Wiadomości
Zdjęcie archiwalne. Gdańsk. Nowy Ratusz. XXXVI Sesja Rady Miasta Gdańska Fot. Agencja KFP/Mateusz Ochocki

środa,

27 września 2017

08:27

Historia procesu Pawła Adamowicza. Od doniesienia CBA, przez umorzenie sprawy, do... [KALENDARIUM]

W piątek rusza proces prezydenta Gdańska. W czerwcu sąd w nie uwzględnił wniosku o warunkowe postępowanie wobec prezydenta Pawła Adamowicza. Chodzi o sprawę błędów w oświadczeniach majątkowych.
Sprawa zaczęła się w marcu 2015 roku. Paweł Adamowicz usłyszał wtedy zarzuty dotyczące nieprawidłowego wypełniania oświadczeń majątkowych w latach 2010-2012. Prezydent Gdańska miał nie wpisać w nich dwóch mieszkań i zaniżyć oszczędności. Tłumaczył, że błędy w oświadczeniach są wynikiem pomyłki. Przypominamy przełomowe doniesienia w sprawie błędów w oświadczeniach majątkowych Pawła Adamowicza.


KALENDARIUM

7 października 2013 roku informowaliśmy, że Centralne Biuro Antykorupcyjne zawiadomiło prokuraturę o możliwości popełnienia przez prezydenta Gdańska przestępstwa związanego ze składanymi przez niego oświadczeniami majątkowymi. Zawiadomienie CBA trafiło do Prokuratury Generalnej tydzień wcześniej. Informowano, że ma to związek z kontrolą oświadczeń składanych w latach 2007-2012. Kontrola przeprowadzana była przez biuro między październikiem roku 2012 a czerwcem 2013 roku. Sprawa trafiła do Prokuratury Apelacyjnej w Poznaniu.

23 października 2013 roku poinformowano, że rusza śledztwo w sprawie oświadczeń majątkowych prezydenta Gdańska. Prokuratorzy rozpoczęli badanie dokumentów, które wcześniej badało CBA. Ich zadaniem było wyjaśnienie, czy oświadczenia majątkowe prezydenta Adamowicza są prawdziwe i zgodne z prawem. Śledztwo było prowadzono w sprawie, a nie przeciwko prezydentowi. Postępowanie miało też wyjaśnić, czy prezydent nie naruszył ustawy o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne.

16 stycznia 2014 roku okazało się, że śledztwo ws. oświadczeń majątkowych prezydenta Gdańska zostanie przedłużone - zakładano, że skończy się do 21 kwietnia. Prokuratorzy podjęli decyzję o przesłuchaniu kolejnych 30 świadków oraz chcieli przeanalizować kolejne dokumenty.

10 marca 2015 roku Hanna Grzeszczyk z Prokuratury Apelacyjnej w Poznaniu potwierdziła Radiu Gdańsk, że dzień wcześniej Paweł Adamowicz został wezwany do prokuratury, gdzie przedstawiono mu sześć zarzutów zagrożonych karą do trzech lat więzienia. Śledztwo miało zakończyć się 30 marca. Paweł Adamowicz poprosił o zawieszenie go w prawach członka Platformy Obywatelskiej.

Piątek 18 grudnia 2015 roku potwierdzono, że jest wniosek o warunkowe umorzenie postępowania wobec prezydenta. Prokuratura Apelacyjna w Poznaniu, która prowadziła śledztwo, skierowała już wtedy wniosek do sądu. Prokuratura mówiła wprost: "wina podejrzanego nie budzi wątpliwości".

"Prezydent złożył pięć oświadczeń majątkowych, które zawierały nieprawdziwe dane. Paweł Adamowicz nie wpisał w nich dwóch mieszkań oraz nie ujawnił rzeczywistej wysokości posiadanych oszczędności" - informowała Hanna Grzeszczyk z Prokuratury Apelacyjnej w Poznaniu.

Prezydent nie przyznał się do winy, ale potwierdził ustalenia śledczych. Wyjaśnił, że popełnił błędy w oświadczeniach majątkowych z lat 2010-12. Wyraził żal i wspólnie ze swoim prawnikiem złożył wniosek o warunkowe umorzenie postępowania na okres próby dwóch lat.

17 grudnia 2015 roku pojawiło się uzasadnienie prokuratury, która chciała umorzyć postępowanie w sprawie prezydenta Adamowicza. Warunkiem miał być okres próbny wynoszący dwa lata oraz wpłacenie przez prezydenta 40 tysięcy złotych.

18 marca 2016 roku gdański sąd zgodził się na warunkowe umorzenie na okres próbny dwóch lat postępowania wobec prezydenta Gdańska. Paweł Adamowicz został zobowiązany do wpłacenia 40 tys. zł na cel społeczny.

Sąd stwierdził, że "stopień społecznej szkodliwości czynu nie był znaczny i prezydent swoim działaniem nie wyrządził nikomu szkody". Na korzyść prezydenta przemawiało to, że nie był karany i, jak stwierdził sędzia, "nie działał z zamiarem ukrycia swojego majątku". Brak było też dowodów na to, że pieniądze czy mieszkania prezydent uzyskał w sposób nielegalny. Wyrok nie był prawomocny.

29 kwietnia 2016 roku śledztwo zostało zakończone. Gdański sąd stwierdził, że Prokuratura Apelacyjna w Poznaniu miała prawo umorzyć wątki rzekomej korupcji przy zakupie trzech mieszkań przez Pawła Adamowicza. W śledztwie nie udało się dowieść, że nieruchomości zostały kupione po cenie niższej niż rynkowa. Od tej decyzji odwołało się CBA.

1 grudnia 2016 roku Sąd Okręgowy w Gdańsku uchylił wyrok w sprawie Pawła Adamowicza i skierował ją do ponownego rozpatrzenia. sędzia Małgorzata Westphal-Kowalska tak uzasadniała podjętą decyzję: "Sąd rejonowy co prawda podjął się oceny stopnia zawinienia podejrzanego oraz stopnia społecznej szkodliwości czynów zarzucanych podejrzanemu, jednakże uczynił to w sposób niepełny, a tym samym decyzję o warunkowym umorzeniu postępowania była przedwczesna. Prawidłowe ustalenie wszystkich okoliczności faktycznych, w tym także motywów i pobudek działania sprawcy, pozwoli na właściwą ocenę w zakresie zamiaru podejrzanego, a co za tym idzie także w zakresie oceny stopnia jego zawinienia".

2 marca 2017 roku obrońca Pawła Adamowicza Jerzy Glanc złożył skargę do Sądu Najwyższego w Warszawie na rozstrzygnięcie Sądu Okręgowego w Gdańsku. To automatycznie wstrzymało proces, który miał ruszyć 6 marca.   

5 kwietnia 2017 roku skład orzekający Sądu Najwyższego zdecydował oddalić skargę obrońcy Pawła Adamowicza, którą ten złożył w marcu.

27 czerwca 2017 roku poinformowano, że sąd w Gdańsku nie uwzględnił wniosku prokuratury o warunkowe umorzenie postępowania wobec prezydenta Gdańska, Akta sprawy miały wrócić do prokuratury w celu uzupełnienia. Sąd okręgowy nakazał rozpatrzyć sprawę od początku. Zapowiedziano, że proces ruszy we wrześniu.

29 września 2017 - ruszył proces prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Prezydent podczas śledztwa tłumaczył, że te pieniądze pochodził z darowizn od jego rodziny i były przeznaczone dla dzieci. - Przyznaję się, że w oświadczeniach nie umieszczałem wszystkich składników majątkowych - powiedział w sądzie prezydent Gdańska. Zaznaczył jednak, że nie będzie odpowiadał na pytania swojego obrońcy ani prokuratora. Sąd odroczył proces do 15 listopada.


Radio Gdańsk/puch