Wiadomości
Fot. Agencja KFP/Mateusz Ochocki

wtorek,

05 grudnia 2017

19:21

Przez kilkanaście godzin był badany przez trzech lekarzy, wyszedł ze szpitala i zmarł. Żona zawiadamia prokuraturę

Spędził na słupskim SOR-ze kilkanaście godzin, po wyjściu ze szpitala zmarł. Prokuratura wyjaśni, czy lekarze ze słupskiego szpitala, mogli popełnić błąd przy badaniu 55-letniego mężczyzny. Zarzuca im to żona zmarłego, która zgłosiła sprawę śledczym.

Prokuratura Rejonowa w Lęborku wszczęła śledztwo po śmierci 55-letniego pacjenta. Mężczyzna zgłosił się do słupskiego szpitala z bólem barku, miał także krew w ustach. Przez kilkanaście godzin był badany przez trzech lekarzy. Po zakończeniu diagnostyki, został wypisany do domu. 55-latek jednak nadal źle się czuł i zgłosił się do przychodni w Łupawie, gdzie zmarł.

BŁĄD PRZY DIAGNOSTYCE?

Żona 55-latka zgłosiła sprawę do prokuratury. Wszczęto śledztwo pod kątem nieumyślnego spowodowania śmierci. - Kobieta złożyła zawiadomienie, w który wskazała, że niewłaściwie zajęto się jej mężem na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym - mówi Patryk Wegner z Prokuratury Rejonowej w Lęborku.

Prokuratura powołała biegłego patomorfologa, który ma określić dokładną przyczynę zgonu 55-latka. We wtorek przeprowadzono sekcję zwłok mężczyzny. Śledczy będą mieli dokładne informacje o jego śmierci, po uzyskaniu badań histopatologicznych. - Teraz badamy, czy lekarze mieli wpływ na śmierć tego mężczyzny, czy może nikt nie miał wpływu na to, a wystąpiły jakieś zmiany chorobowe - dodawał Wegner.

SZPITAL ODPIERA ZARZUTY

55-letniego mężczyznę badano na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym przez kilkanaście godzin. Elżbieta Gryko, rzecznik Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Słupsku podkreśla, że wykonano pełną procedurę diagnostyki i wypisano mężczyznę do domu w stanie dobrym. - Żadne z przeprowadzonych badań nie wykazało zagrożenia zdrowotnego dla tego pacjenta - mówiła rzecznik.

Mężczyzna otrzymał na SOR-ze w Słupsku zalecenia do dalszego leczenia ambulatoryjnego oraz odstawienia silnych leków przeciwbólowych. 55-latek zgłosił się do przychodni w Łupawie, gdzie źle się poczuł, wyszedł przed budynek i zasłabł. Nie udało się go uratować. - Wszystko to, co zostało zrobione w szpitalu, zostało wykonane zgodnie z procedurami. Wszystkie badania, które w wypadku tych dolegliwości, trzeba było zrobić, zostały wykonane - podkreślała Elżbieta Gryko.

 

Paweł Drożdż/pkat