Wiadomości
1 mln 600 tys. złotych zapłaci lekarz, który spowodował śpiączkę mieszkanki Słupska Fot. archiwum rodzinne p. Kozodój

wtorek,

19 lipca 2016

17:45

Ponad półtora miliona odszkodowania. Lekarz (w końcu) zapłaci za błąd sprzed 10 lat

1 mln 600 tys. złotych zapłaci lekarz, który spowodował śpiączkę mieszkanki Słupska. Doktor popełnił błąd podczas operacji dziesięć lata temu.
Lekarz wcześniej został skazany za błąd i miał płacić wysoką, miesięczną rentę rodzinie kobiety w śpiączce, ale przepisał majątek na żonę. We wtorek sąd orzekł, że złamał w ten sposób prawo ukrywając majątek.

WYROK

Mieszkanka Słupska w 2006 roku poddała się w prywatnej klinice w Szczecinie zabiegowi powiększenia piersi. Okazało się, że anestezjolog Wiesław S. doprowadził Katarzynę Kozodój do niedotlenienia mózgu. Kobieta zapadła w śpiączkę, bo przebito jej tchawicę. W 2013 roku sąd skazał lekarza i nakazał mu wypłacenie 400 tysięcy złotych odszkodowania oraz 5 tysięcy dożywotniej renty miesięcznie.

UNIKNIĘCIE ODPOWIEDZIALNOŚCI

Wiesław S., by uniknąć odpowiedzialności, przepisał cały majątek na żonę, a ponadto zgodził się na płacenie jej alimentów w wysokości prawie 20 tysięcy złotych miesięcznie. Zrobił to zanim skazujący wyrok się uprawomocnił.

NOWY WYROK

Doktor S. ze Szczecina oraz jego żona zostali skazani na kary więzienia w zawieszeniu na półtora roku oraz roku pozbawienia wolności i zapłacenie miliona sześciuset tysięcy złotych rodzinie pacjentki w śpiączce. Dodatkowo lekarz i żona mają też zapłacić 15 tysięcy grzywny.

Sąd Rejonowy w Szczecinie uznał, że świadomie i celowo podejmowali działania w celu uszczuplenia majątku tak, aby nie można było wyegzekwować należności. Sąd podczas procesu zabezpieczył majątek, który lekarz przepisał na żonę. Hipoteka blokująca nieruchomości małżeństwa S. to ponad dwa miliony złotych. Wyrok nie jest prawomocny.

- Jak dostanę te pieniądze to będę szczęśliwy - mówił po ogłoszeniu wyroku ojciec pacjentki Jan Kozodój. - Cieszę się bardzo, ale czekam jaki będzie efekt finalny. Na razie mam tylko wyrok, ale zanim będzie prawomocny, to pewnie trochę potrwa.

Jan Kozodój miał dobrze prosperującą firmę meblarską. Niemal cały majątek przeznaczył na ratowanie życia i zdrowia córki. - Mam ogromne długi, prawie siedemset tysięcy złotych. Firma podupadła, bo cały czas zajmowałem się dzieckiem i walką o prawdę i sprawiedliwość - mówił.

KOSZTY LECZENIA

Leczenie, rehabilitacja kosztują majątek, siedem, osiem tysięcy miesięcznie. - W najlepszych ośrodkach w Polsce nawet 20 tysięcy złotych. Myślę, że gdybym dostał te pieniądze wcześniej, to córka byłaby już wybudzona i powiedziałaby do mnie tato. Tak myślę. Dziecko ratuję i będę ratował, dopóki sił mi starczy - dodał Jan Kozodój.

Lekarza i jego żony nie było na ogłoszeniu wyroku. Jeśli złożą apelację, sprawa może potrwać jeszcze około roku.
Przemysław Woś/ ap