Wiadomości
(Fot. Radio Gdańsk/Aleksandra Nietopiel)

czwartek,

14 października 2021

20:36

"Solidarność" sprzeciwia się nowym propozycjom MEiN. Związkowcy dopominają się o realizację porozumień z 2019 roku

Oświatowa "Solidarność" domaga się realizacji porozumień z rządem z kwietnia 2019 roku. Postulaty przypomniał dzisiaj Sztab Protestacyjny Międzyregionalnej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ Solidarność w Gdańsku, który jednocześnie punktuje propozycje ministra Czarnka z 21 września tego roku.

- Musimy podejmować działania, które wyrażą nasz sprzeciw wobec niektórych pomysłów rządu - mówi przewodniczący sekcji gdańskiej Wojciech Książek.

"PROPONOWANA PODWYŻKA TO JAŁMUŻNA"

- Domagamy się realnych podwyżek w oświacie, w oparciu o wprowadzenie nowego systemu ich naliczania od przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej. Szokująca dla nauczycieli okazała się propozycja MEiN-u, że czas pracy nauczyciela ma wzrosnąć o cztery godziny w pensum i osiem godzin pracy dodatkowej, gdzie nauczyciel jest do dyspozycji dyrektora. Proponowana przez rząd podwyżka to jałmużna, na którą składają się cięcia różnych świadczeń socjalnych - wyjaśnia Wojciech Książek.

Zdaniem związkowców rząd pozoruje dialog z nauczycielami. - Nie realizując zapisów porozumień z kwietnia 2019 roku, pokazuje, że nie jest godny rozmów z nauczycielami. Podważa swój autorytet i staje się partnerem niewiarygodnym. Napisaliśmy pisma do parlamentarzystów Prawa i Sprawiedliwości, do wojewody pomorskiego i pomorskiej kurator oświaty, w których zawarliśmy nasze postulaty i jednocześnie wyrażamy nasz sprzeciw wobec postawy rządu względem nauczycieli - mówi Dominika Korzeniowska-Gudyn, przewodnicząca Sekcji Regionalnej Pracowników Oświaty i Wychowania w Słupsku.

 

20211014 115335

(Fot. Radio Gdańsk/Aleksandra Nietopiel)

 

NOWE PROPOZYCJE MEiN GORSZE OD TYCH Z MAJA?

O wspólnym stanowisku ZNP, FZZ i oświatowej Solidarności rozmawialiśmy w czwartek z "Gościem Dnia Radia Gdańsk", którym była Bożena Brauer, przewodnicząca Komisji Międzyzakładowej NSZZ "Solidarność" pracowników oświaty. Całej rozmowy można posłuchać >>>TUTAJ.

- Zmiany zaproponowane przez pana ministra Przemysława Czarnka bardzo zaskoczyły nauczycieli. W maju pan minister przedstawiał pewne propozycje, które zostały odrzucone, te przedstawione we wrześniu są zdecydowanie gorsze. Pan minister proponuje zwiększenie pensum o cztery godziny tygodniowo, czyli z 18 do 22 godzin, a ponadto dodatkowe 8 godzin dyspozycyjności nauczyciela, czyli obecności w szkole w sytuacji, w której nie ma często na to warunków - mówiła na naszej antenie Bożena Brauer.

REAKCJA MINISTRA

O komentarz do stanowiska związków został poproszony szef MEiN, Przemysław Czarnek.

- My nie podnosimy wynagrodzeń związkom, tylko nauczycielom. Dla mnie jest zupełnie oczywiste, że związki zawodowe mają swoje stanowisko, które było do przewidzenia, natomiast atrakcyjna oferta polega na tym, że zmieniamy sposób pracy nauczyciela. W ramach 40-godzinnego czasu pracy - ja się nie zgadzam ze związkami zawodowymi, które mówią o 18-godzinnym czasie pracy - chcemy wygospodarować godziny dzięki debiurokratyzacji po to, by one były dla uczniów. Będą zadowoleni i uczniowie, i rodzice. W ślad za tym idą kilkudziesięcioprocentowe podwyżki w ramach tego samego 40-godzinnego czasu pracy - odpowiedział Czarnek.

ZAGROŻENIE CZWARTEJ FALI

Związkowcy przypominają, że nauczyciele cały czas pracują w okresie pandemii i podkreślają, że to nie jest czas - w kontekście zagrożenia czwartej fali - na irytację środowiska nauczycieli, którzy i tak są już wystarczająco zmęczeni.

- To trudny czas dla uczniów, rodziców i nauczycieli. Dziś nauczyciele pokładają nadzieję w tym, że nie doczekamy się niekorzystnych zmian w statusie nauczyciela, że ministerstwo jednak przemyśli tę sprawę, o co serdecznie apelujemy - dodaje Ewa Rocławska, przewodnicząca Komisji Międzyzakładowej Oświaty w Wejherowie.

 

20211014 114711

(Fot. Radio Gdańsk/Aleksandra Nietopiel)

 

Postulaty związkowców znalazły się też na bannerze, który zawisł dzisiaj na budynku Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność" w Gdańsku.

 

Aleksandra Nietopiel/PAP/ua