Wiadomości
Fot. Radio Gdańsk/Przemysław Woś

poniedziałek,

13 listopada 2017

11:13

Miał porwać, zgwałcić i grozić spaleniem. 28-latek z Bytowa stanął przed sądem

Przed Sądem Okręgowym w Słupsku rozpoczął się proces Tomasza G. W kwietniu tego roku mężczyzna miał zdaniem śledczych uprowadził byłą dziewczynę Agnieszkę W. i więzić ją przez kilka dni w samochodzie w lesie.

Porwał, zgwałcił, groził spaleniem - to oskarżenie prokuratury wobec 28-letniego mieszkańca Bytowa. - W tym czasie kobieta przeżyła koszmar - uzasadniała zarzuty w akcie oskarżenia prokurator Natalia Żychska z Prokuratury Rejonowej w Bytowie.

DRAMATYCZNA HISTORIA

- Od 16 do 18 kwietnia tego roku w Bytowie, Suchorzu oraz w kompleksach leśnych w okolicach między innymi miejscowości Jutrzenka, Suchorze oraz Grzmiąca w krótkich odstępach czasu i działając z góry powziętym zamiarem Tomasz G. pozbawił wolności Agnieszkę W. przetrzymując ją w samochodzie marki opel insignia. W trakcie trwania pozbawienia wolności wielokrotnie groził kobiecie pozbawieniem życia, w tym przy użyciu noża, uderzał ją pięścią po twarzy oraz młotkiem w stopę, wiązał ręce i nogi taśmą. Dusił pociętymi pasami bezpieczeństwa, obcinał jej włosy nożem, a także zmusił do odbycia stosunku płciowego. To wszystko łączyło się ze szczególnym udręczeniem Agnieszki W. Ponadto Tomasz G. dokonał zniszczenia samochodu rodziców kobiety, który wykorzystał do pozbawienia jej wolności i uprowadzenia. Sumę zniszczeń oszacowano na ponad 18 tysięcy złotych - podkreślała prokurator Żychska.

Oskarżony częściowo przyznał się do winy. - Przyznaję się do tego, że pobiłem, związałem ręce, może straszyłem pozbawieniem życia. Nie przyznaję się do obcowania płciowego i pozbawienia wolności - mówił w poniedziałek przed sądem Tomasz G.

MATKA PŁAKAŁA

Rodzice poszkodowanej są oskarżycielami posiłkowymi w procesie. Matka Agnieszki W. płakała, gdy prokurator odczytywała akt oskarżenia. Obrońca Tomasza G. za proponował mediację i porozumienie w sprawie odszkodowania oraz zadośćuczynienia, ale prokuratura i oskarżyciel posiłkowy odrzucili na razie taką ewentualność.

Sędzia Jacek Żółć zwrócił uwagę śledczym, że pokrzywdzona nie była prawidłowo przesłuchiwana podczas śledztwa i teraz sąd będzie musiał przesłuchać ją raz jeszcze. W innym przypadku mógłby odczytać jej zeznania, co biorąc pod uwagę krzywdy, jakich doznała kobieta, nie jest bez znaczenia.

Sąd Okręgowy w Słupsku częściowo wyłączył jawność rozprawy. Tomaszowi G. grozi grozi do 12 lat więzienia. Mężczyzna jest tymczasowo aresztowany.

 

Przemysław Woś/mili