Wiadomości
Mieszkańcy są załamani stanem nowego osiedla. Fot. Mieszkańcy Migowskich Tarasów

środa,

19 października 2016

09:51

Niedziałające windy, wejście przez garaż, na zewnątrz plac budowy. Mieszkańcy skarżą się na nowe osiedle w Gdańsku [ZDJĘCIA]

Mieszkańcy jednego z nowych gdańskich osiedli Migowskie Tarasy skarżą się na dewelopera, który - ich zdaniem - oddał im do użytkowania niedokończony budynek.

Oburzeni lokatorzy mają do developera wiele zarzutów. Po pierwsze - półroczne opóźnienie w oddaniu im budynku. Po drugie - kiedy już mogli wprowadzić się do swoich mieszkań, okazało się, że na miejscu cały czas pracują budowlańcy, a z wielu elementów nieruchomości po prostu nie da się korzystać.

LISTA SKARG


- Do budynku musimy wchodzić przez halę garażową. Działają tylko jedne drzwi, w dodatku ewakuacyjne, bo patio jest wciąż zamknięte. Pracują w nim budowlańcy, jest tam jeden wielki śmietnik i nikt nie wie, kiedy normalne wejście do budynku zostanie otwarte - mówi jeden z mieszkańców.

W budynku nie działają też windy. - Jedna z mieszkanek jest w zaawansowanej ciąży. Ja mam problemy z plecami. I musimy wchodzić na czwarte piętro z wózkami czy z zakupami, bo windy są nieczynne. Taki budynek nie powinien być przekazanym osobom, które słono zapłaciły za mieszkania! - skarży się inna z lokatorek.

Mieszkańcy zwracają też uwagę na fakt, że wciąż nie podpisane zostały akty notarialne. - Niektórym z nas przez to wciąż nie może być uruchomiony kredyt - mówią naszemu reporterowi.

DEWELOPER NIE CHCE ROZMAWIAĆ

Co na to deweloper? Z relacji mieszkańców wynika, że kontakt z firmą Top Consulting jest utrudniony, a ich kolejne uwagi są zbywane albo bagatelizowane. I faktycznie, kiedy reporter Radia Gdańsk zadzwonił do biura dewelopera, usłyszał tylko, że "nie zamierzają z nim rozmawiać, budynki mają pozwolenie na użytkowanie i to jest wszystko co mają do powiedzenia w tym temacie". Przedstawiciele dewelopera nie zgodzili się również na kontakt mailowy i odpowiedzenie na pytania dziennikarza na piśmie.

CZĘSTY KONFLIKT

To tylko jeden przykład konfliktu na linii mieszkańcy-deweloper. Takie sytuacje zdarzają się coraz częściej. Potwierdza to doktor Oliwia Owczarz, radca prawny zajmująca się między innymi sprawami konsumenckimi. - Mieszkańcy muszą pamiętać o tym, że mają do dyspozycji szereg uprawnień. Za każdą wadę zmniejszającą wartość lub użyteczność określonego przedmiotu w umowie, mamy prawo dochodzić tak zwanej rękojmi za wady fizyczne. A to tylko jedno z szeregu roszczeń, które należałoby umiejętnie wykorzystywać. Na przykład jeżeli chodzi o późniejsze oddanie lokalu, to mamy możliwość odstąpienia od umowy. Rozwiązanie drastyczne, ale coraz częściej stosowane - mówi.

Radca prawny zwraca uwagę na to, żeby wszystkie usterki dokumentować na zdjęciach, a wezwania do naprawy przedkładać deweloperowi na piśmie, by mieć dowód, że w konkretnym dniu został on poinformowany o problemie.

Posłuchaj reportażu Macieja Bąka:

Maciej Bąk/mili


Zobacz Galerię