Wiadomości
fot. Radio Gdańsk/Rafał Mrowicki

piątek,

12 stycznia 2018

07:20

Jak można było to tak zmarnować?! Kilka tygodni blasku i lata wstydu boiska w Oliwie. Tego po Euro 2012 [POSŁUCHAJ]

Boisko widmo i teren wstydu. Tak o obecnym wyglądzie obiektu piłkarskiego, który służył Niemcom podczas Euro 2012, mówią mieszkańcy Oliwy. Dar niemieckiej federacji piłkarskiej dla miasta Gdańska został zmarnowany. Teren niszczeje, a koncepcje upadają.

Gdy patrzy się na archiwalne zdjęcia, wciąż trudno w to uwierzyć. Równa jak blat od stołu, przygotowana jak trawnik królewskiego dworu murawa i boisko zrobione na potrzeby treningowe reprezentacji Niemiec. - Bałem się nawet w butach wejść, była tak piękna – mówił Olaf Dramowicz, prezes KS Olivia, klubu mającego wówczas swoją bazę kilkaset metrów dalej. Tak było w 2012 roku, ale od tamtego czasu więcej potu wylano przy wymyślaniu koncepcji, projektów i obietnic, niż na sportowej rywalizacji w tamtym miejscu.

KLEPISKO I ZGNITE SCHODY

Chodzi o boisko treningowe, które zostało wybudowane w Gdańsku Oliwie u zbiegu ul. Kościerskiej i Bytowskiej przez Niemiecką Federację Piłkarską na potrzeby tamtejszej reprezentacji podczas Euro 2012. Były zapewnienia prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, że to szczodry dar, który zostanie wykorzystany po turnieju przez gdańską młodzież. Była duma, że stąpali po niej Thomas Muller czy Lukas Podolski. Jest? Rżysko, klepisko i zgnite schodki po których wchodziło się jak na scenę teatralną. Dziś nie tyle nie wchodzi się na teren po boisku treningowym, co po prostu nie ma gdzie wchodzić.

LATA ZASTANOWIEŃ

Co nie zagrało? Obiekt powstał niezgodnie z obowiązującym planem zagospodarowania. W 2013 roku, kiedy powstał pomysł zrobienia w miejscu boiska parkingu dla ogrodu zoologicznego, Stowarzyszenie Przyjaciół Oliwy starało się przekonać urzędników miejskich, żeby pozostawić w tym miejscu funkcję sportową. Członkowie stowarzyszenia uważali, że szkoda byłoby zmitrężyć prace odwodnieniowe i kilkumetrowy nasyp, który powstał na potrzeby funkcjonalności boiska. Dostosowywanie planów zagospodarowania do obowiązujących przepisów trwał prawie dwa lata. - Zresztą trzeba było go korygować, gdyż popełniono pewne błędy – mówi działający w sprawie boiska były radny dzielicy Oliwa, a dziś radny Gdańska z ramienia PO Mariusz Andrzejczak. W 2015 roku projekt budowy boiska był w budżecie miasta. - Niestety został z tego budżetu zdjęty właśnie ze względu na głosy urzędników i ówczesnego wiceprezydenta od inwestycji, iż takie obiekty powinny powstawać w dzielnicach bardziej zagęszczonych ludnościowo, przy szkołach – dodaje radny Andrzejczak.

SEN O ZŁOTYCH GÓRACH

Radny Andrzejczak wierzy, że na niszczejącym terenie powstanie obiekt, który będzie funkcjonalny, spełni także zadanie rekreacyjne, a przy tym pozostanie boiskiem. - Trzeba skupić się na twardej infrastrukturze, czyli postawieniu boiska, odnowieniu murawy, zaproponowaniu sztucznej, żeby częściej mogła być używana i parkingu – twierdzi Mariusz Andrzejczak. Koszt takiej inwestycji oscylowałby w granicach 4-5 mln zł. Andrzejczak chce, aby to mieszkańcy wypowiedzieli się, w jaki sposób wykorzystać ten teren.

Zupełnie innego zdania jest Olaf Dramowicz, działacz piłkarski, prezes pobliskiego klubu KS Olivia i członek PZPN ds. Szkolenia młodzieży, który lata temu zabiegał o to, aby młodzież z terenów pobliskich boisku, mogła na nim trenować. - Zrobienie tam boiska ze sztuczną trawą jest bezsensowne. To rubieże Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego i tam rację bytu miałaby tylko naturalna płyta. Sztuczne boisko za 4 mln? Za te pieniądze trzeba postawić obiekt w miejscu, gdzie wszyscy będą z niego korzystali a nie tylko, że przyjdzie ktoś raz na miesiąc sobie pograć w piłkę. Trzeba szukać tam, gdzie pracują z młodzieżą – twierdzi Olaf Dramowicz.

ZABRAKŁO DIALOGU

Dziś rozpamiętywanie piękna tamtego boiska to musztarda po obiedzie, ale trudno nie zgodzić się z Olafem Dramowiczem, że był to prezent od federacji niemieckiej, a prezentu się nie wyrzuca i nie niszczy. - Mam trochę żal do miasta, że boisko po Niemcach zostało zaniedbane. Były łabędzie śpiewy, poszukiwania koncepcji, żeby się pokazać. Jeśli są jakieś pomysły, to wypada się spotkać z działaczami klubów piłkarskich. Brakowało zwykłego dialogu – mówi prezes KS Olivia.
 
Przy wszystkich koncepcjach, założeniach i nawet staraniach trudno po prostu zrozumieć, że cała historia tego obiektu to kilka tygodni blasku i długie lata wstydu. Oby też dzisiejszy, upiorny widok z tamtego miejca stanowił przestrogę przed podobnymi zaniedbaniami.

Posłuchaj materiału:

Paweł Kątnik


Zobacz Galerię