Wiadomości
Pięć miejsce na Pomorzu, które lepiej omijać nocą Fot. Pixabay

sobota,

10 marca 2018

17:30

Wisielczy Sopot, diabelski Wrzeszcz, przeklęte drzwi, no i te kręgi [5 NAWIEDZONYCH MIEJSC NA POMORZU]

Niewyjaśnione zjawiska, mroczne historie i miejskie legendy. Jedni w nie wierzą, inni wkładają między bajki. Jednak są miejsca, które wolimy omijać ... na wszelki wypadek. Jest kilka takich miejsc,... bliżej, niż nam się wydaje. 

Każde szanujące się miasto ma przynajmniej jedno "nawiedzone" miejsce. Nie inaczej jest na Pomorzu. Nie brakuje u nas takich, które nie tylko straszą najmłodszych, ale budzą też grozę u tych starszych. Oto pięć miejsc, które mogą wywołać ciarki na plecach.

ALEJA WISIELCÓW 

Jedna z sopockich legend miejskich pochodzi jeszcze z czasów przedwojennych. Związana jest z miejscem rozpusty i ludzkich dramatów – kasynem. Sopot w tamtych latach wchodził w skład Wolnego Miasta Gdańsk. Już wtedy stanowił nie tylko centralną część dzisiejszego Trójmiasta, ale był również centrum nocnego i rozrywkowego życia. W poszukiwaniu szczęścia i fortuny zjeżdżali się tu kolejni śmiałkowie. Niestety, nie wszystkim się udało, a wielu poza majątkiem w Sopocie pozostawiło także swoje życie.

Niemym świadkiem tamtych wydarzeń do dziś pozostaje park przy Grand Hotelu. Według miejskich legend ci, którym się nie poszczęściło odbierali sobie życie skacząc z mola albo wieszali się właśnie w parku na alejkach prowadzących do kasyna. Podobno na przełomie lat 30. i 40. samobójców było tak wielu, że każdego dnia odcinano kolejnego nieszczęśnika. Dziś przechadzając się wśród starych drzew, tych samych, które rosły tam 80 lat temu, romantyczny spacer może przerodzić się w dość osobliwe doświadczenie.

DIABELSKIE WZGÓRZE 

We Wrzeszczu przy ul. Sobótki na zarośniętym wzgórzu stoi stara, zaniedbana, ale piękna willa.

Budynek jest jednym z najbardziej tajemniczych miejsc gdańskiej dzielnicy, a może nawet i w Trójmieście. Przez niektórych wzgórze wciąż nazywane jest "diabelskim". Legendy mówią, że przed wiekami wzgórze otoczone gęstym lasem, trzęsawiskami i zdradzieckimi ścieżkami, za swoje miejsce spotkań wybrały sobie czarownice. To właśnie tam miały odbywać się mroczne rytuały z udziałem demonów.


Nawet jeśli tę część historii można włożyć między bajki, to dalsze losy wzgórza również pobudzają wyobraźnię. Willa, podobno ok. roku 1925 stała się siedzibą gdańskich masonów. Wiąże się z tym wiele legend. Jedna z nich mówi o tym, że w wielkich kominkach znajdujących się wewnątrz budynku palono niewiernych. Budynek był również siedzibą gdańskiego oddziału telewizji. Jednak od blisko 20 lat willa stoi pusta niszczejąc i popadając w ruinę. W każdej chwili może się też zawalić.

DUCH TOPIELCA 

Podobno od czasu do czasu na pobliskim jeziorze pojawia się upiorny duch....

Legendy podają, że na Jeziorze Ostrowitym pomiędzy wsiami Lichnowy i Ostrowite można zobaczyć "śnieżnobiałego potwora". Podobno zjawa pływa niezwykle szybko i bezgłośnie, czasami ma chować się w przybrzeżnych trzcinach. Legendy mówią, że niegdyś polowała na wchodzące do wody zwierzęta, ale jak twierdzą niektórzy, amatorami nocnych kąpieli również nie wzgardzi.


Miejscowi twierdzą, że to pokutujący duch poprzedniego właściciela jeziora. Podobno był złym i chciwym człowiekiem, który doprowadził do upadku wielu pobliskich dzierżawców. Zgodnie z legendą po latach spotkała go kara. Pewnego dnia jego łódź przewróciła się podczas łowienia ryb, a on sam utonął. Kaszubskie legendy mówią, że nigdy nie przyjął sakramentów świętych, przez co jego dusza nie zazna spokoju, a on sam musi pokutować, aż jego dusza nie zazna spokoju.

DOM ADAMA I EWY 

Kamienica przy ulicy Długiej 28 w Gdańsku, nazywana "Domem Ferberów" owiana jest kolejną mroczną tajemnicą. Ponura legenda głosi, że do dziś dom jest we władaniu złych mocy. Kamienica ma jeszcze jedną nazwę, mówi się na nią "dom Adama i Ewy", a to za sprawą rzeźbionych drzwi, jakie niegdyś prowadziły do środka. To właśnie z tym wiąże się mroczna legenda tego miejsca.


Dom wybudował w 1560 roku Konstanty Ferber, ówczesny burmistrz Gdańska. Ród Ferberów był niezwykle bogaty, ale jak się okazało wymierał. Ostatnim członkiem rodu był Gotfryd Ferber, kupiec, który mimo ogromnego majątku i młodej żony pozostawał bez potomka. Jego miłość do żony niestety nie była odwzajemniona, czego przyczyny można szukać w tym, że otrzymał ją od jednego z możnowładców jako spłatę części długów. Efektem nieudanego związku była pogłębiająca się nieufność do małżonki.

Po roku od zawarcia związku ta zmarła w niewyjaśnionych okolicznościach. Podobno po jej śmierci Gotfryd zaczął unikać ludzi, przestał zajmować się interesami i zaszył się w swoim domu. Wreszcie skontaktował się ze słynnym mistrzem magii z Wenecji. Ten miał pomóc Gotfrydowi nawiązać kontakt ze zmarłą. Po kilku nieudanych próbach seansów, w jego domu miały pojawić się zjawy, ale zanim pojawiła się jego małżonka, jego oczom ukazały się biblijne postaci Adama i Ewy.
Gotfryd miał błagać małżonkę o przebaczenie i zakłócanie jej spokoju po śmierci. Podczas seansu w niewyjaśnionych okolicznościach miał również zniknąć sługa oraz jego pies, którzy wbrew zaleceniom maga pozostali w ukryciu w domu podczas seansu.

Na pamiątkę tego wydarzenia Gotfryd kazał wyrzeźbić drzwi. Na jednym ze skrzydeł umieszczono właśnie Adama i Ewę, a na drugim scenę ich grzechu. (Drzwi na pewno istniały do roku 1941. W internecie można jeszcze znaleźć zdjęcia z tamtego okresu). To właśnie w tych drzwiach ludzie widzieli zaklęte, złe moce. W kolejnych latach zostały wymontowane i przeniesione do Ratusza Prawa Miejskiego i umieszczono w Kamlarii w dawnej sali Kasy Miejskiej. Kolejne niewyjaśnione, a nawet tragiczne w skutkach wydarzenia, jakie miały miejsce w ratuszu, również wiązano z ich obecnością.


Ich dalszy los jest nie znany, ale prawdopodobnie spłonęły podczas wojny. Podobny los zresztą spotkał samą kamienice Ferberów, która po wojnie została wiernie odbudowana. Jednak mroczna historia tego miejsca wciąż może budzić grozę.

MIEJSCA MOCY 

Na koniec, może nie najbardziej nawiedzone, ale za to najbardziej tajemnicze miejsce na Pomorzu.

Kamienne kręgi w Odrach, w gminie Czersk, to prawdopodobnie cmentarzysko przybyłych ze Skandynawii Gotów z początku naszej ery. Jest to największe i najstarsze po angielskim Stonehange miejsce tego typu w Europie. Wielu w tajemniczych kręgach dostrzega portale czasoprzestrzenne, lądowiska obcych czy źródła niezwykłej mocy. Jednak jedyne co wiemy na pewno , to fakt, że są pozostałością Gotów, którzy zamieszkiwali te tereny 2 tys. lat temu.


Poza kamiennymi kręgami znajdują się tu również kurhany, czyli mogiły w kształcie kopców. Jednak jak twierdzą badacze, nie było to pierwotne przeznaczenie tego miejsca, a same kurhany powstały później. Kamiennym kręgom przypisuje się niezwykłą moc. Co ciekawe, zainteresowali się nimi również naziści w czasie II w.ś. Tajemnica tego miejsca generuje dziesiątki teorii, jego powstania i przeznaczenia. Jednak mimo upływu lat nawet dziś trudno o poważne naukowe opracowanie dotyczące tych kamiennych formacji. To wszystko jednak sprawia, że dalej pozostaje to jednym z najbardziej tajemniczych miejsc w Polsce. 

jK/mmt