Wiadomości
Zegary kolejowe to już rzadkość fot. Radio Gdańsk/Aleksandra Nietopiel

niedziela,

01 stycznia 2017

08:50

Uchronił zegary kolejowe przed zapomnieniem. Teraz chce je udostępnić dla zwiedzających

Kiedyś odmierzały czas na dworcach. Dzisiaj nie chodzą, ale... tworzą kolekcję. Zbigniew Dopierała z Malborka zbiera stare zegary kolejowe.

Jego kolekcja sięga blisko trzydziestu eksponatów. Liczba nie powala, ale gabaryty robią wrażenie. Wszystkie zegary póki co, znajdują się w pomieszczeniu gospodarczym obok domu. Pan Zbigniew mówi o nich z pasją bo przypominają mu pracę na kolei, z którą związany był ćwierć wieku.

KONIEC ZEGARÓW KOLEJOWYCH

- Dzięki tym zegarom czas na emeryturze płynie inaczej. Od kiedy zaczeły się reorganizacje na kolei, zaczął się koniec dla zegarów kolejowych. Kiedyś zobaczyłem, jak pracownicy niosą taki jeden zegar na złom. Postanowiłem go uratować – wspomina.

"MAJĄ DUŻĄ WARTOŚĆ HISTORYCZNĄ I SENTYMENTALĄ"

I uzbierało się tego 27. Nie jest to może duża liczba, ale śmiało można mówić o tych zegarach jak o kolekcji. Niektóre mają naprawdę dużą wartość historyczną i sentymentalną. Zegary mają różny wygląd, niektóre są z drewna, inne z aluminium, jeszcze inne plastikowe.

ZEGARY MATKI

- Najważniejsze z nich, czyli te od których zależała praca innych, to tak zwane zegary matki, zegary pierwotne. Miały w sobie specjalny mechanizm. Od nich co minutę wychodził prąd o napięciu 6 V i przechodził przez inne zegary, wtedy wskazówka przesuwała się o minutę – wyjaśnia pan Zbigniew. Ten system był jednak bardzo niedokładny – zawodził nawet o dwie minuty, a na kolei to bardzo dużo.

NA PERONACH TO JUŻ RZADKOŚĆ

Te zegary poszły już w zapomnienie, czasem można je jeszcze dostrzec w halach dworcowych, bardzo rzadko na peronach. Najwiekszy zegar w kolekcji to zegar peronowy - wykonany w całości z aluminium.
- Ten eksponat musiałem wykupić od złomiarzy – śmieje się pan Zbigniew, ale dziś dumnie zegar wisi na kolekcjonerskiej ścianie i jako pierwszy rzuca się w oczy.

NAJSTARSZY EKSPONAT

Najstarszy czasomierz pochodzi ze stacji Prabuty – pierwotnie był on zegarem nakręcanym, kolejarze przerobili go na zegar matkę. To eksponat przedwojenny. W kolekcji jest też zegar cyfrowy z Gdyni. Niektóre nie przypominają zegarów dworcowych – kojarzą się raczej z zegarami stylizowanymi.

MOŻLIWOŚĆ WYSTAWIANIA KOLEKCJI

- Chciałbym tę kolekcję udostępnić, nie chcę jej chować tylko dla siebie, jestem bardzo otwarty w tym temacie – podkreśla Zbigniew Dopierała.

Ostatnio zegary nieodpłatnie wystawiane były w Muzeum Wisły w Tczewie.

Aleksandra Nietopiel/hb