Wiadomości
Sponsorzy rezygnują z kolejnych pomorskich drużyn. Fot. Agencja KFP/Mateusz Ochocki/ materiały prasowe

poniedziałek,

08 maja 2017

14:15

Energa, PGE i Lotos tracą sportową moc. Sponsorzy wycofują się z pomorskich klubów

Z mapy trójmiejskiego sportu znikają zespoły szczypiornistek Łączpolu i siatkarek Atomu Trefl. Energa zakończyła współpracę z koszykarskim teamem ze Słupska i przerzuciła środki do Lechii SSA. Lotos zamienił Kubicę na Radwańską

Grupa Lotos po rozstaniu z Lechią wciąż nie może zdecydować się na powrót do żużlowego Wybrzeża, ale mimo to zapewnia przetrwanie siatkarzom z Lotosu Trefl. W Gdyni o życie walczą koszykarze Asseco, jednak według naszych informacji za kilka dni ma zostać podpisana nowa umowa. Jakie są powody wygaszania sportowych projektów w naszym regionie?

PO PIERWSZE PIENIĄDZE


Firmy - zarówno wielkie koncerny, jak i mniejsze, często prywatne podmioty gospodarcze - zaczęły oszczędzać. Mówi się o zmianie strategii. Priorytetami stają się "sport dzieci i młodzieży" oraz "społeczna odpowiedzialność biznesu". Hasła nośne i dużo tańsze od sportu zawodowego. Paradoksalnie, wyniki sportowe można uznać za zadowalające. Koszykarze Energa Czarnych Słupsk grają o medale Mistrzostw Polski, siatkarki Atomu Trefl pewnie utrzymały się w lidze i pomyślnie rokowały na kolejny sezon, Łączpol AZS AWFiS Gdańsk aspirował do gry w grupie mistrzowskiej.

JEST JESZCZE POLITYKA

W największych i najbogatszych spółkach Skarbu Państwa zmieniły się zarządy. Te nowe zweryfikowały dotychczasową strategię. Energa odwróciła się od koszykarzy w związku z aferą finansową, właściciel Łączpolu narzekał na znikome zainteresowania kibiców i brak awansu do czołowej szóstki ekstraklasy.

Hasło "Atom" straciło na aktualności wobec zawirowań wokół idei budowy elektrowni atomowej. "Dobra zmiana" w sporcie nabrała radykalnego wymiaru. Po zmianie władz w spółkach Skarbu Państwa zmieniły się priorytety. Dotychczasowi beneficjenci zostali zastąpieni przez innych.  

ENERGA

Gdański koncern energetyczny zakupił nazwę stadionu w Gdańsku Letnicy. Do tego dorzucono prawie 15 milionów złotych, które przez trzy lata wpłyną na konto Lechii SSA. Mimo tytułu mistrzowskiego zrezygnowano ze wspierania unihokeistek Olimpii Osowa. Według naszej wiedzy było to zaledwie 30 tys. zł.. Drużynę uratował Interplastic, który produkuje sprzęt do uprawiania tego sportu, dlatego działał niejako we własnym interesie.

GRUPA LOTOS

Pieniądze, które wydawano w ostatnich latach na Roberta Kubicę nie zwracały się. Kierowca częściej rozbijał samochody niż dojeżdżał do mety rajdów. Spekulowano, że może to kosztować nawet 10 milionów zł rocznie. Zadowolono się w tej sytuacji mistrzostwem Europy Kajetana Kajetanowicza w barwach Lotos Rally Teamu.

Na powrót do zawodowego żużla się nie zanosi. Inwestowanie w mini tor i młodzież jest znacznie tańsze. Pieniądze zaoszczędzone na Kubicy zdecydowano się wydać na Agnieszkę Radwańską. Rozstanie z Lechią było w miarę bezbolesne. Piłkarzy wsparła Energa, program "Piłkarskiej przyszłości z Lotosem" zdecydowano się kontynuować, a umowa z piłkarską reprezentacją Polski (opiewająca na cztery lata i ponad 30 mln. zł.) wobec znakomitych wyników tejże okazała się strzałem w "10". Stan posiadania zachował siatkarski Lotos Trefl, ale już koszykarze Trefla muszą poszukać innych źródeł zasilania budżetu.

PGE

Polska Grupa Energetyczna przed dziesięcioma laty postawiła na Atom. Ideę budowy elektrowni jądrowej miał wspierać siatkarki projekt. Wybór dyscypliny był nieprzypadkowy, bowiem ówczesny prezes firmy Tomasz Zadroga był wielkim fanem tej formy aktywności. Zresztą, kiedy przestał już być prezesem PGE, kupił sobie siatkarski klub z Piły.

W minionym sezonie PGE niemal z dnia na dzień zrezygnowała ze współpracy i wycofała z 9-milionowego budżetu 90 procent. Młodzież stanęła na wysokości zadania i utrzymała miejsce w ekstraklasie, ale w kolejnym sezonie zdecydowano się skorzystać z pomocy partnera biznesowego z Krakowa - firmy Proxima i przeprowadzić drużynę Trefla pod Wawel.

TREFL

Twórca i właściciel firmy to wielki fan sportu. Kazimierz Wierzbicki sam był siatkarzem i trenerem koszykówki. Dwadzieścia lat temu zaczął tworzyć sportowy koncern. Inwestycja była udana - koszykarze i siatkarki zdobywały mistrzostwo Polski a siatkarze wicemistrzostwo.

Jeszcze w minionym sezonie Lotos dokładał ok. 5 mln zł na koszykarzy i siatkarzy, a PGE łożyła na siatkarki. Jednak utrzymanie aż trzech drużyn na europejskim poziomie okazało się zadaniem ponad możliwości finansowe firmy. Tym bardziej, że kolejną pasją Kazimierza Wierzbickiego stała się produkcja filmowa i dlatego zainwestował w wytwórnię form animowanych.

PROKOM

Wszyscy do tej pory z sentymentem wspominają czasy prosperity firmy Ryszarda Krauze. W najlepszych latach ten szczodry mecenas potrafił rocznie wydać na sport nawet 40 mln zł. Korzystali przede wszystkim koszykarze, ale nieźle mieli się także tenisiści. Nieprzypadkowo, bowiem córka właściciela Prokomu -  Monika Krauze  lubiła pobiegać po korcie. Dostąpiła nawet zaszczytu reprezentowania Polski. Interesy Ryszarda Krauze straciły jednak impet i biznesmen wycofał się z życia publicznego. Ze sportowcami dzieli się już tylko emocjami.

 

Włodzimierz Machnikowski/mili