Wiadomości
Jak zapewnia były wiceprezydent groby były chronione. Fot. Tomasz Urbaniak

środa,

28 grudnia 2016

12:59

Grobowce zostały zniszczone, choć były na liście obiektów chronionych. Były wiceprezydent Słupska: "To barbarzyństwo"

Poniemieckie grobowce zniszczone na Starym Cmentarzu w Słupsku były na liście obiektów chronionych przez władze miasta.

Były wiceprezydent Słupska Andrzej Obecny, który nadzorował sporządzanie wykazu dwanaście lat temu, domaga się odbudowania rozebranych grobowców i grozi urzędnikom prokuraturą.

"TO ZABYTKI"


Trzy grobowce dawnych niemieckich rodzin szlacheckich zostały rozebrane na zlecenie Zarządu Infrastruktury Miejskiej w Słupsku. Powodem miał być ich słaby stan techniczny. Radny Andrzej Obecny mówi, że pod żadnym pozorem grobowców rozbierać nie wolno, bo są na liście 96 zabytkowych nagrobków pod szczególną ochroną na Starym Cmentarzu w Słupsku.

- Powołano specjalną komisję, która szczegółowo opisała każdy pochówek warty ochrony. Dla mnie to co się stało w grobowcami Kaufmannów, von Ziztewitz i von Puttkamer to ewidentne złamanie prawa. Te grobowce są pod ochroną i nawet, gdyby chciał je ktoś rozbierać, to musi podjąć uchwałę rada miasta. Tak się nie stało, ale nawet gdyby taki scenariusz miał miejsce to procedura trwa około dwóch lat. Poza tym nie żadnego obowiązku wnoszenia opłat za tego typu miejsca poza pierwszą opłatą przy pochówku. To co się stało to barbarzyństwo - dodaje były wiceprezydent.

 

 

INTERPELACJA DO ROBERTA BIEDRONIA


Radny Obecny domaga się wstrzymania prac rozbiórkowych i odbudowania grobowców w przyszłym roku. - Jeśli władze Słupska nie podejmą szybko decyzji w tej sprawie, to ja podejmę kroki z udziałem odpowiednich organów - podkreśla radny. Napisał interpelację do prezydenta Słupska Roberta Biedronia, w której domaga się podjęcia działań w celu ochrony grobowców.

Tymczasem decyzją wiceprezydenta Słupska Marka Biernackiego prace wstrzymano. W najbliższych dniach powinna pojawić się decyzja, co dalej. - Ktoś był nadgorliwy i się pospieszył. To nieporozumienie - mówi Biernacki.

Przemysław Woś/mili