Wiadomości
Podtopione posesje w Dębogórzu-Wybudowanie Fot. Radio Gdańsk / Jacek Klejment

piątek,

12 stycznia 2018

13:44

Od ponad 10 lat mają zalane piwnice, pompy pracują na okrągło. Mieszkańcy: "Już nie dajemy rady"

Zalane piwnice, posesje, pola, a nawet całe ulice. To codzienność wielu mieszkańców gminy Kosakowo. Pompy w piwnicach pracują nieprzerwanie od ponad 10 lat. Wszystko przez oczyszczalnię ścieków w Dębogórzu-Wybudowanie.

Główny rów melioracyjny został zagospodarowany na potrzeby oczyszczalni. Następnie całkowicie go zabetonowano. 


Domy mieszkańców Dębogórza-Wybudowanie regularnie są podtapiane. W piwnicach stoi woda, na ścianach pojawia się pleśń, a pola są zniszczone. A to nie jest wieś leżąca gdzieś na zapomnianych terenach, to miejsce oddalone od centrum Gdyni zaledwie o 9 km.

POMPY ZAMIAST PIECÓW

Z poważnymi podtopieniami zmagają się setki mieszkańców. W ich piwnicach na stałe podłączone są pompy, które pracują regularnie. Najbardziej cierpią mieszkańcy Dębogórza-Wybudowanie na granicy powiatu puckiego i wejherowskiego. 

- Podniosły się wody gruntowe, które przelewają się na pola, posesje, a co gorsza woda regularnie stoi w naszych piwnicach – mówi Rafał Grubba, mieszkaniec Dębogórza-Wybudowanie. - Fundamenty naszych domów są już praktycznie utopione. Na ścianach pojawiają się pęknięcia. To wszystko może skończyć się katastrofą – dodaje.

 

 kolaż podtopienia

 Fot. Radio Gdańsk / Jacek Klejment


Wielu mieszkańców musiało zrezygnować z pieców grzewczych albo przenieść je na inne piętra. - W ich miejscu dziś stoją pompy, które praktycznie ciągle wypompowują wodę – mówi Mirosław Toruńczak. - Ciągnie się to od tylu lat, że jesteśmy już do tego przyzwyczajeni. Walczymy z tym cały czas, ale nie mamy już sił. Wszystkich dotyczy to samo. Pola notorycznie są zalewane. Dwa lata temu, jak był tu poważny wylew, sąsiadce potopiło się ponad sto kur – wspomina.

KILKA ZŁYCH DECYZJI

Problem ciągnący się od ponad 10 lat może dotyczyć nawet 350 mieszkańców Debogórza-Wybudowanie, Rumi, Mostów oraz Kazimierza. Podtapianie, a czasem bardzo poważne zalania, zdarza się tu regularnie od ponad dekady. Źródła problemu należy jednak szukać znacznie dalej.

Gmina pocięta jest systemem kanałów odprowadzających nadmiar wody m.in. z pól i jezior do morza. Złe decyzje o zagospodarowaniu tych terenów podjęto już ponad 60 lat temu, kiedy powstała tu oczyszczalnia ścieków. Jej właściciele postanowili wykorzystać jeden z kanałów na wyprowadzanie oczyszczonych ścieków w zatopionej rurze. Jednak ponad 10 lat temu dodatkowo zabetonowano cały kanał. W zamian poprowadzono nowy ciek, jednak ten okazał się niewystarczający. Woda, która Ciekiem Cisowskim przepływa zastępczym korytem przez Dębogórze-Wybudowanie, niesie ze sobą ogromne ilości wody z Gdyni. Dodatkowo wpływa tu deszczówka z Rumi i cały nadmiar wód z pobliskich terenów.


- Cieki krzyżują się przy oczyszczalni w Dębogórzu-Wybudowanie (5 - patrz mapa niżej). Woda, która spływa z Gdyni (2), tutaj została przekierowana innym korytem. Pierwotnie rów był w linii prostej (4), a woda miała lepszą drożność. Kanał zastępczy jest mniejszy, a jego koryto nie jest już tak uregulowane. W dodatku teraz wszystkie wody wpływają do zaniedbanych i zarośniętych kanałów rezerwatu "Beka" (3) – mówi Rafał Grubba.

 

 dembogorze

 


WODA BEZ UJŚCIA

Kanał Cisowski odprowadza wodę z przyportowych terenów Gdyni, która od swojej strony częściowo dba o utrzymanie przepustowości rowu. Niestety w gminie Kosakowo jest zaniedbany. Co gorsza, większa jego część znajduje się na terenie rezerwatu "Beka" objętym ścisłą ochroną regionalnej dyrekcji ochrony środowiska. W efekcie coraz większe napływy wody i gorsza drożność kanałów odbijają się na mieszkańcach gminy.


- Od lat każdego dnia pompa jest włączona. Trzy godziny chodzi, dwie przerwy i tak w kółko. Jesteśmy już przyzwyczajeni, ale walczymy i czekamy - mówi jeden z mieszkańców.

Na to wszystko złożyło się kilka okoliczności, takich jak powstanie rezerwatu. - Na jego terenie kanał w wielu miejscach jest poważnie zaniedbany, przez co powstają zatory. Z racji tego, że jest to rezerwat, temat oczyszczania kanałów staje się jeszcze trudniejszy – mówi Marek Lis, mieszkaniec gminy. Na wszystkim cierpi też miejscowość Mosty, która regularnie jest podtapiana, a każda ulewa kończy się interwencją straży pożarnej i odpompowywaniem wody nawet z całych ulic – dodaje.


PROBLEM JEST ZNANY

Jak mówią mieszkańcy, ich problem jest dobrze znany władzom gminy, ale przez lata nikt nic nie robił. Teraz wszystko wskazuje na to, że może się to zmienić. Nowy wicewójt zadeklarował pierwsze prace oczyszczające rowy jeszcze w tym miesiącu. Takich robót nie było tu od lat.


- Na Zagórskiej Strudze są stare, za małe przepusty. W przypadku zbyt dużych opadów hamują spływ wody do Zatoki Puckiej. Chcemy je przebudować. Prawdopodobnie jeszcze w tym roku przygotujemy pełną dokumentację, a w 2019 r. prace zostaną wykonane. Podobny przypadek jest na Cisowskiej Strudze, która płynie na granicy gminy Kosakowo i miasta Rumi przyjmując wody opadowe – mówi Marcin Majek, zastępca wójta gminy Kosakowo.

ROZWIĄZANIE SPRZED LAT

Wicewójt przyznaje również, że największym błędem było odcięcie i zabetonowanie głównego przepływu wód spływających z Gdyni i Rumi. Zadeklarował również powrót do planów z 2014 roku, kiedy to chciano przygotować projekt odtworzenia cieku wzdłuż tego, który przed laty został zabetonowany, ale zgodę na jego realizację miał blokować RDOŚ. Gmina chce wrócić do tego pomysłu.

 

kanaly2

Fot. Radio Gdańsk / Jacek Klejment


- Było to porozumienie między Kosakowem, Rumią a Gdynią. Projekt miał spełniać dwa zadania. W Kosakowie miał zostać odtworzony tzw. kanał ulgi dla Konitopu Leniwego, czyli starego koryta cieku, a w Rumi miał zostać odtworzony rów graniczny. Obie inwestycje zostały rozpoczęte, a następnie wstrzymane przez regionalną dyrekcję ochrony środowiska. Chcemy do tych tematów wrócić i uzyskać niezbędne zgody. Jednak sama procedura formalna może nam zająć nawet dwa lata. Najlepszym rozwiązaniem będzie stworzenie nowego kanału wzdłuż tego, który został zabetonowany. Jeśli tego nie zrobimy, ta sytuacja nigdy nie zostanie w pełni rozwiązana – mówi Majek. 

POMOC JESZCZE W TYM MIESIĄCU


Jednak mieszkańcy czekać nie mogą. Wicewójt zadeklarował, że jeszcze w styczniu 2018 roku mogą ruszyć prace związane z oczyszczeniem głównych cieków. - Uważamy, że takie bieżące oczyszczenie pozwoli nam chwilowo opanować sytuację. Zakładamy, że takie działanie będziemy musieli powtarzać mniej więcej co pół roku. Mamy świadomość, że te rowy zarastają i zapychają się. To, co możemy zrobić teraz, to je oczyścić. I tak zrobimy – dodaje wicewójt.

Według Marka Lisa problem jest większy, a rozpoczyna się na ujściu kanału do morza. Jego zdaniem najlepszym rozwiązaniem jest stworzenie ekomariny ze zbiornikiem retencyjnym. - Musimy udrożnić odejście do morza, tam jest główna przyczyna tych podtopień. Te grunty leżą na wysokości od pół do półtora metra nad poziomem morza. Przy niedrożnym ujściu podtopienia będą zawsze – dodaje.

Wicewójt gminy Kosakowo deklaruje, że prace przy oczyszczaniu cieków rozpoczną się w ciągu najbliższych tygodni. Jednak ostatecznym celem jest nowy rów melioracyjny. Takich deklaracji mieszkańcy nie dostali od lat. Jeśli wicewójt słowa dotrzyma, życie tych ludzi może zmienić się diametralnie.

 

Posłuchaj rozmowy z mieszkańcami oraz zastępcą wójta gminy Kosakowo: 

Jacek Klejment


Zobacz Galerię