Wiadomości
Zdjęcie ilustracyjne Fot. Pixnio

środa,

17 stycznia 2018

07:56

Inwestowali grube tysiące w dzieła sztuki, galeria przestawała się odzywać. "Kilkaset osób mogło zostać oszukanych"

Prokuratura Regionalna w Białymstoku prowadzi śledztwo w sprawie szwedzkiej "Galleri New Form", która mogła oszukać kilkaset osób z Polski. Prowadzone jest po zawiadomieniu Komisji Nadzoru Finansowego. Na razie nikt nie usłyszał zarzutów - śledczy przesłuchują świadków i ustalają skalę zjawiska.

Jak ujawniliśmy, galeria która ma siedzibę także w Gdyni, zachęca do inwestowania w dzieła sztuki. Obiecuję nawet 30 procentowe zyski. W konsekwencji okazuje się, że są problemy z wypłatami pieniędzy. Niektórzy czekają na nie już kilka miesięcy.

AMBER GOLD?

Sprawą zajmują się Grupa Detektywistyczna Trójmiasto i kilkanaście kancelarii prawnych z całej Polski. Skala jest coraz większa. Detektywi, do których zgłaszają się pokrzywdzeni, porównują ją nawet z Amber Gold.

Według wstępnych wyliczeń Polacy w "Galleri New Form" mogli zainwestować ponad pół miliarda złotych. Co ciekawe, na początku działalności, firma wypłacała wysokie zyski. Problemy pojawiły się kilkanaście miesięcy temu.

PROBLEMY Z KONTAKTEM

 
Główna siedziba galerii jest w Szwecji, ale oddziały ma w Gdyni, Warszawie i Białymstoku. Już wiadomo, że w rzeźby czy obrazy zainwestowało co najmniej kilkadziesiąt osób z Trójmiasta.

- Galeria obiecywała, że - po wpłaceniu pieniędzy - po roku zysk może wynieść nawet 30 procent - mówi Piotr Górski z Grupy Detektywistycznej Trójmiasto. - Miało być to dosyć sprawnie wszystko uregulowane, natomiast po roku zaczynały się problemy ze skontaktowaniem się z tą galerią, kłopoty z płatnościami i inne rzeczy, które wskazywały, że ludzie zostali oszukani - wyjaśnia.

GALERIA NA LIŚCIE KNF


Biznesmeni inwestowali od kilkudziesięciu do nawet kilkuset tysięcy złotych. "Galleri New Form" została wpisana na listę ostrzeżeń Komisji Nadzoru Finansowego. Listę można znaleźć TUTAJ.


Przedstawiciele galerii wydali w tej sprawie specjalne oświadczenie.

 

Grzegorz Armatowski/mili