Wiadomości
(Fot. policja.gov.pl)

czwartek,

13 stycznia 2022

14:23

Pokonało ponad 400 km, by dać pacjentowi UCK nowe życie. Serce, z Podlasia na Pomorze, dostarczyli policyjni lotnicy

Policyjni lotnicy przetransportowali serce dla 35-letniego pacjenta, czekającego na przeszczep w gdańskim szpitalu - poinformował rzecznik Komendy Głównej Policji insp. Mariusz Ciarka.

Z prośbą o pomoc w transporcie serca zwrócił się koordynator ds. transplantacji serca w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku. - Potrzeba było dosłownie kilku ustaleń, by zapadła jedyna możliwa decyzja: realizujemy - podkreślił rzecznik KGP.

- Zadanie to przydzielono doświadczonej załodze policyjnych lotników, którzy wspierają straż graniczną, monitorując z powietrza rejon granicy polsko-białoruskiej. Do dyspozycji mieli policyjny S-70i Black Hawk, którym patrolowany jest obecnie rejon przygraniczny. To właśnie ten śmigłowiec był najbliżej szpitala, w którym pobierano serce do przeszczepu dla 35-letniego pacjenta. I to był jedyny sposób, by organ, który był ratunkiem dla chorego, dostarczono na czas - tłumaczył Mariusz Ciarka.

SERCE TRAFIŁO DO UCK W GDAŃSKU

Przypomniał, że policyjni lotnicy już po raz dziewiąty transportowali serce do przeszczepu na pokładzie policyjnego śmigłowca: siedmiokrotnie do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, natomiast raz do Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu.


- W tym przypadku cenny ładunek trafił z Podlasia do gdańskiego szpitala. Załoga S-70i Black Hawk w składzie: dwóch pilotów mł. insp. pil. Marcin Gwizdowski i podkom. pil. Adrian Stefanowski oraz crew chief podkom. Andrzej Sowiński i mechanik obsługi post. Wiktor Kruk wystartowała z lądowiska przy szpitalu - podał.

TRANSPORT NADZOROWALI KARDIOCHIRURDZY

Inspektor Mariusz Ciarka zaznaczył, że wcześniej do szpitala przyjechał zespół transplantacyjny z Gdańska. Pobrał on organ i nadzorował jego transport do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego. Serce było przewożone w specjalnej walizce, a w akcji wzięło udział dwóch kardiochirurgów oraz pielęgniarki.

 

1-377791

(Fot. policja.gov.pl)

 

- Lot wykonywany był, jak zawsze podczas tego rodzaju transportów, na hasło GARDA, czyli z pierwszeństwem w powietrzu. Pokonanie ponad 400 kilometrów drogą lądową zajęłoby około pięciu godzin. Śmigłowiec pokonał trasę w niecałe półtorej godziny. Kilka minut później organ do przeszczepu był już dostarczony na salę operacyjną - przekazał rzecznik KGP.

Podkreślił przy tym, że po raz pierwszy policyjni lotnicy dedykowali lot Black Hawkiem pewnemu maleńkiemu Leosiowi, choremu na rdzeniowy zanik mięśni, wspierając tym samym zbiórkę na jego niezwykle kosztowną terapię genową.

 

PAP/ua