Wiadomości
Fot. M. Pytlik

środa,

14 marca 2018

13:00

Legendarny jacht polskiego Jamesa Bonda odbudowywany w Błotniku. "To nie renowacja, a reanimacja"

Legendarny jacht pułkownika Kuklińskiego jest remontowany w Błotniku. Odbudową zajęła się prywatna osoba. Stan jachtu jest tragiczny, więc jego całkowita naprawa będzie bardzo kosztowna.
W lipcu 2017 jacht pułkownika Ryszarda Kuklińskiego "Strażnik Poranka" trafił na przystań żeglarską w Błotniku. Pod koniec września przetransportowano go do siedziby firmy Activ Yachts, gdzie zaczął się remont. - Do wymiany było wszystko - mówi szef prac i właściciel firmy, Enoch Witucki. Propozycja wyremontowania jednostki w firmie Activ Yachts jest efektem nawiązania współpracy pomiędzy Gminą Cedry Wielkie, Activ Yachts a Chrześcijańską Szkołą pod Żaglami, która otrzymała jacht, jako prezent od pułkownika Ryszarda Kuklińskiego. 11 września został podpisany list intencyjny w tej sprawie.


NIE MÓGŁ PŁYNĄĆ SAM

Dwumasztowy, 13 metrowy jacht pułkownika Ryszarda Kuklińskiego był w tak złym stanie technicznym, że nie mógł płynąć sam. Trzeba go było odholować Martwą Wisłą z mariny na gdańskiej Szafarni do Błotnika.
- To nie renowacja jachtu, a reanimacja. Gdyby został na wodzie, za pół roku już by tego jachtu nie było - mówi szef firmy Enoch Witucki. - Jego historia i legenda Ryszarda Kuklińskiego zobowiązuje. Chciałbym, by ta jednostka nadal służyła młodzieży. Trzeba w nim obecnie zmienić wszystko – tłumaczy Witucki.

Jach został rozebrany do czystego drewna i na szczęście okazało się, że jest co ratować.

- Przez ostatnie miesiące rozbieraliśmy pokład i dokładnie czyściliśmy jednostkę. Ukłony należą się wójtowi gminy Cedry Wielkie Januszowi Golińskiemu. Przygarnął tę jednostkę. Zaprosił Stowarzyszenie Chrześcijańska Szkoła pod Żaglami i ks. A. Jaskółę na rozmowy i tak to się wszystko zaczęło – dodał właściciel Activ Yachts.

KOSZTOWNA INWESTYCJA

W spotkaniu, podczas którego podpisano list intencyjny, wzięli udział: Janusz Goliński, wójt gminy Cedry Wielkie, ks. Andrzej Jaskuła z Chrześcijańskiej Szkoły Pod Żaglami, ks. Artur Kołodziejczyk, członek zarządu stowarzyszenia oraz ks. Arkadiusz Ćwikliński, dyrektor Collegium Marianum, Liceum Katolickiego im. Jana Pawła II. Uczestnicy spotkania zostali zaproszeni do firmy Activ Yachts w celu zaprezentowania domów na wodzie.

- Po rozmowie z ks. A .Jaskułą podjąłem decyzję, że zajmę się tym jachtem. Jacht, 13 metrowy, wjechał do naszego hangaru. Zrobiliśmy weryfikację remontową. Okazało się, że dziobnica, pawęż, pokład-to wszystko jest do wymiany. Wręgi, pokładniki też są naruszone. Krok po kroczku go rozbieraliśmy i czyściliśmy. Teraz rozebrana jest nadbudówka, silnik jest także wyjęty, pokład tekowy musi być całkowicie nowy. Zaczynamy wymieniać poszycie mahoniowe na burtach. Na razie wyłożyliśmy około 130 tys. złotych. Olinowanie kompletne też zostało wycenione. Radar nowy, ożeglowanie też musi być nowe. Mamy wszystkie wyceny, możemy to wszystko pokazać zainteresowanym - opowiada E. Witucki, szef Active Yacht.

WSZYSTKO DLA DZIECI

- Jeśli miałbym go odbudować samodzielnie zajmie to około 2 lat. Szukam sponsorów. Rozmawiam, piszę, dzwonię. Szukam dobrych szkutników. Tych niestety coraz mniej. To zawód zanikający. Jeżdżę po tartakach, różnych firmach. Sami nie podołamy temu remontowi. To jest zbyt duży koszt. Jacht jest drewniany. Od nowa trzeba wykonać nadbudówkę. Wszystko musi być robione z użyciem najlepszych materiałów. Potrzebny jest także nowy silnik – tłumaczy Witucki.


Niemalże wszystkie elementy jachtu zostały zakwalifikowane jako złom, potrzeba więc wykonać lub kupić nowe.

- Gdyby znaleźli się chętni, by pomóc w sfinansowaniu remontu, trzeba się skontaktować z księdzem A. Jaskółą i jego Stowarzyszeniem Chrześcijańska Szkoła pod żaglami. Koszt odbudowy to około 1,5 miliona złotych. Jeśli ktoś zechce odbudowywać jacht razem ze mną myślę, że rok nam wystarczy i być może w 2019 roku jacht będzie już mógł pojawić się na wodzie. Czeka młodzież z biednych domów. Ona raczej nie ma szans na inną żeglarską edukację - dodaje Witucki.

POMOC OD RODZINY

- Razem z wójtem gminy Cedry Wielkie chcielibyśmy, by portem docelowym Strażnika Poranka był Błotnik. Port powstał tam niedawno i jest tam duży potencjał - dodaje Enoch Witucki.
Jego współpracownik, Maciej Pytlik zainteresował także środowiska polonijne całym projektem odbudowy „Strażnika Poranka”. Sprawę zna Polonia amerykańska, ale na razie brak odzewu.

Na razie odezwali się tylko producenci farb i żywic wysokiej jakości z Niemiec, którzy włączyli się do projektu odbudowy. Dali materiały najwyższej jakości, jednak jest to wparcie od rodziny szefa firmy, w której "Strażnik Poranka" jest naprawiany. Poza rodziną na razie mało osób chce włączyć się do odbudowy. Wiele drzwi jest nadal zamkniętych, a pomoc jest potrzebna.


Posłuchaj rozmowy:


KAWAŁ HISTORII

Jacht "Strażnik Poranka" został zbudowany w 1965 r. przez Stocznię Jachtową im. Josepha Conrada w Gdańsku, jako pierwsza jednostka serii "Opal". Początkowo taką też nosił nazwę. W listopadzie 1980 roku jednostkę kupił od Marynarki Wojennej pułkownik Kukliński. Po jego ucieczce do USA jacht został skonfiskowany wyrokiem z 1984 roku i przekazany Centralnemu Muzeum Morskiemu. W 1998 roku, w czasie wizyty pułkownika w Polsce, jacht został zwrócony właścicielowi. Jednostkę pobłogosławił wtedy śp. ks. infułat Stanisław Bogdanowicz, nadając jej imię "Opal II". Pułkownik Kukliński nie zabrał jachtu do USA. Przekazał go w drodze notarialnej darowizny Chrześcijańskiej Szkole pod Żaglami. Nowy armator zmienił w 2002 roku nazwę jednostki na "Strażnik Poranka" i umiejscowił ją jako stacjonującą na chorwackiej wyspie Iž, gdzie prowadzono szkolenia dla młodzieży.

Więcej na ten temat na antenie Radia Gdańsk w środę po 21:00 w Magazynie Morskim. Zaprasza Anna Rębas.

Anna Rębas/mk


Zobacz Galerię