu. Nie doszliśmy z firmą do wspólnego wniosku co było przyczyną drgań w jakie wpadał most w czasie pracy - mówi burmistrz. 

SPRZECZNE WERSJE

Hydro Naval wskazywał na naruszenie gruntu pod fundamentem odciągu pylonu podczas budowy sąsiedniego basenu portowego. Zdaniem władz miasta to nieprawidłowa konstrukcja i konserwacja łożyska górnego na pylonie. - Mamy oszacowany koszt naprawy, wiemy ile straciliśmy na tym, że przeprawa była nieczynna prawie dwa lata i takiej kwoty będziemy dochodzić w sądzie. To milion dwieście tysięcy złotych. Próby rozmów z firmą zakończyły się niczym - tłumaczy burmistrz Ustki.

DRUGA STRONA NIE KOMENTUJE

Rzecznik firmy Hydro Naval Michał Nitkowski powiedział reporterowi Radia Gdańsk, że do chwili otrzymania pozwu sądowego spółka nie będzie komentować poczynań władz Ustki.

WADLIWA BUDOWA

Budowa kładki nad kanałem portowym w Ustce kosztowała prawie cztery i pół miliona złotych. Przesuwny most otwarto uroczyście 15 grudnia 2013 roku. W sierpniu 2015 roku kładkę wyłączono z użytkowania, bo podczas otwierania most wpadał w drgania.

Niemal dwa lata przeprawa była nieczynna. Po wielu ekspertyzach nadzór budowlany wydał pozwolenia na ponownie użytkowanie mostu. Firma, która zaprojektowała i wykonała przeprawę żądała dwóch milionów za naprawienie kładki. Burmistrz Ustki się na to nie zgodził i od tego momentu trwa konflikt pomiędzy stronami.

Przemysław Woś/dr