Wiadomości
Fot. Radio Gdańsk/Sebastian Kwiatkowski

środa,

10 maja 2017

13:32

To koniec kolei w Ostaszewie. Nie będzie już kursów wąskotorówki [ZDJĘCIA]

Szyny działającej od 1901 roku linii wąskotorowej z Nowego Dworu Gdańskiego są rozbierane. Wciąż jest wielu, dla których to stracone marzenie na reaktywację nieczynnej od ponad 20 lat linii. Ostatnie pociągi z Nowego Dworu Gdańskiego dojeżdżały do pobliskiej Tuji.

Rozbiórka kilkunastu kilometrów szyn ruszyła kilka dni temu. Prace na drodze przetargu zleciło Starostwo Powiatowe w Nowym Dworze Gdańskim. - Znika historyczne dziedzictwo i wielka atrakcja turystyczna - mówi Marta Antonina Łobocka ze stowarzyszenia Kochamy Żuławy. - Jestem rozczarowana, bo walczyliśmy widząc w tym szansę na rozwój turystyczny regionu. Atrakcją na torach mogłyby być też drezyny i rowery szynowe - mówi.


- Rozebrać jest bardzo łatwo, ale do tego co było, już nie wrócimy. Jako działacz społeczny jestem bardzo rozżalony - dodaje Andrzej Przedcieczyński, sołtys pobliskiego Piaskowca.

MIESZKAŃCY WALCZYLI, ALE NIE UDAŁO SIĘ


Stowarzyszenie wraz z mieszkańcami walczyło o kolej już kilka lat temu. Plany rozbiórki z 2014 roku udało się skutecznie powstrzymać, a tory zostały wpisane przez konserwatora do ewidencji zabytków. Jak więc możliwe, że konserwator zabytków zmienił zdanie i zgodził się na rozbiórkę? Starosta Nowodworski Zbigniew Ptak twierdzi, że przekonał go tym, iż bardziej skutecznie przypomni o linii kolejowej poprzez budowę miejsc pokazujących jak kolejka funkcjonowała i wyeksponowanie fragmentów torów niż utrzymywanie zarośniętej linii.

To tylko może wyglądać na niekonsekwencję - tłumaczy Marcin Tymiński rzecznik Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. - Najważniejsze jest, by tory były wykorzystywane, a nie narażone na ataki złomiarzy - dodaje.

Część torowisk trafi do kolejarzy obsługujących kursującą po mierzei Żuławskiej Kolei Dojazdowej. Starosta dodaje, że w przyszłości w śladzie linii do Ostaszewa ma pobiec ścieżka rowerowa.


CO Z LINIAMI DO STEGNY I SZTUTOWA?


Jarosław Lipiński z Pomorskiego Towarzystwa Miłośników Kolei Żelaznych, które obsługuje Żuławską Kolej Dojazdową przyznaje, że o kursowaniu do Ostaszewa mówiono w sferze planów. Po wyborach samorządowcy wycofali się z pomysłu finansowania. Dziś jednak kolejarze z obawami patrzą przede wszystkim na działającą linię z Nowego Dworu Gdańskiego do Stegny oraz tę z Mikoszewa do Sztutowa.

- Linia jest w stanie dostatecznym, utrzymywana tylko z tego, co zarobimy na biletach. Jest konieczność, by była dofinansowana ze środków zewnętrznych, tak jak dzieje się to u większych zarządców jak Polskie Linie Kolejowe. Rozmowy w tej sprawie trwają - dodaje prezes PTMKŻ.

W ubiegłym roku Żuławska Kolej Dojazdowa przewiozła rekordową liczbę 65 tysięcy osób i choć tory z Ostaszewa trafią na mierzeję nie zmienia to faktu, że w Ostaszewie kolej umarła na zawsze.

Więcej w materiale Sebastiana Kwiatkowskiego:


sk/mich


Zobacz Galerię