Wiadomości
Fot. Radio Gdańsk/Paweł Drożdż

wtorek,

10 października 2017

18:29

Wojewoda pomorski odwiedził tereny poszkodowane przez nawałnice. Pieniądze będą, ale potrzeba czasu

98 milionów złotych strat po sierpniowych nawałnicach. Takich pieniędzy potrzebują pomorskie samorządy, aby usunąć wszystkie skutki potężnej wichury.

Tylko w powiecie bytowskim na naprawę infrastruktury drogowej potrzeba blisko 30 milionów złotych. Władze województwa deklarują, że pieniądze na pomoc będą, ale nawet do 2019 roku.

Dariusz Drelich, wojewoda pomorski, który we wtorek odwiedzał miejscowości najbardziej zniszczone przez nawałnice, mówił, że pieniądze na dodatkową pomoc będą, ale dopiero w perspektywie dwóch najbliższych lat.

DWA LATA NA USUWANIE SKUTKÓW NAWAŁNICY

- To, co można zrobić w gminach, to jest poziom 2 do 3 milionów złotych. To wynika z procesu inwestycyjnego, czyli przetargów, pory roku, itd. Większość tych strat, które poniosły samorządy będą realizowane w 2018 i nawet w 2019 roku. W przypadku naprawy dróg trzeba uwzględniać, że te nawierzchnie mogą być teraz niszczone przez ciężki sprzęt, który likwiduje straty w lasach, więc z naprawą niektórych dróg może warto poczekać aż ciężki sprzęt skończy swoje zadanie - mówił w rozmowie z reporterem Radia Gdańsk wojewoda.

Dariusz Drelich podkreślał, że władze wojewódzkie na bieżąco monitorują sytuację po nawałnicach. Zapewniał jednocześnie, że pomoc dla mieszkańców będzie płynęła tak długo, jak tylko będzie taka potrzeba. - W moim przekonaniu pomoc nie kończy się na tygodniu, miesiącu. Ta procedura musi trwać tak długo aż odbuduje się wszystkie zniszczenia, kiedy zlikwiduje się wszystkie straty. Nie tylko strat w mieniu prywatnym, ale także w budynkach gospodarczych, w mieniu gminnym oraz infrastrukturze gminnej, która również uległa poważnym uszkodzeniom - dodawał Dariusz Drelich.

MIESZKAŃCY NADAL NAPRAWIAJĄ DOMY

Gmina Parchowo, którą jako jedną z pierwszych odwiedził we wtorek wojewoda pomorski, swoje straty w samej infrastrukturze szacuje na niespełna 2 miliony złotych. Andrzej Dołębski, wójt gminy, informował, że otrzymał wsparcie od Urzędu Wojewódzkiego w wysokości ponad 1,2 mln złotych. Podkreślał, że wielu mieszkańców otrzymało już najważniejszą pomoc, ale część nadal pracuje nad odbudową swojego dobytku.

- Na dzień dzisiejszy nie mam już takich zgłoszeń, że ktoś coś konkretnie potrzebuje. Myślę, że każda pomoc jest tutaj potrzebna. Natomiast są jeszcze - z tego co mi jest wiadomo - 4 czy 5 rodzin, które potrzebują takiej pomocy natychmiastowej - mówił wójt.

Gmina Parchowo cały czas wypłaca zasiłki poszkodowanym przez nawałnicę. To kwoty do 6 i 20 tysięcy złotych na rodzinę. Gmina dostała także ponad 366 tysięcy złotych na wypłatę zasiłków, gdzie szkody przewyższają kwotę 20 tysięcy złotych. Z pomocy skorzystali głównie ci mieszkańcy, którzy od sierpnia mieli poważnie uszkodzone domy, np. zerwane dachy. - Czekamy na kolejną transzę, aby wypłacać pieniądze też rolnikom, którzy mają zniszczone budynki gospodarcze - mówiła Katarzyna Wirkus z Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Parchowie.

KONTENERY DLA 8 RODZIN

Władze województwa przekazały na wypożyczenie specjalne kontenery mieszkalne. To pomoc dla tych osób, które po sierpniowej wichurze, znalazły się bez dachu nad głową. Z takiej pomocy skorzystało 8 rodzin. - Jest ciepło, sucho. Przynajmniej mamy się gdzie schować - mówiła Pani Barbara z Sylczna. 4-osobowa rodzina musiała wcześniej spać w pożyczonych od sąsiadów przyczepach kempingowych. Ich dom cały czas nie nadaje się do użytku. Pomieszczenia są zalane, brakuje komina i dachu. Jedna rodzina odmówiła mieszkania w kontenerze.

Kontenery wypożycza Urząd Wojewódzki, który pokrywa 80 procent kosztów, resztę dopłaca gmina.

Wojewoda pomorski odwiedził we wtorek 10 miejsc na Pomorzu, m.in. Czarną Dąbrówkę, Sulęczyno, Główczenicę, Gminę Brusy i Czersk.

POMOC DLA KOLEJNEJ RODZINY

Kontener otrzymała też rodzina Kosiedowskich z Rytla w gminie Czersk. Z zewnątrz dom wygląda nieźle, ale dopiero na poddaszu widać, że dach jest mocno uszkodzony, a ściany zapadają się do środka. Rodzina otrzymała decyzję zakazującą użytkowania domu. Na czas naprawy, wszyscy będą musieli się gdzieś przeprowadzić. Kosiedowscy najchętniej zamieszkaliby w kontenerze ustawionym na podwórku. Takich jednak gmina Czersk nie zamówiła. Interweniował sołtys Rytla, Łukasz Ossowski.

- 5 października złożyłem pismo w imieniu mieszkańców, poparte głosami rady sołeckiej, z prośbą o postawienie kontenerów trzem rodzinom w Rytlu. Nie mam odpowiedzi, czekam na taką odpowiedź z gminy - mówi Ossowski.

KONDSC08644Fot. Radio Gdańsk/Dariusz Kępa


Obrotem sprawy zaskoczony jest wojewoda pomorski Dariusz Drelich, który odwiedził rodzinę Kosiedowskich. - To jest naprawdę kwestia kilku dni, tylko myśmy o tym nie wiedzieli. Dwu czy trzykrotnie na piśmie występowaliśmy do wszystkich gmin z prośba o podanie rodzin, które są zainteresowane kontenerami. Dzisiaj rozmawiałem z panią burmistrz, ona nie zgłaszała żadnego zapotrzebowania, a to jest trochę dziwne skoro pani tu już jasno wyraziła wolę - mówi wojewoda.

Gmina oferowała tej rodzinie tymczasowe mieszkanie socjalne, ale w innej miejscowości. Utrudniłoby to jednak prowadzenie prac remontowych i dojazdy dzieci do szkoły. Kontener dla Kosiedowskich zostanie dostarczony w weekend lub na początku przyszłego tygodnia.

Paweł Drożdż/Dariusz Kępa/mili