Wiadomości
Irena Santor podczas koncertu w Polskiej Filharmonii Bałtyckiej fot. Agencja KFP/Jerzy Bartkowski

niedziela,

27 marca 2016

15:00

"Chciałabym dożyć 150 lat." Irena Santor w świątecznej rozmowie

Niedawno skończyła 81 lat i wciąż czuje się doskonale. Recepta na długie życie? Przede wszystkim życzliwość, umiejętność czerpania z zebranego doświadczenia i dzielenie się nim z innymi. - Wierzę, że najlepsze jeszcze przede mną - mówi Irena Santor w rozmowie z dziennikarką Radia Gdańsk.
Z piosenkarką spotkaliśmy się podczas jej pobytu w Sopocie. Artystka bywa tu często, bo jak mówi - ma to do tego miejsca duży sentyment. Wielokrotnie występowała na scenie Opery Leśnej podczas festiwalu muzycznego. - Wolę Sopot po sezonie niż latem, kiedy jest bardzo dużo ludzi. Tu jest jod i niezmienna od lat atmosfera. Z różnych powodów życiowych złożyło się tak, że nie byłam tu od dwóch lat. Po tej przerwie zastałam Sopot bardzo piękny, odnowiony, odrodzony.

ZAMIAST HUTY SZKŁA - SCENA

O mały włos a Santor zamiast piosenkarką, zostałaby szlifierką w hucie szkła. Po nauce w szkole powszechnej w Polanicy Zdroju, trafiła do gimnazjum zdobienia szkła. - Skoczyłam je i miałam pójść do pracy przy szlifowaniu. Hałas, zgrzyt tego szkła jest straszny - przyznaje. - W szkole dużo śpiewałam. Moja nauczycielka postanowiła sprawdzić moje zdolności, trafiłam na przesłuchanie do muzyka w Polanicy Zdroju. Okazał się nim Zdzisław Górzyński, dyrektor Opery Poznańskiej. Przez niego znalazłam się w Mazowszu. Ale oczywiście najpierw zdałam normalny egzamin.

Z Mazowsza piosenkarka odeszła po ośmiu latach i rozpoczęła karierę solową. Jak mówi, z roku na rok jest coraz bardziej pewna swojej twórczości. - Wiem, że muszę pokazać siebie, swój punkt widzenia. W pewnym momencie poczułam, że mam materiał tekstowy, który sama interpretuję. Opera jest inna - oparta jest na kanonach, klasycznym, czystym śpiewie. A muzyka rozrywkowa wymaga mojej prawdy, którą przyjmie publiczność. Dlatego nie boję się starości, bo wierzę, że wszystko jest jeszcze przede mną.

irena santor 1Irena Santor na widowni Sopot Molo Jazz Festival w 2010 roku. Fot. Agencja KFP/Jerzy Bartkowski

POGODZONA Z PRZEMIJANIEM

Piosenki Ireny Santor takie jak m.in. "Już nie ma dzikich plaż" czy "Walc Embarras" na stałe weszły do kanonu polskiej muzyki. Mimo że słucha jej głównie dojrzałe pokolenie, artystka deklaruje, że stara się żyć współcześnie. - Staram się, by moje piosenki były związane z moim wiekiem, przemijaniem, refleksją. Sama poprosiłam Wojtka Młynarskiego o napisanie piosenki o starości na płytę "Punkt widzenia". Nie chciał się zgodzić - opowiada.

Dodaje, że chociaż ze względu na datę urodzenia jest osobą starszą, to nie oznacza, że stetryczałą czy niedołężną. - Chciałabym przekazywać swoje doświadczenia innym i sama korzystać z doświadczeń. Nie musimy być smutni i przerażeni, że już tyle lat minęło. Ja chciałabym dożyć 150 lat w sprawności fizycznej i umysłowej. Ważne, by myśleć logicznie, wysnuwać wnioski i cieszyć się, że tyle widziałam i tyle doświadczam dziś - deklaruje.

- Kropla do kropli, a w końcu zbierze się litr, a potem morze tej dobrej cieczy. Ludzie nie znają sobie sprawy z potęgi dobroci słowa, wysyłania dobrych fluidów, życzliwości. Nie mieć za złe, uśmiechać się, być cierpliwym - wylicza receptę na długie życie w zgodzie ze sobą.

MŁODZIEŃCZY BUNT

Irena Santor na zdjęciach zawsze pokazywana jest uśmiechnięta, pozytywna. Czy zdarza jej się czasem wściekać? - O tak, momentami bywam furiatką. W takich sytuacjach często używam słów uznawanych za niewłaściwe. One wywierają wpływ na kogoś, kto nie rozumie zwykłego języka. Często okazuje się, że niektórzy ludzie cichną.

irena santor 3Irena Santor podczas koncertu z okazji jubileuszu 50-lecia pracy artystycznej. Fot. Agencja KFP/Maciej Kosycarz

Przyzwolenie do buntu daje ludziom młodym. Jak przyznaje, ona sama nie była wzorowym dzieckiem. - Jak każdy młody człowiek popełniałam w życiu dużo błędów. Dzisiaj już widzę, że częściej bywałam zdenerwowana niż spokojna. Ale z biegiem lat człowiek sam się uspokaja i wychowuje. Dorośli powinni więc odpuścić ludziom młodym i poczekać. Czekanie jest wielką wartością.

Posłuchaj audycji:


Dominika Raszkiewicz