Wiadomości
(graf. Radio Gdańsk/Witold Chrzanowski)

sobota,

27 listopada 2021

15:45

Służba w jednostkach WOT coraz bardziej popularna. W Malborku przyjęto właśnie ponad 80 ochotników

83 ochotników z województwa pomorskiego przekroczyło w sobotę, 27 listopada, bramę 71 Batalionu Lekkiej Piechoty w Malborku, by wstąpić w szeregi 7 Pomorskiej Brygady Obrony Terytorialnej.

Jak mówi por. Tomasz Klucznik, oficer prasowy brygady, takie wcielenia odbywają się średnio raz w miesiącu. - 7 Pomorska Brygada Obrony Terytorialnej liczy ponad 1200 żołnierzy. W Polsce terytorialsów jest teraz ponad 31 tysięcy. Od kilku miesięcy obserwujemy zwiększone zainteresowanie wstępowaniem do tej formacji - stwierdza por. Klucznik.

By wstąpić w szeregi terytorialsów, trzeba mieć od 18 do 55 lat, w przypadku osób, które nie miały wcześniej do czynienia z wojskiem. Rezerwiści są przyjmowani do 63. roku życia. W ich przypadku, krótsze jest wstępne szkolenie, które kończy się po ośmiu dniach. Ich młodsi koledzy i koleżanki przechodzą szkolenie 16-dniowe, zakończone uroczystą przysięgą wojskową.

W przypadku przyjętych w sobotę ochotników, uroczystość ta odbędzie się 12 grudnia na terenie 22 Bazy Lotnictwa Wojskowego w Malborku.


PŁEĆ PIĘKNA WŚRÓD TERYTORIALSÓW

terytorialsi 03

(fot. Radio Gdańsk/Witold Chrzanowski)


Tego dnia przysięgę złoży m.in. pani Anna. Jest ona jedną z kobiet, które przekroczyły w sobotę bramę jednostki wojskowej w Malborku. Służba w formacji terytorialsów jest coraz bardziej popularna wśród płci pięknej. A pięknej wcale nie znaczy słabej.

- Wstąpiłam do brygady, gdyż uważam, ze każdy obywatel Polski powinien zdobyć umiejętności służące obronie i pomocy Ojczyźnie. W razie potrzeby chcę być nie tylko gotowa, ale także wiedzieć, jak najbardziej efektywnie i skutecznie bronić mojego kraju - stwierdza nasza rozmówczyni.

Pani Anna godzi się z wyrzeczeniami, jakie stawia wybrana przez nią służba. Jest także świadoma zagrożeń, które wiążą się z obroną wschodniej granicy Polski. - Jestem gotowa, by wzorem wielu innych terytorialsów udać się na granicę - podkreśla kobieta.


Witold Chrzanowski/aka