Wiadomości
Trudno uwierzyć, że w Pomorskiem są jeszcze takie miejsca. Nasz reporter na komunikacyjnej pustyni Fot. Radio Gdańsk / Jacek Klejment

wtorek,

11 kwietnia 2017

19:25

Trudno uwierzyć, że w Pomorskiem są jeszcze takie miejsca. Nasz reporter na komunikacyjnej pustyni

Są odcięci od świata. Tę miejscowość omijają autobusy i pociągi. Co ciekawe, tory kolejowe przebiegają obok ich domów.

Najbliższy przystanek kolejowy oddalony jest o 5 kilometrów. Do najbliższego przystanku autobusowego jest aż 10 km. Co ciekawe, w pobliżu ich domów biegną tory kolejowe linii 202 Gdynia – Słupsk. Problem w tym, że pociągi nie mają gdzie się zatrzymać.

Łebień to niewielka wieś w gminie Damnica. Mieszka tu ponad 200 mieszkańców, głównie osoby starsze, ale jest też sporo uczniów szkół podstawowych i ponadgimnazjalnych. Ale nie to wyróżnia Łebień. Cechą tej miejscowości jest fakt, że to... komunikacyjna pustynia. Aktualnie nie ma tu żadnego środka komunikacji zbiorowej. Nie ma autobusów ani przystanku kolejowego.

AUTOBUS JEŹDZIŁ, ALE ZOSTAŁ WYCOFANY

Jeszcze półtora roku temu przez wieś przejeżdżał PKS. Problem w tym, że kursował tylko dwa razy dziennie. Pierwszy o 5:30, a powrotny dopiero około godz. 18:00. Nawet wtedy starsi ludzie, którzy chcieli dostać się do lekarza w Słupsku, mieli spory kłopot. Musieli najpierw dojechać do Damnicy. Kurs, który powinien zajmować godzinę, zajmował dwie, bo PKS przejeżdżał najpierw przez okoliczne wsie. Dlatego mieszkańcy niechętnie korzystali z takiego połączenia. W efekcie wójt Damnicy postanowił je zlikwidować. Ostatecznie Łebień został komunikacyjnie odcięty od świata.

Najbliższy lekarz jest w Starej Dąbrowie oddalonej o 5 km. Przyjmuje dwa razy w tygodniu po 2 godziny dziennie. Większość pacjentów przepisała się więc do Słupska, ale to kolejny problem. Żeby dojechać do Słupska, trzeba przejść 5 km do najbliższej stacji kolejowej w Strzyżynie albo pokonać 10 km do przystanku autobusowego przy krajowej drodze nr 6. Dla starszych to odległości trudne do przejścia.
LEBIEN
Jeden z byłych przystanków PKS we wsi Łebień Fot. Radio Gdańsk / Jacek Klejment 

JEST GIMBUS, ALE NIE DLA WSZYSTKICH


Jedyny autobus, jaki przejeżdża przez wieś, to gimbus. Szkolny autobus regularnie zabiera dzieci do szkół i przywozi po lekcjach. Uczniowie, które chodzą do szkół ponadgimnazjalnych, już takiego dojazdu nie mają. Mieszkańcy sami się organizują i dowożą dzieci do szkół.

- Robimy takie dyżury. Jednego tygodnia jedna mama wozi dzieci do szkoły, drugiego inna. Ja akurat mam samochód i zabieram te dzieci po kolei. Jadę od domu do domu, które dziecko stoi, to ja je biorę i wiozę. Najgorszy okres jest jesienią i zimą. Wtedy organizujemy dyżury i dowozimy te dzieci do szkół – mówi jedna z mieszkanek.

Półtora roku temu sołtys wsi Łebień Aneta Kulesza sprawę likwidacji autobusu PKS poruszała na sesji Rady Gminy Damnica. Złożyła w tej sprawie oficjalny protest. Kolejne pisma, jakie sołtys kierowała do rady, wójta Damnicy oraz starosty słupskiego były już w sprawie przywrócenia jakiejkolwiek komunikacji wsi ze światem.

KOLEJNA PETYCJA DO POLSKICH LINII KOLEJOWYCH

Sołtys Kulesza wraz z mieszkańcami uważają, że rozwiązaniem ich problemu mogłoby być utworzenie przystanku kolejowego. Przez wieś przechodzi tor kolejowy linii Gdynia Chylonia–Słupsk i według nich to idealne miejsce, by pociąg mógł się zatrzymać. Walka o przystanek trwa od lat. Co ciekawe, przed wojną funkcjonował w tym miejscu peron kolejowy.

Pomysł wydaje się całkiem realny, biorąc pod uwagę, że podobne przystanki istnieją w Strzyżynie i oddalonej o 10 km wsi Głuszyno. Ta ostatnia liczy ok. 110 mieszkańców, czyli połowę mniej niż w Łebieniu, a jednak pociąg się tam zatrzymuje.

JEŚLI NIE TERAZ TO NIGDY

Dodatkowym argumentem mieszkańców jest fakt, że PKP przymierza się do modernizacji linii 202, która biegnie przez ich wieś. Rozpoczęcie prac budowlanych zaplanowane jest na rok 2020, zakończenie - na koniec 2023 r. Mieszkańcy wsi Łebień mają więc teoretycznie czas, żeby przekonać władze województwa o potrzebie budowy takiego przystanku. Wszystko zależy od marszałka, ale ten musi mieć uzasadnienie.

W odpowiedzi na pisma kierowane przez wójta Damnicy i sołtys Kuleszę, PKP odpowiada: "Na etapie opracowania Studium Wykonalności dla modernizacji linii kolejowej nr 202 na odcinku Gdynia Chylonia–Słupsk była brana pod uwagę możliwość budowy przystanku w miejscowości Łebień. Warunkiem budowy przystanku jest wyrażenie woli przez organizatora transportu uruchomienia połączeń obsługujących ten przystanek. PKP Polskie Linie Kolejowe S.A mając na uwadze potrzeby mieszkańców miejscowości Łebień dopuszcza możliwość budowy w przyszłości przystanku osobowego".

MIESZKAŃCY SAMI DEKLARUJĄ BUDOWĘ DROGI

Mieszkańcy uważają, że problem leży w braku odpowiedniego poparcia przez władze gminy. Podczas jednego ze spotkań starosta słupski Zdzisław Kołodziejski miał namawiać Grzegorza Jaworskiego, wójta gminy Damnica, do utwardzenia drogi prowadzącej do miejsca ewentualnego przystanku kolejowego. Od kilku miesięcy nic w tej sprawie nie zostało zrobione. Mieszkańcy sami deklarują, że w czynie społecznym mogą przywieźć piach z pobliskiej żwirowni i utwardzić tę drogę.

Wójt jeszcze w zeszłym roku deklarował, że zleci przeprowadzenie analizy zasadności stworzenia tego przystanku. Jednak do dziś taka ekspertyza nie została przeprowadzona.

NIE ROZUMIEMY TEGO OPORU

Jednym z popierających pomysł stworzenia przystanku jest radny Andrzej Kordylas. - Od wielu lat staramy się o przystanek kolejowy w naszej wsi, ponieważ kiedyś taki przystanek tam istniał. Przedstawialiśmy te argumenty panu wójtowi, staroście oraz wicemarszałkowi sejmiku wojewódzkiego. Uważamy, że jedyną szansą dla tej miejscowości i dla rozwoju tego terenu byłby taki przystanek. Nie rozumiemy pewnego oporu osób, które decydują o tym projekcie. Otrzymujemy pisma, z których wynika, że różne instytucje przekazują ten problem jedna do drugiej nie szukając rozwiązania – mówi radny.

Jednocześnie radny Kordylas uważa, że jeśli projekt zostanie zaakceptowany, na jego realizację będzie potrzebnych kilka lat. - Trzeba podejść do tego w perspektywie czterech, pięciu lat. Natomiast zastanawiamy się, dlaczego nie jest możliwe w tej chwili uruchomienie komunikacji do Strzyżyna, żeby te osoby, które teraz dochodzą piechotą do najbliższego przystanku kolejowego, mogły być dowożone tutaj przez gminę kilka razy dziennie – dodaje radny.

WÓJT UWAŻA, ŻE ROBI CO MOŻE. MIESZKAŃCY SĄ INNEGO ZDANIA

Mieszkańcy wsi Łebień zarzucają wójtowi Damnicy brak konkretnych deklaracji. Pomimo wysyłanych przez wójta pism do PKP, nie otrzymują żadnych propozycji rozwiązania problemu komunikacyjnego w ich wsi.

Grzegorz Jaworski, wójt Damnicy, brak konkretnych decyzji argumentuje tym, że aktualne plany modernizacji linii 202 nie zakładają budowy przystanku we wsi Łebień. Uważa jednak, że wpisanie terenu na listę rezerwową pod budowę ewentualnego przystanku jest zasługą właśnie jego pism.

MIESZKAŃCOM SKOŃCZYŁO SIĘ ZAUFANIE

Od półtora roku nie została zaproponowana żadna alternatywa dla autobusu. Ekspertyza budowy przystanku nie została wykonana, a po sugestiach starosty słupskiego o utwardzenie drogi prowadzącej do ewentualnego przystanku, od kilku miesięcy nie zostało zrobione nic.

Po rozmowie z Radiem Gdańsk wójt zadeklarował uruchomienie bezpośredniego połączenia autobusowego ze wsi Łebień do najbliższego przystanku kolejowego w Strzyżynie. Wójt stwierdził, że jest w stanie uruchomić takie połączenie na próbę pod warunkiem, że ludzie będą z niego korzystać.

Jednak takie rozwiązanie nie przekonuje mieszkańców, bo ci boją się, że połączenie może zostać znowu zlikwidowane. Jako rozwiązanie tymczasowe zdecydowanie im pomoże, ale jedyne wyjście z wykluczenia komunikacyjnego widzą w przystanku kolejowym.

- Wystarczą nam cztery pociągi dziennie. Dwa poranne i dwa wieczorne, żeby można było dojechać do szkoły, lekarza czy pracy i wrócić. Wystarczą nam cztery kursy i to by nam uratowało życie – zapewnia sołtys Aneta Kulesza.

Jacek Klejment 
j.klejment@radiogdansk.pl 


Zobacz Galerię